„Homoseksualna propaganda” nie zaszkodziła Kingdom Come: Deliverance 2. Zeszłoroczny erpeg wyszedł z afery bez szwanku

„Homoseksualna propaganda” nie zaszkodziła Kingdom Come: Deliverance 2. Zeszłoroczny erpeg wyszedł z afery bez szwanku
Avatar photo
Sam Goldman
Dzieło Warhorse Studios oparło się próbom wirtualnego linczu.

Jedna z największych perełek ubiegłego roku to Kingdom Come: Deliverance 2 – kontynuacja średniowiecznego erpega, która jeszcze przed premierą zebrała dużo dobrej, ale i złej prasy. Jednym z powodów było rzekome „promowanie homoseksualizmu”, za co tytuł zebrał solidną krytykę.

Sprawa rozkręciła się na tyle, że forum gry na Steamie zalały dość obrzydliwe posty, a twórcy musieli zaktualizować zasady korzystania z niego, co z kolei wywołało falę jeszcze większego hejtu. Daniel Vavra, reżyser i scenarzysta Kingdom Come: Deliverance 2 próbował wszystko tłumaczyć, jednak oczywiście odniósł skutek odwrotny do zamierzanego – a wszystko przez obecność osoby o innym kolorze skóry i wątek homoseksualny. Jak po blisko roku od wydania oceniają to twórcy? Okazuje się, że cała afera, choć bardzo rozdmuchana, niekoniecznie miała duży wpływ na przyjęcie samej gry:

Naprawdę chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie. Można przedstawić przekonujące argumenty za, jak i przeciw – z jednej strony zyskaliśmy większą widoczność, z drugiej nie ma znaczenia, co o tobie mówią i ważne, by mówili cokolwiek. Ponad wszystko chcieliśmy mówić o naszej grze, a nie wdawać się w dyskusje i wyjaśniać pokrętne teorie. Ostatecznie cała awantura miała znaczenie przede wszystkim dla garstki internetowych wojowników.

Martin Klíma, współzałożyciel Warhorse Studios

I niewątpliwie tak właśnie było, bo żyjemy w czasach doszukiwania się propagandy lub nawet celowego wywoływania wojny kulturowej – zawsze znajdą się skrajni sympatycy przeciwnych obozów gotowi do rzucenia się sobie do gardeł. Jak cała afera wpłynęła na Warhorse Studios? Najwyraźniej podobnie, jak na Kingdom Come: Deliverance 2:

Gry, które trzeba znać. Perełki, crapy i średniaki

Odczuliśmy to w niewielkim stopniu. Wielu uważało, że te ataki są niepotrzebne i niesprawiedliwe. Ta sytuacja zjednoczyła zespół, kiedy pojawiły się oznaki syndromu oblężonej twierdzy, ale ostatecznie nie sądzę, by miało to dla nas tak duże znaczenie. Ponadto jestem prawie pewien, że w Warhorse ciągle są osoby mające zaledwie mgliste pojęcie o tym zamieszaniu.

Martin Klíma, współzałożyciel Warhorse Studios

Kilka tygodni po premierze gra sprzedawała się świetnie. W połowie listopada poinformowano, że w Henryka wcieliło się już ponad 4 miliony osób, co, jak na dość specyficzną produkcję, jest wynikiem bardzo dobrym. Niezależnie od tego, czy Klima celowo teraz umniejsza całej aferze z „homoseksualną propagandą”, absolutnie nic nie wskazuje na to, żeby Kingdom Come: Deliverance 2 ucierpiało przez oskarżenia o bycie „woke”.

12 odpowiedzi do “„Homoseksualna propaganda” nie zaszkodziła Kingdom Come: Deliverance 2. Zeszłoroczny erpeg wyszedł z afery bez szwanku”

  1. Klasyk. Z dziedzictwem hogwartu było tak samo. Tyle wycia, gróźb, że kupować nie będą i każdy kto to będzie streamował wpadnie na czarną listę. I co? Gra wbiła się do pierwszej 20 najlepiej sprzedających się gier. Także pamiętajcie, to co się w internecie dzieje często niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

    • Szkoda, że nadal nikt nie pokazał tych rzekom trans ytberów, którzy mieliby niby cancelować czy szkodzić tej grze xd.
      A lista była bardzo dobra bo umieszczono na niej gierki indie, często dużo lepsze od HL.

  2. To jest margines wszystkich graczy, w ogóle nie ma sensu się nimi przejmować. Wydają się liczni, bo są zwyczajnie aktywni i głośni. Codziennie biegają po wszystkich możliwych forach i wylewają tam swoje histerie i fobie. Mogą czasowo grze zaszkodzić, bo wbrew pozorom oceny wystawia tylko garstka graczy, więc ustawki z wystawianiem złych ocen, mogą zniechęcać niektórych do zakupu. Jednak długofalowo ich wpływ jest znikomy. Nieszczęsne to istoty, które najwyraźniej cierpią na kryzys swojej męskości…

  3. W sumie głównie krzyczała druga strona tej samej monety co obraża się o różne X-izmy, zbyt ładne bohaterki, za mało „różnorodności” – także nic dziwnego, że sprzedaż gry była dobra, skoro gra jest dobra.

    Nie dziwi jednak, że w oderwaniu od kontekstu (celowym, by to zapewne skapitalizować) wieści o KCD2 wzburzyły niektóre co bardziej „nakręcone” jednostki. Gdyby jednak nie kultywowana w ciągu ostatnich paru lat praktyka tokenizowania postaci celem markowania „różnorodności i inkluzywności” (co tak naprawdę nie ma z nią często nic wspólnego), albo jeszcze gorsze – zasłanianie owym tokenizmem w najlepszym wypadku przeciętnej jakości gry – jak to było w przypadku Suicide Sqad, Veilguarda, czy SW: Outlaws; to by gracze nie byli na to wyczulenia, a niektórzy wręcz przewrażliwieni.

  4. I dlatego tak bardzo szybko tanieje 😉

  5. W końcu cdaction pokazało homofobiczną twarz.
    Artykułu nie czytałem

  6. łobzydliwe, homoseksualne żądze

  7. Jeżeli ktoś serio uważał, że woke elementy czemuś szkodzą to jest głupszy niż ustawa przewiduje xd.

Skomentuj Mosparko Anuluj pisanie odpowiedzi