Nowy właściciel GOG.com chce wzmocnić zalety platformy, a nie upodobnić ją do innych. „Nie będziemy wydawać setek gier dziennie, z czego 95% jest niskiej jakości”

Nowy właściciel GOG.com chce wzmocnić zalety platformy, a nie upodobnić ją do innych. „Nie będziemy wydawać setek gier dziennie, z czego 95% jest niskiej jakości”
Avatar photo
Michał "thegoose" Gąsior
Choć GOG.com doczekał się zmiany właściciela, to podobno ma podążać już ustaloną ścieżką.

Pod koniec grudnia dotarła do nas niespodziewana wiadomość – GOG.com zostało sprzedane i to nie byle komu, bo Michałowi Kicińskiemu, współzałożycielowi CD Projektu, który to w 2008 roku stworzył tę platformę. Złośliwi powiedzieliby, że nie jest to nic dziwnego, skoro przedsięwzięcie nie spinało się finansowo i balansowało na progu opłacalności, czego efektem były spore zwolnienia z 2024 roku. Wiele osób zadawało sobie jednak pytanie, co nowy właściciel sklepu zrobi, aby poprawić jego sytuację.

Kiciński wraz z Maciejem Gołębiewskim, dyrektorem zarządzający GOG.com, udzielili wywiadu GamesIndustry.biz, gdzie zdradzili, jaki cel przyświecał zakupowi platformy, a także co stanie się z nią dalej. Dowiedzieliśmy się choćby, że całą sytuację zainicjował CD Projekt, co nie zdziwiło Gołębiowskiego, bowiem jego zdaniem zarówno sam GOG.com, jak i jego była spółka-matka miały inne spojrzenia na to, jak się rozwijać. Zainteresowanych nabyciem sklepu podobno nie brakowało i Kiciński do samego końca nie był pewien czy uda mu się „być po zwycięskiej stronie tego procesu”. Sam zaś stwierdził, że to nie kiepskie wyniki finansowe były praprzyczyną rzeczonego procesu.

Uważam, że [niskie – dop. red.] cyfry nie były dla CDPR główną przyczyną sprzedaży GOG-a. To są moje spekulacje, ale sądzę, że była to raczej strategiczna decyzja, ponieważ to dość powszechna sytuacja biznesowe, gdzie masz dwa przedsięwzięcia i jedno z nich jest zdecydowanie mniejsze niż to drugie. To całkiem naturalne, że większość zasobów jest wtedy przeznaczana na te części, które tworzą większe marginesy. Zatem z tej perspektywy istnienie GOG-a w jednej grupie z CDPR, zajmującym się blockbusterami AAA przynoszącymi ogromne zyski, nie było łatwe.

Między innymi dlatego współzałożyciel CD Projektu cieszy się, że GOG.com może od teraz być kowalem swojego losu. Tym bardziej, że widzi w nim potencjał i, zgodnie ze swoją naturą, zwraca większą uwagę na szanse, aniżeli zagrożenia. Platforma ma dla niego także wartość sentymentalną, bowiem był przy jej początkach i towarzyszył jej przez kilka lat. Przy okazji wyraził też iście patriotyczną myśl, że to dobrze, iż GOG jest z Polski i pozostanie w polskich rękach.

Rynek gier to jednak nie wyłącznie emocje, ale też twardy biznes, a otoczenie Steama zajmującego przytłaczającą większość pecetowego rynku gier jest problematyczne. Kiciński ma jednak plan i nie zamierza upodabniać się do konkurencji.

GOG ma swoje mocne strony i powinien skupić się nad zachowaniem ich, a wręcz wzmacnianiem. Nie ma sensu, by próbował być jak inne platformy, ponieważ ma własną tożsamość i unikatowość, co jest zauważane i doceniane przez graczy.

Co to oznacza zatem w praktyce? GOG.com, chcąc specjalizować się w węższym zakresie rynku gier, nadal będzie stawiać przede wszystkim na klasyczne tytuły, zarówno te starsze, jak i nowsze. Nie znaczy to, że nie znajdziemy tam najnowszych hitów, bowiem jak podkreśla Gołębiowski, mają w swojej ofercie choćby Clair Obsur: Expedition 33 czy Kingdom Come: Deliverance 2. Wysokobudżetowe tytuły nie są jednak tym segmentem, na którym Kiciński chciałby się skupiać.

Gry, które trzeba znać. Perełki, crapy i średniaki

GOG.com pozostanie również platformą, na której „nie wychodzą setki gier dziennie, gdzie 95% z nich nie jest szczególnie jakościowych”. Ponadto kontynuowana będzie tradycja sprzedawania gier bez DRM-ów, a Kiciński sam uważa, że zabezpieczenia antypirackie mogą bardziej przeszkadzać niż pomagać. Jego zdaniem produkcje i tak są piracone niemal w dniu premiery, a rzeczone DRM-y tylko mogą stanowić potencjalne utrudnienie dla tych, którzy chcą nabyć tytuł legalnie.

Czas pokaże, jak GOG.com poradzi sobie pod nowym kierownictwem. Przynajmniej być może nie dojdzie do masowych zwolnień, bowiem firma nie musi spłacać zadłużenia zaciągniętego przez nowego właściciela – Kiciński zapłacił za wszystko własnymi środkami.

Jedna odpowiedź do “Nowy właściciel GOG.com chce wzmocnić zalety platformy, a nie upodobnić ją do innych. „Nie będziemy wydawać setek gier dziennie, z czego 95% jest niskiej jakości””

  1. Jeśli gra ma Degówno, to nie jest łamana dzień po premierze.
    Te czasy się skończyły.

Skomentuj BenDover Anuluj pisanie odpowiedzi