Sprawdziłem Cyberpunka 2077 na Steam Machine. Działa lepiej niż na PS5, ale do ideału trochę brakuje

Sprawdziłem Cyberpunka 2077 na Steam Machine. Działa lepiej niż na PS5, ale do ideału trochę brakuje
Cyberpunk 2077 znajduje się na liście gier zweryfikowanych dla Steam Machine i po kilkunastu godzinach testów mogę potwierdzić, że ma to sens. Produkcja CD Projekt Red działa stabilnie, nie sprawia problemów technicznych i momentami wygląda naprawdę świetnie. Trzeba jednak odpowiednio dobrać ustawienia i… dostosować swoje oczekiwania.

Od premiery Cyberpunka 2077 minęło już sporo czasu, a mimo to dzieło studia CD Projekt Red pozostaje jedną z najbardziej wymagających produkcji na rynku oraz niezłym benchmarkiem wydajności sprzętu.

Jak już zdradziłem wyżej, na Steam Machine produkcja rodzi sobie naprawdę nieźle. Posiada ona oficjalny status gry zweryfikowanej dla Steam Machine – oznacza to, że całość uruchamia się bez kombinowania, poprawnie obsługuje Steam Controllera i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek czy grzebania w Protonie, a domyślne ustawienia gwarantują 60 klatek na sekundę.

4K to raczej opcja dla masochistów

Na początku postanowiłem sprawdzić, czy Steam Machine rzeczywiście jest w stanie zaoferować rozgrywkę w 4K i 60 FPS, tak jak Valve obiecywało przed premierą. Okazuje się że jest to możliwe, ale tylko po bardzo mocnym obniżeniu ustawień graficznych. Konieczne jest przejście na niskie detale (z drobną domieszką średnich) oraz włączenie upscalingu FSR 4 w trybie wydajności. Efekt końcowy nie robi jednak dobrego wrażenia, bo obraz jest wyraźnie miękki, traci sporo szczegółów, szumi, a Night City nie wygląda tak ładnie, jak powinno przy takich parametrach. Moim zdaniem taka zabawa po prostu nie ma sensu.

Znacznie lepszym rozwiązaniem okazało się zejście o jedno “oczko” z rozdzielczością – do 1440p. W połączeniu z upscalingiem FSR 4 w trybie zbalansowanym oraz na wysokich ustawieniach graficznych Cyberpunk 2077 przez zdecydowaną większość czasu utrzymuje 60 klatek na sekundę (z delikatnymi spadkami podczas bardzo intensywnych walk), a jakość obrazu jest zaskakująco wysoka. Jeżeli zależy wam na idealnie stabilnych 60 fps, to wystarczy przełączyć FSR 4 w tryb automatyczny. W najbardziej wymagających momentach gra dynamicznie obniża wewnętrzną rozdzielczość renderowania (czasem dość agresywnie, wewnętrznie nawet do 720p), dzięki czemu liczba klatek pozostaje praktycznie niezmienna. Co najważniejsze, całość nadal wygląda bardzo dobrze i, moim zdaniem, prezentuje się lepiej niż wersja działająca na podstawowym PlayStation 5.

Ray tracing? Może na Steam Machine 2

Znacznie gorzej wygląda sytuacja z ray tracingiem. Tutaj Steam Machine wyraźnie pokazuje ograniczenia swojego układu graficznego, bo nawet w 1080p i z aktywnym upscalingiem trudno utrzymać stabilne 60 FPS, a GPU nadal jest obciążone w 100%. Gra osiąga wówczas pomiędzy 40 a 60 fps, co zdecydowanie nie jest komfortowe, dlatego granie z włączonym RT trudno uznać za sensowną opcję. W tym aspekcie PlayStation 5 Pro ma wyraźną przewagę. Konsola Sony oferuje tryb 60 FPS z ray tracingiem, w wyższej rozdzielczości i z ostrzejszym obrazem dzięki upscalingowi PSSR, który daje efekt niemal tak dobry, jak DLSS Nvidii.

Generalnie da się grać

Na pochwałę zasługuje natomiast stabilność Steam Machine. Przez cały okres testów nie doświadczyłem ani jednego crasha gry, nie pojawiły się również żadne błędy charakterystyczne dla Linuksa czy problemy z kompatybilnością. Po prostu uruchamiałem Cyberpunka i grałem – jak na konsoli. Jeśli pamiętacie premierę Steam Decka, to na pewno wiecie, że wtedy nie było tak kolorowo i w zasadzie dla każdej produkcji trzeba było ustawiać osobno wersje Protona i kombinować z parametrami uruchamiania, a niektóre produkcje po prostu w ogóle nie działały ze SteamOS.

Osoby, którym zależy przede wszystkim na jak najwyższej wydajności, mogą również skorzystać z FSR 3 zamiast FSR 4. W moich testach pozwalało to zyskać około 10-15% więcej klatek na sekundę, co w niektórych bardziej intensywnych momentach może mieć znaczenie. Problem w tym, że odbywa się to kosztem jakości obrazu. Różnica w ostrości, stabilności detali i ograniczeniu migotania jest na tyle duża, że moim zdaniem nie warto iść na taki kompromis. Co ciekawe, FSR 4 w trybie wydajności przy rozdzielczości 1440p wygląda lepiej niż FSR 3 w trybie jakości przy tej samej rozdzielczości. To najlepiej pokazuje, jak duży postęp AMD zrobiło w najnowszej generacji swojego upscalera. Dlatego podczas testów praktycznie cały czas korzystałem z FSR 4 i trudno mi znaleźć argument, który skłoniłby mnie do powrotu, do starszej wersji technologii.

Równie dużym plusem była kultura pracy. Nawet przy 100-procentowym obciążeniu GPU Steam Machine pozostawało zaskakująco ciche, a obudowa robi się jedynie lekko ciepła i temperatury pozostają pod kontrolą. W moich testach układ graficzny nie przekraczał 70°C, natomiast procesor utrzymywał około 75°C. To bardzo dobre wyniki, zwłaszcza jak na tak niewielkie urządzenie.

Cyberpunk 2077 eksponuje zarówno mocne, jak i słabsze strony Steam Machine. Od początku widać, że nie jest to sprzęt do grania w nowe produkcje, w 4K z ray tracingiem, ale po odpowiednim dobraniu ustawień bez problemu poradzi sobie z wymagającymi tytułami w 1440p i 60 FPS. Z tym, że trzeba pamiętać o cenie – za 4389 złotych dostajemy nieco lepszą wydajność i ciut lepszą jakość obrazu niż na bazowym PS5, które kosztuje około 2500 złotych, co nie brzmi już tak dobrze. Natomiast na przykładzie Cyberpunka Steam Machine wypada znacznie gorzej w zestawieniu z PS5 Pro, które kosztuje w zasadzie tyle samo, co sprzęt od Valve.

2 odpowiedzi do “Sprawdziłem Cyberpunka 2077 na Steam Machine. Działa lepiej niż na PS5, ale do ideału trochę brakuje”

  1. E tam, świrujesz. Prawdziwy fan Cyberpunka włącza wszystkie możliwe detale plus Path Tracing i jedzie na Lossless Scaling, bo przecież w nazwie jest „lossless” czyli „bezstratne” i graficzka jest ostra że HO-HO!! 😀

    • Chyba nic mnie tak nie irytuje, jak „testy” na YouTube, gdzie „ekspert” sprawdza wydajność gry z generowaniem klatek i upscalingiem na maksa, żeby powiedzieć „No jest płynnie, 60 fps jest, ja tych opóźnień nie czuję”. Ehhhh…

Skomentuj