Star Wars: Fate of the Old Republic dostało finansowanie i całkowitą wolność twórczą. Twórca trylogii Mass Effect będzie robił gry bez AI i korporacyjnej smyczy

Star Wars: Fate of the Old Republic dostało finansowanie i całkowitą wolność twórczą. Twórca trylogii Mass Effect będzie robił gry bez AI i korporacyjnej smyczy
Jasna Strona finansowania.

Star Wars: Fate of the Old Republic, wyczekiwany erpeg w uniwersum Gwiezdnych Wojen, otrzymał solidne finansowanie od nowo powstałej grupy inwestycyjnej GreaterThan Group. Informację ujawnił wczoraj insider Shinobi60, powołując się na raport Bloomberga. Za projektem ma stać sam Casey Hudson – reżyser oryginalnego Knights of the Old Republic i twórca trylogii Mass Effect – pieniądze zaś ma dostarczyć Simon Zhu, były wysoki rangą pracownik NetEase, który zebrał już 100 milionów dolarów na inwestycje w inicjatywy weteranów branży.

Historia Zhu jest zresztą równie ciekawa co sam projekt. Pożegnał się z NetEase po tym, jak ów chiński gigant zdecydował się na cięcia budżetowe oraz anulowanie kilku obiecujących tytułów i zamknięcie studiów, które sam pomagał budować. Rozczarowany nadmierną koncentracją branży na AI, grach-usługach i pogoni za pieniądzem, postanowił stworzyć faktyczną alternatywę. GreaterThan Group ma dawać twórcom wolność twórczą i stabilne finansowanie bez presji na kompromisy (te, jak wiadomo, są zawsze zgniłe). Sam Zhu twierdzi, że satysfakcja graczy, sukces komercyjny i osiągnięcie artystyczne to nie są wykluczające się elementy. W portfolio funduszu wylądowało – oprócz Arcanaut Studios Hudsona – także studio Bullet Farm Davida Vonderhaara, byłego głównego projektanta Call of Duty Black Ops, oraz japońskie MagShip, któremu przewodzi weteran Yu-Gi-Oh! Masato Sakai.

Hudson jest przy tym wyjątkowo konkretny w kwestii tego, czym Fate of the Old Republic ma być (i czym ma nie być). Gra nie zamieni się w kolosa wymagającego setek godzin rozgrywki na to, żebyśmy wyszli z lokacji startowej, gdyż większe, zdaniem Hudsona, niekoniecznie znaczy lepsze, a wielu graczy chce po prostu ukończyć tytuł i czerpać z niego satysfakcję. FOTOR ma być klasycznym erpegiem z perspektywy pierwszej osoby z naciskiem na wybory gracza, rozgałęziające się na ścieżki fabularne i możliwość ponownego zagrania.

Równie wyraźna jest postawa Hudsona wobec sztucznej inteligencji: w jego grze nie będzie AI. Uważa, że jest kreatywnie bezduszne i rozczarowujące.

Projekt został zapowiedziany w grudniu zeszłego roku podczas gali The Game Awards, a premiera podobno jeszcze przed 2030 (hurra), choć nasz redakcyjny kolega Paweł trochę w nią nie wierzy. Nie podano jeszcze szczegółów dotyczących platform ani pełnego składu zespołu, który będzie odpowiadał za tytuł, natomiast wiemy, że znajdują się w nim weterani BioWare’u. Niemniej połączenie nazwiska Hudsona, Gwiezdnych Wojen i filozofii Zhu pozwala na cieszenie się wstępnym, umiarkowanym optymizmem.

6 odpowiedzi do “Star Wars: Fate of the Old Republic dostało finansowanie i całkowitą wolność twórczą. Twórca trylogii Mass Effect będzie robił gry bez AI i korporacyjnej smyczy”

  1. Artur Mazurek 13 maja 2026 o 08:55

    Wierzę w ten zespół, natomiast otwartym pytaniem pozostaje, czy można tak do końca pozbyć się korporacyjnego zwierzchnictwa podczas tworzenia na licencji. Domyślam się, że Disney zachowa choć częściową decyzyjność w kwestiach kreatywnych, co najmniej w odniesieniu do samego scenariusza. Rzecz jasna, nie ma powodu do darcia szat, przynajmniej na tę chwilę.

  2. Już taki jeden projekt od „legendarnych twóców” dostaliśmy. Calisto Protocol. Uwierzę jak zobaczę.

  3. Przypominam że Hudson to jedna z dwóch osób odpowiadających za czerwony, niebieski i zielony kolorek na końcu ME3.

    • Artur Mazurek 13 maja 2026 o 12:38

      I za nic więcej nie odpowiadał, tak? Tylko za te zakończenie? Żadnych osiągnięć, sukcesów, tylko ta jedna błędna decyzja?

    • Do Star Wars te kolorki lepiej pasują – w końcu to ikoniczne kolory mieczy świetlnych. 🙂

    • Nieumiejętność docenienia po latach całej trylogii (ze wszystkimi dodatkami – polecam legendary edition) jako jednej wielkiej przygody i zrozumienia przewrotności tych wyborów i kolorystki jest chyba największą wadą zarówno fanów jak i przeciwników tej gry. Szkoda.

Skomentuj