Prezes FromSoftware zapewnia, że nie zrezygnuje z robienia gier jednoosobowych. „Tak po prostu jakoś wyszło”
Hidetaka Miyazaki, prezes FromSoftware, postanowił uspokoić niektórych zaniepokojonych fanów. W opublikowanej dzisiaj rozmowie w IGN zapewnił, że studio nadal będzie kładło nacisk na treści przeznaczone dla jednego gracza. Wypowiedź ta pada przy okazji zamkniętego testu sieciowego nowej gry i jest odpowiedzią na pojawiające się od czasu do czasu zarzuty, że po kooperacyjnym Elden Ringu: Nightreign oraz nadchodzącym powoli The Duskbloods, firma może zmienić kurs na gry wieloosobowe.
To nie jest żadna wielkie odkrycie, jeśli powiem że jest to kierunek, który chcemy obrać. Nadal jednak chcemy mocno skupić się na zawartości jednoosobowej. Tak po prostu jakoś wyszło. To zabawne, bo nigdy nie mieliśmy jakiegoś wielkiego planu, żeby wydać te dwie gry blisko siebie.
Zbieżność tłumaczy w sposób prozaiczny: przez lata odkładały mu się w głowie koncepty, które nie do końca dobrze działałyby w grze dla jednego gracza. Duskbloods było więc niepowtarzalną okazją, żeby w końcu rozwinąć skrzydła. Sporo z nich wyrosło zresztą z planszówek i erpegów. Punkty Virtue, które zbiera się i awansuje (albo wypada), sigile, które zmieniają przeszłość postaci i wyznaczają kierunek powiązany z innym graczem typu: znajdź dawnego przyjaciela, zabij swojego wroga, znajdź utraconą miłość i tak dalej. To nie zagrałoby tak pięknie w rozgrywce jednoosobowej. W ogóle The Duskbloods zapowiada się miodnie ze swoimi 14 klasami postaci. Testy tuż-tuż.

Jednocześnie deklaracja twórcy pada w interesującym momencie: FromSoftware należy do Kadokawy, a w czerwcu tego roku fundusz Oasis Management przebił Sony i został największym akcjonariuszem wydawcy, po czym zaczął naciskać na sequele oraz wolność wydawniczą. Miyazaki powiedział wtedy zresztą, że może robić takie gry, jakie chce, „bez nadmiernej ingerencji”, cokolwiek to oznacza.
Dla nas jest to dobra informacja, bo tytuły FromSoftware miały to do siebie, że każdy znajdował w nich własny styl grania. Pozostaje mieć nadzieję, że nikt nie zmusi Miyazakiego do ustąpienia.