Niemożliwa platyna zdobyta po 13 latach. Gracz dokonał czegoś, co na pozór nie mogło się udać

Niemożliwa platyna zdobyta po 13 latach. Gracz dokonał czegoś, co na pozór nie mogło się udać
Historia napisała się na naszych oczach.

Wbijanie platyn w grach to coś, co dla jednych jest satysfakcjonującym hobby, a dla drugich – frustrującą męczarnią. Istnieją oczywiście produkcje oferujące łatwe platyny, ale wiele z nich wymaga od gracza sporego, czasem wręcz monstrualnego wysiłku. Wreszcie bywają też takie, które wydają się niemożliwe – albo po prostu takie są. Platyna Ninja Gaiden Sigma 2+, portu Ninja Gaiden Sigma 2 na PlayStation Vitę, uchodziła za niewykonalną… aż ktoś jej nie wbił.

Po ponad 13 latach od premiery wreszcie pewien japoński gracz o pseudonimie Tqvry dokonał niemożliwego. Udało mu się zdobyć feralne osiągnięcie, które blokowało amatorów gamingowych wyzwań przed zdobyciem platynowego trofeum – Dynamic Duo. Jego opis nie oddaje w pełni powagi sytuacji, bo przecież wymaga „tylko” przejścia wszystkich misji w co-opie na poziomie trudności Turbo. Łatwizna? Nic bardziej mylnego.

Powód, dla którego akurat wersja na PS Vitę jest tak niesławna w środowisku fanów platynowania, leży w braku wsparcia dla kooperacji z innymi graczami online. Zamiast tego nieszczęśnicy, którzy chcieliby zagrać z drugą osobą, zostają sparowani ze sztucznym kompanem. Niestety programistom zabrakło zapewne czasu, by dopracować algorytm rzeczonego kompana, ponieważ jest on tragicznie głupi. To właśnie przyczyna ogromnego poziomu trudności osiągnięcia Dynamic Duo w Ninja Gaiden Sigma 2+.

Japończyk starał się o tę platynę 20 miesięcy, ale wreszcie może zostawić to za sobą. Udowodnił, że przy odpowiednim samozaparciu (i odrobinie, a nawet ogromie szczęścia) nawet najtrudniejsze trofea da się w końcu zdobyć. A jeśli zechcecie powtórzyć jego osiągnięcie… powodzenia i obyście mieli sporo wolnego czasu.

10 odpowiedzi do “Niemożliwa platyna zdobyta po 13 latach. Gracz dokonał czegoś, co na pozór nie mogło się udać”

  1. „ Wbijanie platyn w grach to coś, co dla jednych jest satysfakcjonującym hobby, a dla drugich – frustrującą męczarnią.” Są jeszcze tacy (chyba wcale nie tak znowu nieliczni), którzy mają z tego wyłącznie bekę.

  2. Zmarnowane 20 miesięcy życia, które mógł spędzić grając dla przyjemności, a nie dla niszowego rezultatu.

    • XDDD

      Typowa giereczkowa inkwizycja: Masz konsumować gry tak jak ja, bo w łeb. No bo przecież to jest niemożliwe, żeby komuś sprawiało przyjemność pokonywanie wyzwań, skoro według mnie to strata czasu.

      • Żadna inkwizycja, zaufaj mi 😉 Niech sobie każdy gra jak chce i czerpie z tego radość na swój sposób. Tylko że ogłaszanie czegokolwiek publicznie jest obarczone tym, że inni mogą zacząć to oceniać, a ocena zawsze będzie subiektywna, może w jakimś najbardziej wyidealizowanym scenariuszu intersubiektywna, ale ze swojej natury zawsze będzie zawierała ten pierwiastek subiektywnych odczuć. Chce poświęcić 20 miesięcy na wbicie „niemożliwej” platyny? Sprawia mu to radochę, albo już po czasie się zorientował, że za dużo już nad tym siedzi, żeby teraz odpuścić? Super dla niego, i w sumie to ogromny szacun, ale no patrząc z boku to faktycznie to wygląda na 20 miesięcy katowania się w konkursie o wirtualne złote gacie, bo patrząc z perspektywy ogółu społeczeństwa i tego kto będzie tego faktycznie świadom- no ten rezultat faktycznie jest niszowy.

      • @Jacek Co innego subiektywnie ocenić czyjeś dokonania, a co innego przykładać do kogoś swoją miarę i wmawiać mu, co może sprawiać przyjemność, a co nie.

  3. TwójStaryWKalesonach 31 marca 2026 o 22:53

    Strasznie lubię Olu Twoje newsy:D to są takie giereczkowe bojeczki – lekkie, przyjemne, czasem ciekawe:D To jak spotkać gameingową sąsiadkę w markecie, która zaraz rzuci ciekawostką co to kto w giereczkowie odstawił 👌🤌

  4. A ja lubię osiągnięcia, ale traktuję je wybiórczo. Patrzę zawsze na listę w trakcie ogrywania i traktuję to jako wskazówkę, ile by tu jeszcze z danego tytułu wycisnąć, jeśli bardzo mi się podoba. Nie ma dla mnie znaczenia, czy wpadnie „calak”, czy nie, bardziej to, czy jakaś ciekawa aktywność/misja/mechanika itp.w grze sprowokuje mnie do zdobycia danego aczika. Platyn, czy tam innych „gier kompletnych” mam łącznie kilkadziesiąt na różnych platformach (Steam, GOG, PlayStation, Epic). Najmilej wspominam „calaka” w Elden Ringu, God od War (2018) oraz It Takes Two, ale najczęściej platyny i tak wpadają same z siebie, w symulatorach chodzenia, czy grach nastawionych na narrację (seria Life is Strange). Nie lubię osiągnięć w stylu: przejdź grę na różnych poziomach trudności, wspak i tylko w określone dni tygodnia zdobywając po drodze 189 (nie mniej niż więcej!) ukrytych skrzyń oraz zabij wszystkich wrogów każdym rodzajem oręża. Takie piętrzenie wyzwań raczej mnie zniechęca niż motywuje, choć jak widać, miłośników nawet najbardziej hardkorowych zmagań nie brakuje. Jeśli ktoś nikomu przy tym krzywdy nie robi, niech gra jak chce 🙂

Skomentuj Krzycztow Anuluj pisanie odpowiedzi