4
14.05.2022, 12:15Lektura na 3 minuty

Team Fortress 2 prawie niegrywalne. Fani buntują się przeciwko zalewowi botów

Po ponad dwóch latach problemów z drugim Team Fortressem czara goryczy się przelała.


Stanisław „Wokulski” Falenta

Team Fortress 2 ma już 15 lat, a od 11 można w nie grać za darmo. Gra od Valve stała się przez ten czas nie tylko kultowa, ale również wspierana przez ciekawą i rozległą społeczność. Tworząc własne serwery i tryby, tysiące użytkowników podtrzymywało ekosystem przy życiu. Developerzy bowiem, oprócz przedmiotów kosmetycznych, małych poprawek i bugfixów, nie robili nic istotniejszego przez ostatnie lata. I mogłoby to tak działać jeszcze długo, gdyby nie boty.

Jak zauważyło jako pierwsze IGN, od ponad dwóch lat hakerzy nie dają spać normalnym użytkownikom. Zalew oszustów zbiega się w czasie z wyciekiem kodu źródłowego w 2020; nie wiadomo jednak, czy jest z tym faktem bezpośrednio powiązany. Pewne jest jedno – boty są absolutnie nieznośne.

Nadużywają funkcji czatu, wyzywając graczy i pisząc w kółko obraźliwe teksty. Przyjmują rolę snajpera i zabijają wszystkich na jeden strzał. Głosują za wyrzuceniem „żywych” użytkowników przez sfałszowane wybory. Są programowane na dziesiątki sposobów. Każdy utrudnia grę lub sprawia, że jest wręcz niemożliwa. Trzeba szukać odpowiednich serwerów, zmieniać mecze, umawiać się ze znajomymi lub po prostu odpuścić.

W tym czasie Valve wypuszcza drobne łatki oraz przedmioty kosmetyczne. (Tak jak zawsze – ostatnie gruntowne aktualizacje zostają opublikowane w 2016 i 2017). Pierwszą znaczącą próbą walki z botami jest ograniczenie czatu w czerwcu 2020 roku. Mogą z niego od teraz korzystać konta starsze lub płatne. Jak można się domyśleć, nic to nie daje – osoby, mają dużo wolnego czasu na stworzenie i utrzymanie bota bez problemu inwestują także w niego swoje kieszonkowe. Z kolei „nowi” nie mogą nawet używać podstawowych okrzyków bez płacenia za najtańszy przedmiot w sklepie.

Druga próba zostaje podjęta rok temu – i zatrzymuje fenomen na kilka tygodni. Potem jednak sprytni oszuści wracają z nowymi pomysłami. Następnie Valve nadal nieszczególnie przejmuje się swoim dzieckiem ogrywanym przez ok. 60-100 tysięcy aktywnych osób w jednym momencie. Po weryfikacji na Steam Decku widnieje jedynie jako „grywalne” – firma nie sili się nawet na dodanie pełnej kompatybilności ze swoim własnym urządzeniem.

Czara goryczy przelewa się 7 maja. Wtedy to SquimJim, jeden z najpopularniejszych twórców w środowisku, publikuje film pt. „Może nadszedł czas, aby zmusić Valve do zrobienia czegoś ze stanem Team Fortress 2”. Namawia w nim widzów, aby przesyłali na publiczne adresy pracowników opinie oraz prośby, aby naprawić grę. Jak mówi, „ty nic nie możesz z tym zrobić. Trzeba namawiać firmę, aby podjęła jakieś działania – bo to ona posiada ku temu możliwości”.

Choć na razie „bunt” nie odniósł skutku, udało się nim wywołać szum wśród szerszej liczby odbiorców – czego dobrym dowodem jest ten artykuł. Mamy nadzieję, że Valve pójdzie po rozum do głowy i przyjrzy się ponownie swojemu 15-letniemu dziełu. Skoro ludzie chcą w nie grać pomimo upływu takiej ilości czasu oraz braku aktualizacji „od serca”... to naprawdę jest wyjątkowe.

Redaktor
Stanisław „Wokulski” Falenta

Wielki entuzjasta gier z custom contentem. Setki godzin nabite w Cities: Skylines, Minecrafcie i Animal Crossing: New Horizons mówią same za siebie. Do tego rasowy Nintendron, który kupuje 10-letnie gry za pełną cenę i jeszcze się cieszy. Prywatnie lubi pływanie, sztukę i prowadzenie amatorskich sesji D&D.

Profil
Wpisów410

Obserwujących3

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane