18.08.2016
Często komentowane 14 Komentarze

GIGA WRECKER: Twórcy Pokemonów w Early Access na Steamie? Tak.

GIGA WRECKER: Twórcy Pokemonów w Early Access na Steamie? Tak.
Kolejna po Tembo the Badass Elephant, "chodzona w prawo" i niezwiązana z Nintendo gra studia Game Freak. Tego od wszystkich głównych gier Pokemon.

Pokazałbym wam trailer, ale na razie dostępny jest tylko na Steamie, tak jak gra. O tutaj. Wygląda co najmniej intrygująco, chociaż trudno być fanem tych animacji.

14 odpowiedzi do “GIGA WRECKER: Twórcy Pokemonów w Early Access na Steamie? Tak.”

  1. Kolejna po Tembo the Badass Elephant, „chodzona w prawo” i niezwiązana z Nintendo gra studia Game Freak. Tego od wszystkich głównych gier Pokemon.

  2. Early Access, proszę państwa. Ponieważ chłopcy z Game Freaka (na czele z twórcą studia, miliarderem Satoshim Tajirim), odpowiedzialni za jedną z najlepiej sprzedających się serii gier w historii, nie dojadają, muszą cerować 10 letnie skarpety i sypiać w hotelach kapsułowych. Kto następny poprosi o wsparcie dla nieukończonego produktu? Electronic Arts?

  3. @Shaddon pewnie blizzard hah masz racje troche to nawet dziwne. Chyba ze po prostu na ten projekt jako studio nie maj nic co zarobia na pokach idzie na ich pensje reszta do nin bo nin wspiera tylko gry ktore zostana wydane na ich platformy wiec moze tu jest sens. Byc moze tworcom pokow juz sie robienie w kolko tego samego znudzilo a ze nin naciska by robili tylko poki bo to zyla zlota to takie produkcje musza robic z wlasnego budżetu bo od nin fige dostana xd

  4. Dawid „spikain” Bojarski 18 sierpnia 2016 o 18:35

    Hint: Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja też nie gram w gry z Early Access, ale ich istnienie jakoś nigdy nie pogorszyło mi humoru.

  5. @spikain|To, że nikt nikogo nie zmusza do wspierania gier z Early Access nie zmienia faktu, że ta inicjatywa błyskawicznie zamieniła się w narzędzie do skubania naiwnych/niecierpliwych. Mam wrażenie, że obaj pamiętamy czasy, gdy nikt nie ważyłby się wyciągać do graczy ręki po pieniądze w zamian za możliwość zagrania w demo gry, a tym bardziej pomoc w testowaniu jej wczesnej wersji. Jeśli dziś zaczynają tak robić firmy należące do miliarderów, to co będzie za kolejnych kilka lat?

  6. @spikain|Jeśli nawet dziennikarzom z branży tego typu zagrania „nie pogarszają humoru”, to kto ma tu postawić granicę? Nie przeszkadzały wam płatne skórki w Overwatchu (grze buy to play!), bo „to tylko skórki”, a poza tym „można je uzyskać za darmo”. No to teraz Blizzard uderzył ze swą „olimpijską kolekcją” dostępną tylko przez ograniczony czas, bynajmniej nie za walutę z gry i nagle okazało się, że jednak trzeba sięgnąć po portfel, by bezpowrotnie nie utracić, jakby nie patrzeć, części zawartości gry.

  7. @spikain|Rozumiem, że Overwatch jest wielkim hitem i 2/3 redakcji rozpływa się w zachwytach nad nim, ale to wy jesteście tymi, którzy powinni przypominać, iż korporacje nie są przyjaciółmi graczy, a za każdym niewinnym z pozoru ruchem kryje się głęboko przemyślana strategia marketingowa obliczona na czyszczenie ich portfeli. To wam POWINIEN psuć się humor, gdy miliarder korzysta z Early Access, bo jutro śladem sprytnego pana Tajiri pójdą wielkie korporacje. Czy tak ma wyglądać przyszłość tej branży?

  8. Dawid „spikain” Bojarski 18 sierpnia 2016 o 21:35

    @Shaddon: Ależ ja wiem, że Early Access może być potencjalnie niefajny (a praktyki Blizzarda oczywiście takie są). Tylko że to wszystko uderza we wspomnianych przez ciebie „naiwnych i niecierpliwych”. Naiwność i niecierpliwość to są cechy charakteru, a nie trudna sytuacja majątkowa albo kolor skóry. Jeżeli ktoś jest naiwny, to trudno mi kogokolwiek innego obwiniać za przykrości, które go w związku z tą naiwnością spotkają. Przy czym uważam, że takie praktyki trzeba piętnować i cieszę się, że robią to inni.

  9. Dawid „spikain” Bojarski 18 sierpnia 2016 o 21:39

    @Shaddon: Dzięki Early Access gry takie jak Divinity: Original Sin czy Stardew Valley są tak dobre, jak są. I nie ma dla mnie znaczenia, czy zabiera się za to malutki dev (jak ConcernedApe), średni (jak Larian) czy spory, jak Game Freak (choć nie przeceniałbym tego, jak duże są fundusze GF na cokolwiek pozapokemonowego – nie znamy faktów, a GIGA WRECKER nie wygląda na wysokobudżetówkę). Jeżeli uważają, że współpraca i ciągły feedback fanów zrobi grze dobrze – a fani się zgodzą – to czemu mamy im zabraniać?

  10. Dawid „spikain” Bojarski 18 sierpnia 2016 o 21:45

    @Shaddon: No i raz jeszcze: nie zaglądałem do portfela Tajiriemu i szczerze nie bardzo widziałbym związek, nawet jeżeli okazałby się miliarderem. Przypomina mi to ten płacz, który słyszałem po ogłoszeniu Lariana, że idzie z Original Sin 2 na Kickstarter. Ludzie krzyczeli, że „przecież zebraliście dużo kasy za poprzednią grę”, z góry zakładając, że to przecież wystarczy na zrobienie kolejnej. No więc najwyraźniej nie wystarczy – GIGA WRECKER też ma w wydawcy wpisanego GF, a nie Segę albo The Pokemon Company.

  11. Dawid „spikain” Bojarski 18 sierpnia 2016 o 21:48

    @Shaddon: Zupełnie inaczej wygląda zarządzanie kasą w momencie, w którym ma się nad sobą wielkiego wydawcę, niż kiedy robisz coś własnym sumptem. Nie dopatrywałbym się w przypadku Game Freaka zbrodniczych praktyk. Co innego wspomniany przez ciebie Overwatch, no ale nie kupiłem też tej gry za pełną cenę, więc nawet gdybym wydał to dodatkowe 20 dolców na skrzynki, to byłbym na zero. I uprzedzając – gra, w której spędziłem już 70 czy 80 godzin zdecydowanie jest pełnej ceny warta.

  12. @spikain|Masz wiele racji, choć naprawdę obawiam się dnia, w którym Early Access stanie się dla wielkich korporacji narzędziem do przerzucania kosztów produkcji na końcowego odbiorcę. Już i tak zbyt wielu wysokobudżetowym tytułom wybacza się ewidentne niedoróbki na zasadzie „przecież to spatchują” (co może nastąpić po kilku dniach, tygodniach, bądź wcale). Doklej do czegokolwiek metkę „beta” bądź „in development”. a zyskasz wymówkę na wszelką krytykę. Znamy to już nazbyt dobrze, prawda?

  13. Dawid „spikain” Bojarski 19 sierpnia 2016 o 08:35

    @Shaddon: Prawda, chociaż trzeba pamiętać, że coraz większa liczba bugów w nowych grach to też wynik „postępu technologicznego”. Im bardziej skomplikowany program, tym większa szansa, że coś się popsuje – a nie wszystko niestety da się przetestować tak dobrze, jak „przetestują” to potem miliony odbiorców. :/ No i przez współczesne silniki to skomplikowanie dotyczy nawet nieskomplikowanych gier. Takich, które 15 lat temu wyglądałyby tak samo, a działałyby znacznie lepiej na znacznie słabszym sprzęcie.

  14. SkrzydlatyGryfek 22 sierpnia 2016 o 10:03

    Mam pytanko. Ktoś kojarzy jakąś listę gier chodzonych w LEWO? Szukam od kilku dobrych lat jednej na Amigę i nikt nie wie co to za gra. Każdy mi podaje grę, którą ta gra nie jest (i nie pasuje do opisu, poza wyglądem bohatera). Chodzi o takie jajko, co wpadło do studni by uratować swoją dziewczynę jajko i gra była w lewo chodzona, a zbierało się jakieś piniążki czy coś i była brama, której nigdy nie udało mi się przejść, bo kasy nie miałem, a wrócić jak nie było z powodu spadnięcia za nisko w pewnym etapie.

Skomentuj migot Anuluj pisanie odpowiedzi