Godzinę temu

Jak Smuggler został potentatem giełdy? Przeczytaj fragment książki „Smuggler. Nie podoba się, to nie kupuj”

Jak Smuggler został potentatem giełdy? Przeczytaj fragment książki „Smuggler. Nie podoba się, to nie kupuj”
Poniżej prezentujemy fragmenty rozdziału książki Smugglera opowiadającego o jego przygodach z giełdą.

Poniższe fragmenty pochodzą z roboczej wersji książki i nie odzwierciedlają jej ostatecznej jakości.

Pewnego razu, późną wiosną 1987, dostałem w pracy jakąś premię czy nagrodę, nie pamiętam nawet za co, ale pamiętam ile: całe 3000 zł. Czyli jakieś 20% pensji. Not bad! Tysiączek z tego odłożyłem na spłatę zadłużenia u rodziny. Z resztą poleciałem na giełdę po gry. Kupowałem tam u niejakiego Plomby, który robił wtedy za giełdowego rekina w temacie Spectrum. Biorę dwie kasety z nowościami, a on mówi:
– To należy się 2400 zł.
– Hę?! Przecież są po 1000 zł? – żachnąłem się niemile zaskoczony.
– Już nie. Podrożały – wzruszył ramionami Plomba. – Teraz są po 1200.

Olśnienie

Wku*****y na maksa odłożyłem kasety i przeleciałem się po całej giełdzie, ale wszyscy spectrumowi handlarze solidarnie trzymali już te same, wyższe ceny. Szlag! Kupiłem więc sobie tylko jedną taśmę i wracałem z giełdy wściekły okrutnie, bo nastawiłem się na dwie (czyli łącznie 20 gier) i czułem się wręcz okradziony.

– Cholerni wyzyskiwacze, złodzieje… – mamrotałem pod nosem. I nagle mnie olśniło. Toż przecież miałem już w domu ze 20 kaset, więc jakieś 200 gier, kupionych lub poprzegrywanych od skomputeryzowanych znajomych. Niedużo… ale to niezły punkt wyjścia do niewielkiego giełdowego biznesu! Cholera, toż zamiast WYDAWAĆ kasę na gry, mogę na nich ZARABIAĆ! Aż przystanąłem z wrażenia, oślepiony genialnością tej idei. I to był kolejny krok w serii wydarzeń, które sprawiły, że teraz siedzę, spisując swe wspomnienia, od 1994 roku non stop mam dobrą pracę na etacie i w efekcie nie boję się, czy emerytura starczy mi na godne życie. (…)

Ooops!

Interes kręcił się nieźle, ale wiosną 1988 doszło do nader niefajnej sytuacji… Tej niedzieli nie było mnie na giełdzie. Akurat w tym czasie pojechałem na konwent SF do Poznania (tam zresztą po raz pierwszy zetknąłem się z papierowymi grami RPG). Ale że żal mi było kasy, która by wtedy przepadła, to dogadałem się z bratem kumpla. Ze starszym z rodzeństwa pojechałem na wspomnianą imprezę, a młodszemu (miał wtedy 16-17 lat) dałem zestaw kaset, boomboksa i taśmy matki, przeszkoliłem go w powielaniu i obiecałem, że dostanie całą kasę za indywidualnie skopiowane programy. Zgodził się z radością.

No więc  wracam z konwentu. Na dworcu idę do budki telefonicznej i dzwonię do kolesia z zapytaniem, jak mu poszło. A ten drżącym głosem mówi, że go milicja zwinęła i spisała. W sumie to nie tylko jego, a całą giełdę, tzn. wszystkich handlujących. Jak się okazało, to była większa akcja, bo udział brało ze 20 funkcjonariuszy, obstawiono wszystkie wyjścia, sprawdzono w każdej toalecie, czy ktoś się nie ukrył, itp. A co gorsza dzieciak, gdy go spisywano, wpadł w panikę – trudno mu się dziwić – i sypał równo, że to nie jego, a moje, że on tu tylko przypadkiem się znalazł itd. No i podał moje wszystkie dane. Nooo, zmiękły mi kolana, przyznaję. To nie wyglądało dobrze. (…) 

W jakieś dwa tygodnie po owej feralnej giełdzie przyszło oficjalne wezwanie, bym się stawił na komendzie MO na ulicy tej i tej celem złożenia zeznań, gdyż jestem oskarżony o „narażenie Skarbu Państwa na straty w efekcie naruszenia…” – tu jakieś liczne paragrafy kodeksu karnego. „Oj, to wcale nie wygląda dobrze”, pomyślałem. „To wygląda, kur**, źle…”.

Zdradzę jeszcze tylko, że milicjant, który mnie potem przesłuchiwał, złożył mi bardzo niemoralną propozycję… Ale więcej na ten temat przeczytacie już w książce!

A tu filmik z giełdy wrocławskiej, jeszcze w tej starej, ciasnej lokalizacji:

Jedna odpowiedź do “Jak Smuggler został potentatem giełdy? Przeczytaj fragment książki „Smuggler. Nie podoba się, to nie kupuj””

  1. SmóglerKrólujNam 5 maja 2026 o 15:37

    !

Skomentuj SmóglerKrólujNam Anuluj pisanie odpowiedzi