Hello Games świętuje dziesięciolecie No Man’s Sky. Od wniosków z tamtej dekady zależy teraz los Light No Fire
W niedzielę No Man’s Sky skończyło dziesięć lat – i cóż to była za dekada! Z tej okazji Sean Murray postanowił uczcić tę wyjątkową rocznicę wywiadem z PC Gamerem, w którym sporo miejsca poświęcił nie przeszłości, ale Light No Fire. Zapytano go wprost, czy nowa gra Hello Games pójdzie tą samą (wyboistą) drogą, co poprzednia – czyli wystartuje z niepełnym rdzeniem, a potem będzie systematycznie dostawać duże, darmowe aktualizacje. Murray odpowiedział, że tak, absolutnie, i dodał, że pracuje nad tym projektem od siedmiu lat i wciąż sprawia mu to autentyczną frajdę. Rozmowa nie odpowiada tylko na pytanie: kiedy?
Po premierze No Man’s Sky zespół zaczął rozmawiać o tym, co dalej, i najczęściej powtarzało się wtedy jedno spostrzeżenie – w tej grze można było wymyślić właściwie cokolwiek i zwykle będzie pasowało, jeżeli ubierze się to w sztafaż science-fiction. Murray uważa, że No Man’s Sky to szerokie płótno, na które da się przelać swoje wyobrażenia i chciałby, żeby w Light no Fire było podobnie, tylko w anturażu fantasy. Ma być ambitnie, ma być rozlegle.
Wymiana poszła w obie strony: wieloosobowe korwety, które trafiły do No Man’s Sky wraz z zeszłoroczną aktualizacją Voyagers powstały pierwotnie na potrzeby Light No Fire. Chodziło o jednostki z własną załogą, zdolne przemierzać ogromne oceany nowej gry – po czym ktoś doszedł do wniosku, że heeej, w kosmosie też to będzie działać! I działa.
Co do dekady wsparcia, Murray powiedział, że nie wie, czy będą mieli szczęście pracować nad Light No Fire przez dziesięć lat po premierze. Choć chciałby. Dużo tu niepewności.

Niepewności zresztą zasłużonej. Grę pokazano na The Game Awards w grudniu 2023 i od tamtego czasu ni widu, ni słychu. Murray w listopadzie zeszłego roku mówił nawet, że ekipa od Light no Fire jest malutka i pracuje sobie gdzieś w tle. Jedyne twarde informacje to takie, że będą oceany, łodzie i załogi.
Czekamy na tweeta, Sean. Czekamy.
Pamiętam jak uwierzyłem w ich zapewnienia przed premierą i zagrałem w NMS krótko po wyjściu. Od tamtej pory ignorowałem tą grę, ale całkiem niedawno, jakiś rok temu, może trochę dalej, kupiłem grę ponownie i dałem jej szansę. To zupełnie innaa gra, teraz z przyjemnością przemierza się kosmos. Choć niekiedy jest nieco dziwnie, jak z tą stacją kosmiczną przylatującą na pstryknięcie palcami.
Pamiętam gdy raz na planecie wysiadłem z pojazdu a tu mnie wiatr zwiał ponad 2 km dalej i przez następne 30min wracałem sprintując pod wiatr by dostać się do statku i uciekać z tej zabugowanej planety. To była wersja już z tych niby ulepszonych wtedy….
Całkiem przyjemnie grało mi się w vr, spokojnie mogę polecić jeśli ktoś szuka czegoś z eksploracją kosmosu na goglach.