Steam Machine kontra „mafia” wyznaczająca ceny podzespołów. Valve przyznaje: „Nie było żadnych kontraktów, mogliśmy się zgodzić albo nie”
Po wielu miesiącach nerwowego oczekiwania fani rozwiązań sprzętowych Valve doczekali się przełomu i startu sprzedaży Steam Machine. Wielu zdziwiła zaporowa cena, ale przecież wszyscy jesteśmy świadomi labilnej sytuacji na rynku podzespołów, co z kolei dyktuje ceny sprzętów tak nam, ich końcowym odbiorcom, jak i nieco bardziej bezpośrednio producentom.
Spekulacje z ostatniego półrocza często odwoływały się do tego, że Valve opóźnia start Steam Machine z powodu problemów sprzętowych. Winne miały być niewystarczające zapasy poszczególnych komponentów urządzenia, co w „normalnych” czasach mogłoby skłonić ich wytwórców do składania konkurencyjnych ofert. Żyjemy jednak w tych znanych z popularnego powiedzenia, dlatego sytuacja wyglądała i najwyraźniej ciągle wygląda inaczej. W rozmowie z Gamers Nexus Pierre-Loup Griffais, inżynier z Valve, przyznał wprost, że sytuacja była zależna od tego, co zaproponowali producenci pamięci RAM:
Nie było żadnych kontraktów. Dawali nam określoną cenę mniej więcej co miesiąc i mówili, ile możemy kupić. Mogliśmy odpowiedzieć tylko »tak« lub »nie«, ale jeśli odmawialiśmy, to więcej się z nami nie kontaktowali.
Pierre-Loup Griffais, inżynier w Valve
Kłopoty z pamięcią RAM sprawiły, że część Gabecube’ów ma dwie kości po 8 GB, a inne jedną kość z 16 GB. Valve twierdzi, że przeprowadziło wnikliwe testy, które nie wykazały różnic w wydajności, ale zobaczymy, co powiedzą sami użytkownicy.

W internecie zaroiło się od narzekań na „mafię RAM-ową”, która z drugiego rzędu trzęsie całą branżą, ale przypominam, że to tylko część prawdy. O ile konkretne firmy mogą teraz stawiać niekoniecznie dobre warunki, to źródłem problemu jest niezmiennie rozwój AI. Samsung oraz inni duzi producenci praktycznie w całości przestawili się na produkcję pamięci serwerowych, z kolei niektórzy, jak Micron, zdecydowali się całkowicie zrezygnować z tworzenia podzespołów przeznaczonych dla osób prywatnych.
Dopóki bańka sztucznej inteligencji nie pęknie, Steam Machine pozostanie sprzętem raczej dla entuzjastów, a marzenie o deklasacji Microsoftu na rynku konsol odsunie się najprawdopodobniej na nieokreśloną przyszłość.