Usunięta ocena PEGI dla GTA 6 zdradza kolejne soczyste szczegóły. Na graczy czekają szczegółowa dekapitacja, narkotyki na życzenie i inne barwne ekscesy

Usunięta ocena PEGI dla GTA 6 zdradza kolejne soczyste szczegóły. Na graczy czekają szczegółowa dekapitacja, narkotyki na życzenie i inne barwne ekscesy
Jeśli jakimś cudem się tego nie domyślaliście – GTA 6 będzie tylko dla dorosłych.

Nowych informacji o GTA 6 jest tym więcej, im bliżej do listopadowej premiery. Dzięki obszernemu artykułowi Game Informera sporo wiemy już o różnych elementach rozgrywki, ale na pewno Rockstar ma w zanadrzu jeszcze parę niespodzianek. Ocena gry, którą PEGI szybko usunęło ze swojej publicznej bazy, zawierała kilka takich soczystych szczegółów, które chyba mieliśmy poznać dopiero po premierze.

Jak zauważył GamesRadar+, GTA 6 będzie w Europie dostępne dla graczy od 18. roku życia – to samo w sobie chyba nic dziwnego. Każdy, kto jest ze serią zaznajomiony chociaż trochę, wie doskonale, że lepiej nie włączać jej dzieciom na dobranoc. Natomiast detale, jakie PEGI zawarło w opisowej części oceny, mogą już zwrócić uwagę… w skrócie: będzie jazda bez trzymanki, jak na GTA przystało.

Zaczynając od przemocy, ta będzie naprawdę realistyczna. Ocena wspomina o „szczegółowej dekapitacji oraz rozczłonkowaniu”, do których są zdolne niektóre bronie. Oprócz tego nie zabraknie twardych narkotyków, którymi gracz może odurzyć się na życzenie.

Użycie narkotyków jest częste i wyraźne, a gracz może korzystać z nielegalnych substancji razem z innymi osobami i konsumować je bezpośrednio z ekwipunku. Może nosić ze sobą kokainę i w każdej chwili wciągnąć ją bezpośrednio z dłoni.

Seksu także nie będzie brakować – w grze pojawią się sceny zbliżeń, w tym „okazjonalne sceny przedstawiające fetysze seksualne”. Co nie zdziwi nikogo, kto czytał o metodach researchu stosowanych przez pracowników Rockstara, w grze będziemy mogli udać się do nocnych klubów ze striptizem i wszystko wskazuje na to, że nie ograniczymy się tam do nieśmiałego zerkania.

W różnych klubach nocnych gracz może zapłacić za prywatny taniec, podczas którego gra pozwala na położenie rąk na piersiach i pośladkach tancerek.

Superprodukcja Rockstara ma najwyraźniej zamiar zszokować nie tylko techniczną doskonałością, ale i niepohamowaniem, którym charakteryzują się także poprzednie części GTA. Powiedzmy, że tłumaczy to, dlaczego nie będzie to tania przyjemność – szczególnie jeśli zależy wam na edycji kolekcjonerskiej, która nie ma w zestawie nawet gry. Pojawiają się głosy, na czele ze współtwórcą serii Kingdom Come, jakoby takie podwyższanie cen było nie tylko słuszne, ale i zbawienne dla branży gier. Lepiej nie pytać, ile damy w takim tempie za GTA 7…

Dołącz do dyskusji