05.07.2019
Często komentowane 60 Komentarze

G2A: Udowodnijcie nam kradzież, zapłacimy wam 10 razy tyle

G2A: Udowodnijcie nam kradzież, zapłacimy wam 10 razy tyle
Firma chce się oczyścić z zarzutów. Rzuca więc wydawcom wyzwanie.

Rzeszowska giełda z kluczami nie od dziś nie ma dobrej prasy. Cyklicznie wracają chociażby oskarżenia o rzekome dopuszczanie przez nią do obrotu kodów, które zostały kupione z użyciem kradzionych kart płatniczych. Konsekwencje są ponoć następujące: po zgłoszeniu na policję karta zostaje zarejestrowana jako kradziona, środki na niej ulegają zamrożonu, a developer czy wydawca nie otrzymuje pieniędzy, za które sprzedał swoje gry lub oprogramowanie. Nawet jeśli właściciel praw autorskich decyduje się dezaktywować klucze – te są podobno wciąż dostępne na cyfrowych witrynach, może się więc zdarzyć, że odbiorca otrzyma niedziałający produkt.

To niejedyny zarzut. Mike Rose, przedstawiciel No More Robots, opublikował ostatnio wpis (o mocnym początku: „W najnowszym odcinku J***ć G2A”), którym rozpętał na Twitterze burzę. Chodziło o stosowanie przez firmę reklam kontekstowych. Po wpisaniu nazwy gry wydawanej przez No More Robots (Descenders), G2A pojawiało się w wynikach wyszukiwarki wyżej niż strona wydawcy (za pośrednictwem której klient mógłby nabyć tytuł bezpośrednio).

Wtórował mu Rami Ismail z Vlambeer, twierdzący, że zamiast kupować gry od giełd z kluczami lepiej już… ściągnąć je z torrentowni. Jak stwierdził: tego typu platformy „kosztują developerów czas, który ci mogliby przeznaczyć na tworzenie” (a zamiast tego muszą śledzić, czy aby kodów nie chce pozyskać jakiś fałszywy jutuber i sprawdzać karty kredytowe).

twitwi2_4buf.jpg

W podobnym tonie wypowiedziało się studio RageSquid (Action Henk, Descenders).

twitwi3_4buf.jpg


Firma odpowiedziała im właśnie obszernym stanowiskiem, którym wzywa do tego, by udowodnić jej ww. występki.

Wyłóżmy karty na stół. Zapłacimy developerom 10 razy więcej niż stracili na chargebackach, po tym, jak ich klucze zostały nielegalnie sprzedane na G2A. Pod jednym warunkiem: developerzy muszą udowodnić, że coś takiego faktycznie miało miejsce.


Badaniem zgłoszonych nieprawidłowości ma się zająć zewnętrzna firma audytowa (koszty trzech pierwszych audytów pokryje G2A). Platforma zapowiada, że – w trosce o tranparentność – będzie publicznie informować o postępach takich „śledztw”. Jeżeli rzeczywiście uda się udowodnić, że kody zostały kupione z wykorzystaniem kradzionych kart kredytowych – rzeszowska giełda zobowiązuje się nie tylko zwrócić producentom i wydawcom straty, ale wręcz przelać im na konta dziesięciokrotnie większą sumę.

G2A opublikowało również oświadczenie, którym prostuje popularne mity na swój temat.

1. G2A to platforma sprzedażowa, której celem jest sprawienie, by ceny płacone przez graczy były tak niskie, jak to tylko możliwe. 2. Model biznesowy G2A-a jest dokładnie taki, jak na innych ogólnoświatowych platformach transakcyjnych, w rodzaju Amazona czy eBay’a, ze wszystkimi ich plusami i minusami. Robimy wszytko, by zmaksymalizować plusy i zminimalizować minusy. Jesteśmy do tego zobligowani nie tylko przez prawo, ale również naszych klientów, którzy wymagają określonych standardów oraz konkurencję, za którą nie chcemy zostać w tyle. 3. Spośród wszystkich platform sprzedażowych, G2A oferuje najlepsze benefity dla właścicieli praw autorskich – G2A Direct. Nikt inny nie daje developerom tak wielkiego procentu przychodów, gdy sprzedaje ich gry w swoim sklepie. 4. G2A, jak większość internetowych biznesów, korzysta z automatyzacji marketingu, by każdy produkt na naszej platformie mógł być prezentowany w taki sposób, by odpowiedzieć na zainteresowania użytkownika. 5. Jeśli jakikolwiek developer sądzi, że na naszej platformie są klucze, które nie powinny na niej być, mamy szybką i łatwą metodę, by to zgłosić. Wystarczy się z nami skontaktować. Jeśli jakikolwiek klucz został pozyskany nielegalnie, usuniemy go, zablokujemy sprzedawcę i wydamy jego dane odpowiednim służbom. 6. Jesteśmy zawsze otwarci na dyskusję, ale na PRAWDZIWĄ dyskusję, nie wypełnioną pustymi oskarżeniami i chwytliwymi sloganami.


Tyle pokrótce.

W długim oświadczeniu (dostępnym do pobrania pod tym adresem) przedstawiciele G2A prężą muskuły (za pośrednictwem giełdy sprzedaje się ok. miliona gier miesięcznie, z czego raptem 8% to indyki). Twierdzą również, iż podstawą ich działania pozostaje „wiara, że gry powinny być tańsze”.

Do oskarżeń Mike’a Rose’a odnoszą się bardzo bezpośrednio. Szacują, że po premierze tytułu na platformie sprzedano raptem… pięć kodów. Jeśli to prawda, trudno byłoby oskarżać firmę o to, by miała szczególnie duży wpływ na interesy wydawcy.

Jak tłumaczą: sprzedawane klucze w zdecydowanej większości pochodzą nie od indywidualnych wystawców, ale od dużych sprzedawców, którzy z kolei pozyskują klucze bezpośrednio od wydawców i developerów. Chwalą się również współpracą z Microsoftem (po ostatnim wycieku kilku tysięcy kodów gigant skontaktował się z rzeszowską giełdą, a ta przekazała mu skradzione gry. W niewielkiej zresztą liczbie, bo nieprzekraczającej 20) oraz faktem, że w ostatnich latach raptem jeden procent transakcji jest zgłaszany jako „problematyczne” (wówczas zajmuje się nimi bądź dział support, bądź bezpośrednio sprzedawca). Ich oświadczenie krok po kroku przedstawia również, jak wyglądałaby sprzedaż kluczy za pomocą kradzionej karty kredytowej czy wyłudzenie kodów poprzez podawanie się za tzw. influencera. W skrócie: byłoby to bardzo, bardzo trudne.

Rzeszowiacy konstatują:

Jeśli masz powód przypuszczać, że ktoś nielegalnie przejął twoje klucze i skończyły one na G2A – jak poradziłbyś sobie z tą sprawą? A. Napisał do G2A i rozwiązał to razem B. Wbił na Twittera, by napisać: „J***ć G2A!”

To nie pierwsze z oświadczeń, w którym G2A stara się zareagować na medialne doniesienia. W kwietniu zeszłego roku burzę wywołał materiał youtubera Johna „TotalBiscuita” Baina, który zagroził zaprzestaniem publikowania filmów z gier Gearboksa, jeżeli developer nie wycofa się ze współpracy z „szarorynkowymi przystaniami dla oszustów i złodziei”. Gearbox Publishing zawarł wówczas umowę z rzeszowskim sklepem, chcąc wystawić na jego witrynach kolekcjonerską edycję Bulletstorm: Full Clip Edition. Na oskarżenia TotalBiscuita zareagował sam prezes. Randy Pitchford podziękował influencerowi i faktycznie wycofał się z umowy. G2A odpowiedziało wówczas równie obszernym stanowiskiem.

Niewątpliwie nie jest to koniec sprawy. O kolejnych krokach developerów i wydawców będziemy informować na bieżąco.

60 odpowiedzi do “G2A: Udowodnijcie nam kradzież, zapłacimy wam 10 razy tyle”

  1. Firma chce się oczyścić z zarzutów. Rzuca więc wydawcom wyzwanie.

  2. A mówią, że ten świat jest mały. W tym artykule dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak G2A. Faktyczne ceny maja niższe. Trzeba wyruszyć na zakupy 🙂

  3. TotalBiscuit już nie jest youtube’eden, bo zmarł, niestety.

  4. Kupiłem sporo gier na G2A, od różnych sprzedawców, na różne platformy i nigdy nie miałem żadnych problemów.

  5. Nie ma Q’nik łatwego życia w G2A, oj nie ma.. Przynajmniej może się wykazać swoimi umiejętnościami

  6. Dwa razy miałem tak z kluczem na G2A, że został dezaktywowany i usunięto mi grę na Steam. G2A szybko mi dodało balans do portfela, tyle ile wydałem na daną grę.Również sprzedawałem tam klucze z Humble Bundle ale jak ktoś zgłosił niedziałający kod, to nie miałem jak udowodnić, że fizycznie go posiadałem, bo zgodnie z regulaminem klucze można sprzedawać jedynie z wersji pudełkowej. Wtedy trzeba zrobić specjalne zdjęcie z pudełkiem, kartką z kodem oraz paragonem.Zresztą G2A podobno współpracuje z policją.

  7. Osoba korzystająca z G2A powinna być świadoma, że to jest portal aukcyjny gdzie każdy może wystawić klucz do gry. Ale, by to robić, ta osoba musi wysłać skan dowodu osobistego. Sam tak musiałem uczynić.

  8. Kiedyś raz miałem problem z kluczem, ale sprzedawca szybko mi podesłał nowy nawet nie czekałem 10 minut. Także nigdy mi grę z konta steam nie wycofano. Wystarczy patrzeć kto ile ma ocen, a nie kupować od sprzedawców którzy ledwo co mają 1 tys opinii i jeszcze na dodatek nie mają 99% pozytywów. |O tym portalu aukcyjnym mam dobrą opinię, ale jak działa reklamacja oraz jak do nich podchodzą to już nie wiem bo nigdy sprzedawcy nie zgłaszałem. |Co do developera… sprzedawca musiał klucz zakupić, więc mają kase.

  9. Robi się ciekawie.

  10. kasiulec1985 5 lipca 2019 o 13:05

    Tak z czystej ciekawości. Jak komuś wycofają grę z konta steam, to steam o tym informuje czy się nawet nie dowiesz że coś zniknęło? A przy większej ilości gier nie ma opcji się połapać samemu.

  11. @kasiulec1985 Steam informuje o tym. Jest nawet czerwony pasek u góry w launcherze. Przynajmniej ja miałem informację odnośnie tego, że klucz stracił ważność.

  12. JustARandomNickname 5 lipca 2019 o 14:11

    To Polska firma, więc są spore szanse na machlojki.

  13. Jeśli chodzi o obsługę klienta w G2A, to mam co do niej mieszane uczucia, ale obarczanie serwisu winą za nieuczciwych użytkowników jest śmieszne. Zwłaszcza, że istotnym elementem przekrętów z kluczami są cashbacki, na które G2A nie ma absolutnie żadnego wpływu. Jakie akcje dalej, j**ać Allegro?

  14. Kupiłem kilka razy i nigdy mi się nie przytrafiło żeby klucz nie działał lub żeby gra została wycofana. Od długiego czasu nawet nie interesują mnie jakie kol wiek „wyprzedaże” na steam.

  15. W1NTER_MU7E 5 lipca 2019 o 15:12

    Raz na ruski rok coś kupię z G2A, raz tylko zdarzył mi się zły kod i od razu zwrócono mi pieniądze po pokazaniu dowodu

  16. @Deadwing: nie będzie jć Allegro bo Allegro nie jest znane poza polską i bezpośrednimi jej okolicami a ebay nie pozwala sprzedawać kluczy. Więc największą tego typu stroną jest G2A.|Ogólnie nigdy nie kupowałem na G2A, w grach które mnie interesują ceny są zwykle niższe na Allegro, albo są minimalnie niższe niż normalna cena. No i automatycznie wybierająca się opcja płatnego „ubezpieczenia” klucza niezbyt zachęca.

  17. Przy tak wielkiej ilości kluczy jaką obraca G2A każdego dnia nazywanie serwisu „przystanią dla złodziei” jest cokolwiek niepoważne, bo i trudno sobie wyobrazić, by na domniemany proceder o tej skali nie zareagowali do tej pory chłopcy z działów prawnych wydawców. Nie, krzyk podnoszą wiecznie pokrzywdzeni twórcy indie, których produkcje giną w zalewie innych i tak po prostu, po ludzku, nie sprzedają się wcale. Trudno przyznać się do porażki, więc trzeba winić innych. Znamy to.

  18. Kupiłem raz, dobrze wiedząc, że nie powinienem, bo ryzyko wielkie, ale oferta była b. atrakcyjna i jedna z ostatnich dostępnych . No i oczywiście klucz zużyty. Tydzień męczarni z próba odzyskania pieniędzy. Szczyt bezczelności – „to może store credit na kolejne zakupy”. Kto by chciał kupować ponownie u złodziei i oszustów?

  19. Swego czasu była taka oferta G2A Deal – za parę euro można było kupić kilka gier. Kupiłem niemal wszystkie te bundle, lecz w międzyczasie zabrano mi dostęp do tych kluczy – zniknęły z listy zakupionych i tak dalej. Support mnie olał. Potem gry tych bundli, czyli ukradzione klucze, G2A dodawało za zapisanie się od ich subskrypcji. Więc – zdecydowanie tak, G2A to oszuści, którzy potrafią okraść nawet własnych użytkowników.

  20. paintball_X 5 lipca 2019 o 15:53

    Nic nie rozumiecie. Klucz może nie działać bo to jest „surprise mechanics”!!

  21. Ach wydawcy, każdy złodziej i oszust myśli że wszyscy dookoła go okradają i oszukują. Jak mój szef :-)|Nikt nie napisze jak jest, gry wydawane na „pół gwizdka” płatne dlc i inne „bajery”drenujące portfel, branża gier ma w tym roku największe dochody w historii, ale ciągle mało,,,nikt nie napisze bo skończą się ekslusivy i inne takie tam…

  22. Kupiłem grę, klucz działał… po 2 tygodniach steam wycofał z powodu braku płatności… jaja jak berety a nie sklep.

  23. ” Jakie akcje dalej, j**ać Allegro?”|Każda jedna osoba urodzona w Polsce kojarzy Allegro z wysyłaniem ziemniaków zamiast produktu. Nawet jeżeli to już dawna przeszłość to każdy wie czym Allegro jest w swej istocie.|Natomiast G2A wygląda jak sklep. Moja znajoma tak kupiła klucz bo była przekonana, że to sklep w 100% legalny. A to jest jakiś bazarek który na dodatek nie ogarnął albo nie chce ogarnąć sprzedawców. Ofc kod przestał jej działać jak i ogromie komentujących…

  24. paintball_X 5 lipca 2019 o 17:10

    No jak się nowego iPhona za 30zł kupuje to nie dziwota że w pudełku przychodzi ziemniak.

  25. Nigdy nie kupuję na G2A.Wolę dopłacić trochę więcej, ale mieć pełną pewność, że moje pieniądze trafią do właściwych ludzi, czytaj: odpowiedzialnych za stworzenie gry.Trzeba mieć trochę przyzwoitości i godności własnej, a nie na każdym kroku starać się przycebulić. Na tych 15 zaoszczędzonych złotych i tak nie zbudujecie fortuny, tylko zaraz je władujecie w paczkę fajek czy 3 piwka, albo pójdą na inny bzdet.Taka próba zaoszczędzenia kilku złotych jest jak przyśpieszenie przed pasami,żeby zaoszczędzić 5 sekund

  26. @naxster – „Każda jedna osoba urodzona w Polsce kojarzy Allegro z wysyłaniem ziemniaków zamiast produktu. ” Kupowałem na Allegro już nie jedną rzecz, choć oczywiście nie tysiące produktów, i jeszcze nie zostałem w taki sposób oszukany, czyli nikt mi nigdy nie przysłał cegły zamiast produktu. Zdarzyło mi się raz czy drugi, że nie dostałem dokładnie tego czego chciałem, ale przecież to może dotyczyć dowolnego sklepu internetowego.

  27. Podobnie ze stronami z kluczami. Kupiłem w ten sposób tylko parę kluczy i nie miałem z nimi żadnego kłopotu, więc może po prostu miałem szczęście. Z tym, że szukam na takich stronach naprawdę niskich cen, więc strata np. 20 zł mnie nie boli. W razie kłopotów po prostu zrezygnuję z takiego sposobu transakcji. Po prostu zawsze patrzę na komentarze, nawet na takich sklepach jak Komputronik, który nie jest przecież jakimś mało znaczącym sklepikiem, w którym mogę zostać oszukany.

  28. Gdybym się raz czy drugi naciął, to po prostu nie kupowałbym w danym sklepie. To bez znaczenia czy to Allegro, Ebay, poza tym to są jednak platformy pozwalające szukać danego towaru w różnych miejscach, więc nie obarczam ich winą za nieuczciwość danego sklepu. Nie sposób kontrolować wszystkich. Może jestem frajerem, trudno.

  29. @naxster W swoim najbliższym otoczeniu nigdy nie słyszałem o tego typu problemach z allegro, za to zwyczajnie udanych transakcji było mnóstwo. Może parę razy jakieś drobnostki, ale czegoś na skalę ziemniaka zamiast telefonu nie było. Ziemniaki z allegro to przesąd, który jest już dawno za nami. Natomiast G2A nie wygląda jak typowy sklep. Od razu widać nierówne ceny, a przy kupowaniu wybiera się sprzedawcę. Od razu widać, że to coś w stylu allegro.

  30. @Xellar Ale dlaczego od razu zakładasz, że klucz jest kradziony? Gdyby to było normą to sklep zaraz by zamknięto. Być może trafiają się pojedyncze przypadki, ale wydaje mi się, że zdecydowana większość kluczy pochodzi z wyprzedaży.

  31. @Broda76 Z tekstu jasno wynika, że osoby rzucające oskarżenia w stosunku do G2A to twórcy gier niezależnych i małe studia. Tam nie ma pół produktów, masy dlc, a i sami twórcy też ogromnych wzrostów z powodu”historycznych dochodów” nie notują. Proszę następnym razem czytać z uwagą, przed przedstawieniem w dyskusji myślącego i nic nie wartego komentarza.

  32. @Xellar|Tyle, że G2A wcale nie jest najtańszym serwisem handlującym kluczami. Istnieje kilka nie tylko w wielu przypadkach tańszych (bo np. nie doliczających do końcowej ceny dodatkowych opłat, czy prowizji), ale przede wszystkim legitymujących się znacznie lepszą opinią. Piszesz o „15 zaoszczędzonych złotych”, ale w rzeczywistości różnice pomiędzy cenami proponowanymi przez takich handlarzy a np. sklepem Steam bywają znacznie większe – i to nawet po uwzględnieniu wyprzedaży jak ta trwająca obecnie.

  33. Co do G2A, ja z nimi nigdy nie miałem problemów. Podobnie, ja z Kinguinem, ale od jakiegoś czasu taniej wypadają serwisy gamivo, cdkeys oraz bazar łowców gier.

  34. Zawsze bawi, jak CDA które przez lata robiło z siebie naczelnego obrońcę developerów przed piractwem i grzmiało na 12-latków ściągających gry z sieci teraz robi za głównego obrońce G2A :DW 99% przypadków sprzedaż gry na G2A oznacza, że developer/publisher nie dostanie ani grosza z tej transakcji. A musi zapewnić support takiemu nabywcy taki sam, jak osobie, która kupiła przez oficjalne kanały.Co tu jest trudnego do zrozumienia?

  35. @keeveek Bzdura. Te klucze nie są wzięte z powietrza tylko wygenerowane właśnie przez twórców gier. Jedyne co to omija to pośredników i to oni psioczą na G2A najbardziej.

  36. A to co do piractwa to jest to kradzież. Natomiast kupowanie gier z pominięciem pośredników, z akcji promocyjnych etc. jest w pełni legalnym działaniem całkowicie normalnym na wolnym rynku.

  37. Tak samo jak w pełni jest legalne i powinna być odsprzedaż gier. Tyle że tak jak na konsolach jest to dalej praktykowane ze względu na fizyczne nośniki, tak już na PC na platformach cyfrowych jest ewidentnie łamane prawo przez samych wydawców których teraz tak strasznie bronisz.

  38. Te klucze zostały wygenerowane dla wydawców i krajowych dystrybutorów jako klucze recenzenckie, do promocji na giveawaye i różne inne pomysły. Potem w jakimś szemranym biurze szemranego dystrybutora z jakiegoś kraju pokroju Chiny czy Indie sprzedawane są te klucze pakietami jakimś jopkom, którzy potem wystawiają je na G2A.Developer nie ma z tego ani grosza.

  39. A kupując gry na G2A nie pomijasz pośredników, tylko pomijasz producentów – zostają sami pośrednicy, którzy weszli w posiadanie kluczy w ten lub inny sposób. Czasem legalny, czasem nie.

  40. @keeveek ale to każdy może wystawić, nawet ty. Co do twojego toku myślenia. Producent powinien zerwać współpracę z takimi portalami growymi czy youtuberami.

  41. @keeveek To wina developera że rozdaje klucze. Każdy kto jest w posiadaniu takiego klucza ma prawo go odsprzedać. To jest wypełni legalne działanie. |Jedyne co nie jest rzeczywiście legalne to sprzedawanie gier z innego regionu. Sprzedając klucz (licencje) w EU na oprogramowanie musi być to wersja przeznaczona na EU. Przy czym jest to bardziej plaga allegro niż G2A.

  42. Ale ja nie mówię tutaj o ludziach sprzedających swoje pojedyncze klucze. Przecież na g2a królują podmioty sprzedające po 100 czy 1000 kluczy. Naprawdę wydaje się wam że ci ludzie weszli w ich posiadanie przez oficjalne kanały?

  43. Tu chodzi raczej o klucze które miały być między innymi na giveawaye ale zostały przez kogoś hurtowo sprzedane.

  44. @keeveek O jakich znowu oficjalnych kanałach ty bredzisz? Jest klucz = licencja. Skoro zostało to wygenerowane to znaczy że jest legalne – tego się nie da wygenerować w nielegalny sposób. A to że nie liczą nakładu to jest tylko i wyłącznie ich wina.

  45. Czym jest Twoim zdaniem giveaway? A no tym że że na przykład taka Nvidia KUPIŁA od developerów pulę kluczy do akcji promocyjnej a to że w okresie promocji cześć nie została wykorzystana to idzie po obniżonej cenie na rynek. Znowu jest to w pełni legalne działanie i twórcy gier dostali za to pieniądze właśnie od przykładowej Nvidii.

  46. @Zdzisiu|Z tym też można sobie poradzić. Nowa gra, nowe konto e-mail, nowe konto na platformie z grami, przechodzisz i sprzedajesz wraz z dostępem do obu kont.@keeveek|Skąd masz informacje o procederze sprzedawania kluczy przeznaczonych na giveawaye?

  47. A czy ja napisałem, że nielegalne? Napisałem, że wydawcy ani developerzy z takich transakcji otrzymują ani grosza.Poza tym stosujesz niezły cherry picking. Bo ja piszę o całkiem oczywistym i gęstym procederze generowania darmowych kluczy dla recenzentów, dystrybutorów itd, które nie są przeznaczone na sprzedaż, a potem trafiają do handlarzy w Indiach czy gdzieś indziej, i w końcu na G2A.A developer nic z tego nie ma. Oprócz tego, że musi zapewnić takiemu graczowi support. Dlatego tak, lepiej już piracić

  48. Poza tym twój przykład z Nvidia też jest trafny bo takie rzeczy regulują umowy i klucze przekazane producentom kart graficznych na promocję nie mogą być przedmiotem odsprzedaży. Jeżeli jakiś pracownik Nvidia potem te klucze sprzedaje, to robi to łamiąc umowę

  49. Też nie jest trafny*

  50. No to niech developerzy pilnują swoich kluczy a nie że generują ich setki tysięcy a potem rzekomo je „gubią” czy co właściwie z nimi robią?

Skomentuj Quassimodo Anuluj pisanie odpowiedzi