Nvidia wraca do DLSS 5 po marcowej wpadce. Firma bardzo chce, żebyśmy uwierzyli w jej wizję

Nvidia wraca do DLSS 5 po marcowej wpadce. Firma bardzo chce, żebyśmy uwierzyli w jej wizję
Wybór jak między trzema zakończeniami w Mass Effect.

Na tegorocznym SIGGRAPH w Los Angeles NVIDIA przyszła cała na biało. Po raz pierwszy firma postanowiła pokazać szczegóły techniczne DLSS 5 – neuronowego renderingu, który reklamowany jest jako największy skok graficzny od czasów ray tracingu. Rzeczywiście, prezentacja Edwarda Liu była naszpikowana danymi o modelach AI, buforach ruchu i renderowaniu 4K poniżej 16 milisekund, jej cprawdziwym celem było coś innego: odkręcenie katastrofy wizerunkowej z marca.

Nvidia wraca do DLSS 5 po marcowej wpadce. Firma bardzo chce, żebyśmy uwierzyli w jej wizję

Gdy DLSS 5 zadebiutowało na GTC, gracze zobaczyli, co ta technologia robi z twarzami postaci w Resident Evil Requiem, Starfieldzie czy Oblivionie – i u uznali, że to zwykły „filtr AI”, który zamienia ręcznie projektowaną oprawę w wygładzoną, wyidealizowaną papkę rodem z reklam mobilek. Sieć zalały memy, a sam Jensen Huang stwierdził, że krytycy są w błędzie. Był to jeden z tych momentów, kiedy firma warta gazyliony dolarów kłóciła się z własnymi klientami o to, co kto widzi i gdzie ma oczy. Nie wszyscy podzielali to oburzenie, oczywiście, ale wiodący ton był jednoznaczny.

Teraz NVIDIA wraca z odpowiedzią, który brzmi trochę rozsądniej niż wcześniej. Liu wyłożył trzy wyzwania, przed którymi stanął jego zespół: zachowanie artyzmu dzieła, stabilność między klatkami oraz utrzymanie wszystkiego w budżecie gry. DLSS ma zmieniać obraz w sposób, który nie będzie zakłamywał opowiadanej historii. Firma zapewnia, że model jest trenowany tak, żeby respektować oryginalne dzieło – i korzysta z niego, żeby nie rozjechać się z oryginałem.

Na papierze wygląda to na całkiem sensowny zestaw ustępstw. Zamiast jednego modelu, developerzy dostają trzy (A, B i C), różniące się jakością rekonstrukcji, dokładnością i kosztem obliczeniowym i można je dostosowywać do konkretnych scen czy sekwencji. Pojawiają się globalne suwaki, mające pozwolić artyście na zdefiniowanie, gdzie AI może działać, a gdzie nie chce go wcale. W skrócie: próbują oddać developerom kontrolę nad tym, jak bardzo „ulepszą” swoje dzieło modelem. Przypomina mi to trzy zakończenia Mass Effect 3, cokolwiek nie zrobisz, efekt prawie ten sam.

I tu dochodzimy do sedna: czy my w ogóle tego chcemy? Czy chcemy, żeby generatywna AI dokładała cokolwiek do gier, które ktoś świadomie zaprojektował w konkretnym stylu? NVIDIA poprawiła całość, oddała twórcom kontrolę, ale co z tymi, którzy wcale tego nie chcą? O tym firma jeszcze nie powiedziała – zobaczymy, czy w ogóle przedstawi jakąś opcję dla tych, którzy odmówią. Bo zmusić ich chyba nie może.

12 odpowiedzi do “Nvidia wraca do DLSS 5 po marcowej wpadce. Firma bardzo chce, żebyśmy uwierzyli w jej wizję”

  1. Kiepski początek tej technologii ale może właśnie dlatego pójdzie to w lepszym kierunku. Może akurat pęknie bańka AI i to co zostanie jakoś ciekawie się rozwinie. Oby tylko była możliwość przeciągnięcia jednego suwaka w lewo tak jak to ma miejsce z raytracingiem który też przecież był medialnie mocno nadmuchany.

  2. Piotr Chodara 22 lipca 2026 o 07:08

    Nvidia robi technologie w dobrym kierunku ale ludzie tego nie rozumieją. Fizyczny rozwój procesorów w tym gpu zbliża się do kresu możliwości fizycznych. Pozostanie tylko rozwój technologiczny który nie daje tak dużych rezultatów oraz po prostu coraz większe i mocożerne procesory. Możliwość podbijania grafiki za pomocą ai to jedyny ratunek.

    • Z jednej strony prawda, z drugiej… korporacje to zuo. A dokładniej nie takie zło co fakt, od dawien dawna, że chodzi o pieniądz. Po co robić znacznie lepszy, zarówno technologicznie jak i jakościowo hardware, jeśli można zrobić coś takiego? Ta technologia kiedy zostanie dopracowana, czy to 5 czy 10 lat, pozwoli na zmianę każdej gry w co kto by chciał (wizualnie, a to wbrew temu co większość mówi, to na tym większości gaymerów zależy – żeby było ładnie i i zależne od gustu).

      Ale mogliby bez problemu robić lepszy sprzęt, tylko że lepiej im wychodzi robić małe skoki technologiczne. Bo czemu nie marnować tych jakże ograniczonych zasobów i robić 50 różnych wersji takiej karty graficznej czy procesora? Gdyby nie dojenie na maks, to by ta technologia była dobrze przyjęta, a nie jako zapowiedź że będzie jeszcze gorzej odnośnie hardware’u. Mi tam się podoba. Ale rozumiem czemu wielu ludzi negatywnie do tego podchodzi.

  3. „Czy chcemy, żeby generatywna AI dokładała cokolwiek do gier, które ktoś świadomie zaprojektował w konkretnym stylu?”

    No jakoś nikt nie protestował przed poprzednimi wersjami DLSS, a przecież one w oczywisty sposób były Gen AI.

    „NVIDIA poprawiła całość, oddała twórcom kontrolę, ale co z tymi, którzy wcale tego nie chcą?”

    To jej nie użyją, DLSS nigdy nie było obowiązkowe, ale firmy bardzo chętnie z niego korzystały, by ukryć marność swojego kunsztu optymalizacyjnego.

  4. Już teraz powstają gry gdzie Ray Tracing jest włączony cały czas a tradycyjnego modelu oświetlenia nie ma wcale. Przewiduję że z DLSS5 będzie to samo. Grę będzie taniej zrobić bo zamiast zatrudnić artystów do tworzenia modeli twarzy itd, CEO firmy po prostu każe AI coś tam nasmarkać na modelach. A zapłacimy my, gracze, bo gra wyglądająca jak nic specjalnego będzie chodzić jak Cyberpunk na full detalach.

    • Podejrzewam, że to najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń.

    • Jakie gry mają tylko raytracing? O.o przecież ta technologia dusi każdy sprzęt ze średniej półki, nie da się grać. Chyba że mówimy o jakichś eksperymentalnych grach indie na unrealu…

      • @eeeee
        Gry, które mają RT-only to na przykład:
        Indiana Jones and Great Circle
        Doom Dark Ages

        Niektóre źródła wspominają też, że Metro Exodus Enhanced Edition, ale na to nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi na stronach Nvidii.

  5. Słabo uzasadniona krytyka moim zadaniem, technologia dobrze się zapowiada.

  6. Jestem sceptyczny co do tej technologii, bo znając ludzką naturę, a tym bardziej naturę korpo, zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później ta technologia silnie uderzy w artyzm i zatrudnianie artystów.

    A potem możemy się obudzić z ręką w nocniku, jak z cyfrą, że nagle już nikt nam wyboru nie pozostawi.

  7. Metalmorphosis 22 lipca 2026 o 18:42

    Nvidii bardzo zależy na tym aby bańka AI za szybko nie pękła. Bo zarabiają na tym krocie. A ze brakuje kart na rynek konsumencki i rosną ceny RAM? No to wciska nam na siłę technologię AI, która ma zamaskować rozwój kart i małą ilość pamięci na nowych kartach które staną się jedynymi obsługującymi tę nową technologię (albo na starych kartach będzie tylko namiastka). I tak będzie zmuszać do przesiadki na nowszą generację kart o podobnej wydajności do starych za nową cenę.

Skomentuj