Kolejne efekty przetasowań w Ubisofcie. Splinter Cell i inne marki Toma Clancy’ego trafiają pod skrzydła Massive Entertainment
Początek roku przyniósł Ubisoftowi prawdziwe trzęsienie ziemi. Firma skasowała liczne projekty (w tym remake Piasków czasu) i zaczęła masowe zwolnienia. Oprócz tego zamknęła niektóre oddziały studia oraz podzieliła się wewnętrznie na kilka „domów kreatywnych”, z których każdy odpowiadał za inny pakiet marek francuskiego giganta. Efekty tych wszystkich działań przychodziły falami i były widoczne na przestrzeni całego roku, nie powinno więc nikogo dziwić, że pracownicy w końcu rozpoczęli strajk.
To największy kryzys w historii Ubisoftu (który przecież jest ekspertem od awaryjnych restrukturyzacji, więc to określenie naprawdę wiele znaczy), a jego skutki będziemy odczuwać jeszcze przez długi czas. Wróćmy jednak do podziału firmy na „domy kreatywne”, gdyż właśnie dostaliśmy istotne informacje na temat tego, który opatrzono cyfrą „2”. Od dziś wszystkie związane z nim gry będą wydawane pod szyldem jednej marki.
Jak poinformowano w mediach społecznościowych, „dom kreatywny nr. 2” został przemianowany na Massive Entertainment. Pracą nad wszystkimi znajdującymi się w nim markami zajmie się zatem już istniejące w szeregach Ubisoftu studio. Ekipy we Francji, Kanadzie i Szwecji będą ze sobą współpracować oraz wydawać gry pod jedną marką. Massive przejmuje pieczę nad The Division, Ghost Reconem oraz Splinter Cellem. Dodatkowo będzie również kierowało March of Giants, czyli nowym, autorskim IP francuskiego giganta.
Zebranie naszych zespołów w jedną tożsamość daje nam możliwość połączenia kreatywnej energii i doświadczenia z Montrealu, Paryża, Szwecji i Toronto, by ukształtować nową generację tych kultowych marek, stworzyć nowe gry oraz IP, a także rozwijać nasze rzemiosło i technologię.
Massive pozostaje oczywiście częścią Ubisoftu, który zajmie się wydawaniem i dystrybucją gier tworzonych pod tym szyldem.
Najlepiej by było, żeby uwolnić się od universum Toma Clancy’ego, które już dawno zjada własny ogon. Można stworzyć gry będące przedłużeniem formuł, mechanik, ale już nowe, ze świeżymi bohaterami, nową fabułą, bardziej różnorodne. Nawet jeśli kolejny Splinter Cell (nie remake) będzie dobrą grą, nie wiem czy zdzierżę po raz kolejny Sama Fishera. W Ghost Recon Breakpoint fabuła była już tak płaska i wsobna, że można było ją jedynie zignorować (czasem było naprawdę trudno), skupiając się na bieganiu po dżungli. Szkoda doskonałych mechanik, na tak denne i zużyte universum.
Ale co tu uniwersum ma do rzeczy? Uniwersum to w zasadzie tajne operacje militarne w naszym świecie dziś lub w bardzo bliskiej przyszłości. Ile z tego można wyciągnąć, zależy wyłącznie od talentu pisarza. A że Ubi jak diabeł święconej wody boi się zająć jakieś stanowisko czy czymkolwiek kogoś urazić, że stworzyło fikcyjną wyspę i złola, który wylągł się pod kamieniem i stworzył armię dronów, żeby czasem ktoś z kraju sportretowanego jako ci źli nie poczuł się urażony (coś jak EA z Battlefieldem, w którym cała wojskowa potęga NATO walczy z międzynarodową prywatną korporacją wojskową, czy w tym współczesnym Medal of Honor dawno temu, gdzie w multi zmienili Amerykanie – Agańczycy/Irakijczycy na niebiescy – czerwoni, bo był płacz, że multik promuje terrorystów strzelających do Amerykanów czy jakiś podobny nonsens).
A jak już robisz te klimaty polityczno-militarno szpiegowskie osadzone w naszym świecie, to jednak są pewne konkrety, których się trzeba trzymać i nie wymyślać fikcyjnych krajów, bo inaczej wychodzi właśnie taka płaska fabuła bez pazura i polotu, a nawet sensu.
Masz oczywiście rację, że umieszczenie akcji na wymyślonej wyspie jest problematyczne, bo odcina świat gru od wszelkich kontekstów. Da się to dobrze zrobić (o ile zabieg jest uzasadniony), ale trzeba zbudować bardzo kompleksowe lore i znaleźć sposób na jego nieuciążliwe dawkowanie graczowi. W Brekpoint uznano, że uniwersum jest lore i załatwia temat. Cóż… Do tego jesteśmy nim atakowani co chwile, nawet Sam Fisher się zjawia na wyspie (choć cały problem polega na tym iż jest zupełnie odcięta). Oczywiście jego to nie dotyczy, bo to on i trzeba z nim zaliczyć irytującą misję. Ale już w Wildlands, mimo akcji w Boliwii, wrzucane są na silę jakieś przepychanki między jakimiś absurdalnymi frakcjami oraz postaci z innych bajek i wypada to zawsze fatalnie. DLC, to już w ogóle koszmar pod tym względem. Przy czym jakość tej fabuły z uniwersum, jest jak z 11 sezonu niskobudżetowego serialu telewizyjnego.
A no tak. Chyba nawet mieli crossover z Predatorem.
Przywrócili go ostatnio w ramach rocznicowego prezentu dla graczy XD
(edytowano)
To MOBA. Ma nawet kartę na Steam.