Kingdom Come: Deliverance 2 z nominacjami do Gayming Awards. Reżyser nie kryje zadowolenia, ale podkreśla, że gra nie jest „woke”
Wokół Kingdom Come: Deliverance 2 i reżysera gry, Daniela Vavry, było w zeszłym roku sporo zamieszania. Twórca średniowiecznego erpega został zaatakowany za „niemoralne sceny”, a dokładnie rzecz ujmując, za przedstawienie w swoim tytule osób i wątków homoseksualnych. Vavra później opublikował długie wyjaśnienie sytuacji, a przez całe to zajście developerzy zmienili zasady forum gry.
Ostatecznie afera nie zaszkodziła zbytnio Kingdom Come: Deliverance 2, jednak teraz temat ten powraca ze względu na to, że dzieło Warhorse Studios zostało nominowane do tegorocznej edycji Gayming Awards. Dokładnie to gra pojawiła się w kategorii Fan Favorite, a nominację otrzymała również postać Jana Ptaszka za najlepszego bohatera LGBTQ+. Daniel Vavra z jednej strony bardzo cieszy się z tych wiadomości, ale z drugiej wciąż próbuje robić wszystko, aby grze nie przylepiono łatki bycia „woke”.
Właśnie zostaliśmy nominowani do Gayming Awards! Jestem z tego naprawdę dumny, ponieważ absolutnie podtrzymuję fakt, że sposób, w jaki to zrobiliśmy, jest dokładnie tym, jak coś takiego powinno być robione. Bez przymusu, naturalnie i edukacyjnie (ponieważ pokazujemy, jak naprawdę było w średniowieczu, nie idealizując go) – i bez wciskania tego komukolwiek na siłę ani prób reedukowania, jak to się robi w wielu tytułach, które dziś słusznie nazywa się mianem »woke«.
Oczywiście możecie się już domyślić, że w komentarzach pod tym postem zawrzało. Z jednej strony Vavra jest krytykowany za stanie w rozkroku i alergiczne reagowanie na termin „woke”, z drugiej jest atakowany przez graczy, którzy uważają, że zrobienie z Jana Ptaszka osoby niehetero było błędem. Jeszcze inni twierdzą z kolei, że decyzja o wprowadzeniu wątków LGBTQ+ wcale nie należała do Vavry, tylko do Embracera, który kazał studiu dodanie takich elementów. Ogółem komentarze… cóż, są, jakie są.
Oczywiście reżyser Kingdom Come: Deliverance 2 w swoim stylu odpowiada na sporą część tych opinii, co dolewa jeszcze dodatkowego paliwa wszystkim stronom. Jedna z osób napisała na przykład taki komentarz:
To prawdopodobnie jedno z najbardziej sprzecznych stanowisk, jakie kiedykolwiek miałeś. Ten »bzdurny woke« też jest ważny dla osób homoseksualnych. Nie można być jednocześnie sojusznikiem i prawicowym oszustem.
Na co Vavra odpowiedział:
Nie muszę nikim być. Jestem SOBĄ.
Wyciągnijcie sobie z tego, co chcecie, ale trzeba przyznać, że cała ta sytuacja jest dość przewrotna, a dla wielu też na pewno nieco zabawna. Niezależnie jednak, co o tym wszystkim sądzicie, pozwolę sobie powtórzyć słowa Gwinta sprzed roku, który bardzo słusznie poprosił, by w tym wszystkim nie eskalować niepotrzebnie dyskusji i zamiast tego rozmawiać z poszanowaniem każdej ze stron.
„Reżyser nie kryje zadowolenia, ale podkreśla, że gra nie jest „woke””
Gracze wiedzą lepiej.