Epic Games Store wreszcie wygrywa ze Steamem w jednej kategorii. Studio od razu przyznało, że pomogło im w tym AI
Epic Games pochwaliło się swoim nowym launcherem i przy okazji postanowiło podzielić się ze światem tym, jak powstał. Z nadzwyczajną wręcz szczerością firma napisała, że programowanie jest trudne, dlatego postanowili zrobić go za pomocą vibe codingu – czyli kodowania bez pisania kodu. Programista mówi sztucznej inteligencji co ta ma zrobić, a ona to robi, poprawia i sprawdza tak długo, aż wszystko będzie grać i buczeć. Nowy klient działa na Windowsie, macOS i po raz pierwszy na Linuksie. Epic poprosił, żebyśmy potraktowali go jak motorówkę, nie jacht. Wiadomo, Gabe Newell lubi jachty.
Jak przystało na motorówkę, launcher ma śmigać. Według testów, które na zlecenia Epica przeprowadziło Keyword Studios, nowy program uruchamia się w 5,47 sekundy, podczas gdy Steam w 10,07 sekund. Biblioteka też ma działać bardzo szybko. Będą też specjalne strony dla gier, kolekcje w bibliotece, pojawi się nowy menadżer pobierania. Przebudowany ma być też Easy Anti-Cheat pod Linkusa, co przetrze szlaki Fortnite’owi na ten system. Jednocześnie twórcy pracujący na Unreal Engine oraz gracze Fortnite i Rocket League powinni na razie zostać na starym launcherze, radzi Epic.
Czy to faktycznie pomoże Epicowi wygrać z Gabem Newellem? Raczej nie. Ci, którzy korzystają z tego sklepu będą się cieszyć, ale gracze wybierający się jedynie po darmówki raczej nie zauważą, tych paru sekund różnicy. Jakby włączać ten launcher codziennie, to zaoszczędzilibyśmy jakieś pół godziny. Rocznie.
Najciekawszy element tego ogłoszenia to sposób, w jaki Epic to wszystko w ogóle przekazał. Ktoś, kto mówi, że programowanie jest trudne, ale w marcu zwolnił ponad tysiąc osób musi mieć w sobie naprawdę już nawet nie pokłady, tylko całe złoża tupetu. Tim Sweeney zapowiedział ostry zwrot w stronę maksymalnego przyspieszenia za pomocą AI, ale chyba nadal nie rozumie, że wojnę o prym w branży przegrał już dawno.

Jak będzie w praktyce, zobaczymy. Launcher Epica ma dostęp do naszych danych, do płatności, do tego, co pobieramy. Jeżeli kod został dobrze sprawdzony, nie ma się o co martwić. Ale czy w Epicu został jeszcze ktoś, kto może to zrobić?
Super! Będę mógł jeszcze szybciej odbierać darmowe gry w które poźniej nie zagram!
Mam Steama i Epica w autostarcie, naprawdę zwisa mi czas uruchamiania. Jeśli ktoś odpala grę z określonej platformy raz na jakiś czas, to przecierpi te parę sekund opóźnienia. A jak ktoś używa danej platformy często, to ma to w zasobniku i tyle. Naprawdę nie rozumiem tych jęków i zachwytów. Paranoja. Są naprawdę większe problemy w życiu.
Rozumiem że tokenów AI na naprawę silnika Unreal 5 to już nie przyznano. 😀