Powstanie „Matrix 4”: Powrócą Carrie-Anne Moss i Keanu Reeves
Nie przesadzę chyba, jeżeli zauważę, że cyberpunk wraca do łask. Ba, powiem więcej – wygląda na to, że w najbliższych latach gatunek może być popularniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. W końcu tylko na naszym poletku oprócz sami-wiecie-jakiej-gry* dostaniemy za jakiś czas m.in. polskiego Ghostrunnera czy kontynuację dystopijnej produkcji twórców Broken Sworda – Beyond a Steel Sky. Niedawno też świętowaliśmy powrót do kin Blade Runnera, a jak się okazuje, w perspektywie mamy jeszcze jeden klasyczny tytuł.
Mowa rzecz jasna o Matriksie – legendarnej cyberpunkowej trylogii z przełomu tysiącleci (chociaż, nie oszukujmy się, największe wrażenie robiła na nas „jedynka”), która w tamtym okresie zachwyciła nas swoją kreacją świata i wspaniale wyglądającymi walkami. To Matrix spopularyzował bullet time, to on uczynił z Keanu Reevesa czy Hugo Weavinga gwiazdy i to on wpędził w paranoję tysiące ludzi myślących od tamtej chwili „a co, jeśli to tylko symulacja?”
Ostatecznie seria dla niektórych była jednak nieco rozczarowująca, a finał losów pana Andersona aka Neo aka Wybrańca wielu pozostawił bez poczucia satysfakcji. Na szczęście (?) Warner Bros. podjęło decyzję o wskrzeszeniu marki. Toby Emmerich, prezes firmy, poinformował, że wraz z Laną Wachowski rozpoczęli pracę nad czwartą częścią. Nie wspomniano o tym, czy Lily Wachowski również będzie uczestniczyć w powstawaniu filmu (rodzeństwo wspólnie stworzyło trzy pierwsze odsłony; wtedy jeszcze jako Larry i Andy).
Nie znamy co prawda żadnych szczegółów (bądź ogólników) na temat fabuły, ale pewne jest, że powrócą Neo grany przez Keanu Reevesa oraz Trinity, w którą ponownie wcieli się Carrie-Anne Moss. Udział Laurence’a Fishburne’a (Morfeusza z oryginalnej trylogii) jest niepewny, a źródła Variety sugerują, że zorganizowany zostanie casting na kogoś młodszego do jego roli.
Produkcja filmu ma ruszyć w 2020.
*Cyberpunk 2077, ale cii.

Z pewnością Cieszyć się czy płakać?
10 lat temu czekałem czy kiedyś zrobią czwórkę. Doczekałem się 😀 właśnie tylko pytanie czy to dobra nowina… Lecz biorąc pod uwagę formę Neo w Johnym Wicku o jego postać nie ma się co martwić 😀 jedyne co to dziwne żeby mieli zmienić Morfeusza, wtf?
Jak dla mnie dobra była tylko pierwsza część. Dwójka była przeciętna a trójka zwyczajnie słaba. W obu sequelach zamiast kontynuować w prosty sposób wątek s-f, twórcy na siłę starali się wciskać kulawą i nudną jak nieszczęście pseudo filozofię. Co do czwórki…żadko kiedy z takiej ekshumacji wychodzi coś dobrego. Wolę pozostać sceptycznie nastawiony do takiego pomysłu.
Powiem tak: oryginalny Matrix był jest i będzie. I żaden sequel tego nie zmieni. A niech robią, co mi tam.
Śmiać się.
Zobaczycie, że Matrix 4 będzie karcianką battle royale 🙂
@Bronnson: „żadko” Człowieku…
@CamCygi nie marudź
hurra powraca kultowa seria która z każdą kolejną częścią była przekombinowana a nałożone efekty uniemożliwiały w skupieniu się nad daną sceną i po prostu męczyły a sama trylogia skutecznie zamknęła tę całą historię o wojnie ludzi i maszyn przez co raczej nie łatwo wymyślić co można docisnąć w 4 części ( kolejna wojna? , uzależnienie od cyberświata , powracający wirus Shidt który będzie żył w real świecie?) ponadto widać że twórcy wiedzą jak konczyła się 3 cześć i powród Trinity jest wiadoma
choć tym razem będzie musiała walczyć z uczuciami co do Neo z niejakim Morfeuszem który z każdą kolejną częścią był co raz bardziej wpatrzony z Wybrańca
Niech sobie wychodzi co chce i kiedy chce, nikt za produkcje jakiegokolwiek Filmu nie płaci, jak ktoś będzie chciał obejrzeć to obejrzy a jak nie będzie chciał obejrzeć to nie obejrzy
Eee tam, bracia Wachowscy robili lepsze Matrixy od sióstr Wachowskich…
@Bronnson: Nie rób absurdalnych byków.
@Bronnson – w sequelach to nawet filozofia nie była. To wygląda jakby nie mieli pomysłu jak pociągnąć filozofię Matrixa z 1999, więc w kolejnych odsłonach postawili na przeintelektualizowane dialogi i wytłumaczenia mające tak pomieszać w głowie widzom, żeby uznali to za równie głębokie. Nie mówię, że Reaktywacja i Rewolucje to szmiry, ale według mnie przekombinowali z tym sprowadzeniem „wybrańca i zbawiciela” do poziomu celowo wywołanej anomalii.