Gothic Remake w niektórych przypadkach wymaga internetu mimo obietnic trybu offline. Gracze nie są zadowoleni
Zaledwie dobę po premierze Gothica 1 Remake i w społeczności graczy mamy już kontrowersje. Twórcy złożyli nam fundamentalną wręcz obietnicę, natomiast wygląda na to, że nie udało im się jej dotrzymać. Gothic (gra, jakby nie było, jednoosobowa) wymaga od nas połączenia z internetem, żebyśmy mogli uruchomić rozgrywkę albo wczytać zapis stanu gry. Zapewniano nas, że tak nie będzie. I nie jest, pod warunkiem, że mamy wersję cyfrową.
Historia ta sięga niezbyt zamierzchłych czasów, bo końca maja: pojawiły się informacje, że fizyczne kopie wysłane wcześniej do graczy nie uruchamiają się bez pobrania około 5 GB łatki w dniu premiery. Oficjalne konto serii Gothic na Twitterze zareagowało wtedy stanowczo, twierdząc, że co prawda gra będzie wymagała pobrania aktualizacji, ale później będzie w pełni grywalna offline. Gracze przyjęli ten kompromis. I co? Powiedziałabym co, ale etyka mi zabrania.
Konto „Does It Play”, specjalizujące się w testowaniu fizycznych wydań gier pod kątem grywalności offline, położyło swoje stęsknione rączki na Gothicu i opublikowało post zarzucający twórcom kłamstwo.
Gracze konsolowi, którzy posiadają wersję fizyczną gry, zgłaszają komunikat błędu przy każdej próbie uruchomienia lub wczytania zapisu: muszą połączyć się z siecią albo cześć pracy. Sprawa jest o tyle bolesna, że dotyczy gry, której wszyscy tak bardzo wyczekiwali: słynącej wszakże z wolności, immersji i braku zbędnych ograniczeń. Remake odbudowywał ten świat przez lata. Jednak jeżeli ta sama gra uzależnia gracza od serwerów wydawcy, to naturalnie, pojawia się też irytacja.

Gra ukazała się wczoraj, osiągnęła piękny szczyt 60 tysięcy równoczesnych graczy na Steamie i zbierając gro pozytywnych recenzji użytkowników. Krytycy byli trochę bardziej powściągliwi, wskazując na problemy wydajnościowe, ale to już zupełnie inna historia.
A szkoda – bo mimo wszelkich zastrzeżeń, to przecież całkiem udana premiera i dobry powrót do korzeni. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy pójdą po rozum do głowy i pozbędą się tego dziwnego wymogu.
Gracze są połączeni (z internetem)
Faktycznie, błąd do naprawienia, jednakże wartym wyraźniejszego zaznaczenia byłoby że wersje GOG czy Steam, nie mają takiego problemu, także dotyczy on jedynie konsolowców. Czy to jakiś wymóg platformy bądź nie – Nie wiem, należałoby spojrzeć czy platforma wsparcie dla ów gier offline posiada, jednak lincz z tego powodu, czy nazywanie tego antykonsumenckimi praktykami, jest dosyć… mocne.