Kolejna gra Nintendo dostępna po polsku! W Nintendo Switch Sports Resport zagracie w rodzimym języku
Od premiery Switcha 2 minął już ponad rok, jednak Nintendo dość długo zwlekało z zapowiedziami swoich najnowszych produkcji. Zarówno Sony, jak i Microsoft zaprezentowały już tytuły, które trafią do nas w nadchodzących miesiącach, czekaliśmy zatem tylko na odpowiedź wielkiego N. Na szczęście ta nadeszła wczoraj, w postaci pokazu Nintendo Direct.
Potwierdziły się wówczas plotki mówiące o powstawaniu remake’u The Legend of Zelda: Ocarina of Time. Mogliśmy też rzucić okiem na tworzone przez FromSoftware The Duskbloods oraz Onimusha: Way of the Sword, które ukaże się 6 września. Pośród zapowiedzi znalazło się również miejsce na grę ruchową w postaci Nintendo Switch Sports Resort. To właśnie ta produkcja przyciągnęła uwagę polskich fanów, a to za sprawę dostępnych wersji językowych.
Co bardziej spostrzegawczy zauważyli bowiem, że wśród języków dostępnych w Nintendo Switch Sports Resort znajduje się również polski. Przez lata gry Nintendo nie były tłumaczone na naszą rodzimą mowę, jednak od kilku miesięcy trend ten ulega zmianie. Polskiego tłumaczenia doczekał się Donkey Kong Bananza oraz Mario Kart World, co było miłym prezentem z okazji zeszłorocznego Święta Niepodległości.
Sports Resort dołącza zatem do zaszczytnego grona tytułów, w które zagracie po polsku. Przy okazji wprowadzenia tłumaczeń Mario Karta i Donkey Konga Nintendo zapowiedziało, że polska wersja językowa pojawi się również w innych grach, jednak wciąż nie dostaliśmy pełnej listy. Tłumaczenie Sports Resort oczywiście cieszy, jednak idę o zakład, że wielu fanów gier Nintendo liczy na spolszczenia najważniejszych tytułów pojawiających się na „czerwonej” konsoli, takich jak Pokemony czy The Legend of Zelda. Na te zapewne przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Nintendo Switch Sports ukaże się 22 października.
Język polski tam akurat najmniej potrzebny
Ale tam najtańszy do ogarnięcia. Dlatego zapomnij o polskiej wersji Xenoblade’a, Fire Emblem, czy nawet Pokemonów (tu akurat, to jeszcze kwestia tego, że Nintendo właściwie nie ma wpływu na rozwój serii).
By lepiej Zeldy spolszczyli
Breath of the Wild PL when
Nigdy. O polonizacji czegokolwiek, co ma więcej tekstu niż pięć menusów, możesz zapomnieć.
jakoś wcześniej nieistniejący tajski się pojawił niedawno…
Już będzie gfrane 🙂
No tak, ale z racji bliskiego położenia, Japońskie mapy obejmują Tajlandię. Na odkrycie Polski trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, choć pewnie nie dłużej niż 50 lat.
Akurat z Japonia mieliśmy bliskie kontakty jeszcze przed WW2 wiec kto jak kto ale Japończycy doskonale wiedzą gdzie leży Polska. Po prostu Nintendo ignoruje nasz kraj podobnie jak nasz kraj ignoruje od lat Nintendo. Za dzieciaka znalem tylko jeszcze jedna osobę z GBA, a z N64 nikogo, wszyscy mieli PC i/lub PSXa.
Utożsamiam się – byłem jedną z trzech znanych mi osób w moim około 15-tysięcznym miasteczku, które miały Gameboya, za to każdy z rówieśników miał przynajmniej jednego bliskiego znajomego, do którego mogli chodzić młócić na plejstejszyn – szaraka albo dwójkę. Za to ja wymieniałem Warioland 3 za Pokemony Silberne Edition, Schnapp’ Sie dir Alle! Aż dziw mnie bierze jak sięgnę pamięcią wstecz i przypomnę sobie, że miałem choćby pośrednią styczność z kilkoma generacjami Nintendo w epoce ich świetności – GB Color w roku jego premiery miał mój kolega z podwórka i mój kuzyn, potem ja dostałem swój egzemplarz jakoś na przełomie mileniów. Inny kolega z podwórka trzymał pod telewizorem SNESa, którego za granicą kupiła mu mama. U wspomnianego wyżej kuzyna był też czas nadwerężania padów w Mario Kart na N64. Gamecube mnie ominął – swojego „gacka” kupiłem dopiero jakoś około 2012 roku (gram na nim do dzisiaj). Wii miał kumpel z gimbazy – pamiętam, że cisnęliśmy z niego bekę że biega po pokoju kiedy gra w fifę (co do NESa – tu chyba bez niespodzianek, znajdował się u mnie pod postacią Pegasusa, więc nie do końca się liczy) To były jednak pojedyncze przypadki, bo mimo że większość moich znajomych miała pecety, o Plejaczu dwójce albo Xboksie mówił i marzył praktycznie każdy z mojego otoczenia. Choć oczywiście posiadaczy tych sprzętów nie było w mojej mieścinie jakoś wielu, to na pewno tak z 10 razy tyle co Nintendziarzy.
Cóż, gry na Plejaka na pewno wyglądały poważniej, atrakcyjniej. Wspomniany kuzyn, kiedy dostał od rodziców PS2, natychmiast schował N64 do szafy. Choć fascynujący świat Pleja wyprzedzał technologicznie Nintendo o lata świetlne, a ja pykając wtedy u kuzyna w Tekkena, Need for Speeda Underground i Liberty City Stories miałem wrażenie obcowania z wielkim światem, Grami przez wielkie Gie, to nadal myślami wracałem do niezdobytych w Mario 64 gwiazdek.
Oby lokalizacja BotW zawitała do nas jak najszybciej – chciałbym, żeby fascynujący świat gier N poznało moje młodsze rodzeństwo