Rockstar wyjaśnia, dlaczego nie skupia się na wiernym odwzorowaniu świata w serii GTA. „Lepiej wyjrzeć przez okno”
Serię GTA można analizować pod wieloma różnymi kątami, z czego jednym z bardziej oczywistych pomysłów byłoby przyjrzenie się wątkom odnoszących się do świata rzeczywistego. Rockstar ochoczo korzystał w tym temacie z satyry i najwyraźniej nie zamierza z niej rezygnować, czego dowodem był choćby pierwszy zwiastun GTA 6, w którym odnajdziemy sceny dosłownie wyjęte z życia. Twórcy gry – w tym Rupert Humphries, wiceszef działu narracji w studiu – nie uważają jednak, że powinni bazować kropka w kropkę na rzeczywistym świecie.
W wywiadzie dla magazynu Love Humphries stwierdził, że poszczególne odsłony GTA są produktami swoich czasów i nie ukrywa, że świat rzeczywisty ma wpływ na tworzenie wirtualnych uniwersów studia. Dodał jednak, że zbyt daleko idąca drobiazgowość w tym temacie mogłaby zaszkodzić tej serii (via Eurogamer).
Jeśli spojrzysz na poprzednie części GTA, to zobaczysz, że nie kładziono w nich dużego nacisku na politykę krajową. Powstanie Homeland Security [komórki rządowej USA zajmującej się sprawami migracji – dop. red.] i Patriot Act [amerykańskiego aktu prawnego dotyczącego m.in. inwigilacji obywateli – dop. red.] były dość centralnym elementem GTA 4, ale głównie ze względu na to, że Nowy Jork po atakach z 11 września 2001 roku był linią frontu w tych kwestiach.
Ponieważ staramy się tworzyć gry oddające ducha czasu, w którym wychodzą, ale jednocześnie nie są dokładnym odbiciem stanu świata, nie chcemy dokładnie bazować na konkretnej osobie, wydarzeniu, ruchu czy czymś w tym rodzaju.
Humphries przyznaje, że tworząc Leonidę, a więc miejsce akcji GTA 6, Rockstar wynosi sporo inspiracji z Florydy, przetwarza ją jednak przez własną wrażliwość, by stworzyć własny świat. Uważa, że tym samym twórcy są w stanie zbudować satyryczną grę „większą niż życie i jeszcze bardziej groteskową”, bowiem jeśli chciałoby się wiernie odtworzyć realia współczesnego świata, to lepiej – jego zdaniem – po prostu wyjrzeć przez okno, ponieważ byłoby to mało interesujące.
Wyjątkiem w portfolio Rockstara jest Red Dead Redemption 2, osadzone w konkretnych, odległych realiach historycznych. Jak argumentuje Humphries, w tym przypadku studio mogło pokusić się o wierniejszą replikę świata, ponieważ ten już dawno przeminął. Ponadto przez fakt, że obecnie gry tworzy się przez wiele lat, to nawet jeśli wpleciesz w nie aktualny na danym moment temat, zanim dojdzie do premiery, może się on już zdezaktualizować.

Choć Rockstar nie będzie skupiał się w przypadku GTA 6 na odwzorowaniu naszego świata kropka w kropkę, to ma ambicje, by przesuwać granicę w kwestii wiernego przeniesienia wielu elementów codziennego i niecodziennego życia do wirtualnego środowiska. Mowa tu choćby o wielu wycieczkach na Florydę celem poznania tamtejszego życia, ale – jak ujawniła to usunięta już ocena PEGI gry – także „szczegółowej dekapitacji oraz rozczłonkowaniu”.
O tym, na ile studiu udało się odnieść sukces we wspomnianych obszarach gry, przekonamy się już 19 listopada, kiedy to GTA 6 będzie miało swoją premierę na PlayStation 5 i Xboksach Series X/S.