18.08.2012
9 Komentarze

Tokyo Jungle – już graliśmy

Tokyo Jungle – już graliśmy
Jakimś cudem Tokyo Jungle całkowicie zniknęło nam z radarów i nie pisaliśmy o tym tytule tyle, ile powinniśmy. Przynajmniej według mnie, bo jako samozwańczy skośnooki kamikaze nie mogłem oderwać się od standu, przy którym podczas gamescomu można było w to wariactwo pograć.

Akcja Tokyo Jungle rozgrywa się w dziesięć lat po apokalipsie, która wytrzebiła z powierzchni Ziemi całą ludzkość. Przetrwały jedynie zwierzęta domowe i uciekinierzy z ZOO, a kiedy skończyły się zapasy wszyscy ruszyli na ulice w poszukiwaniu jedzenia. W trybie historii gracze dowiedzą się co się tam właściwie stało kierując pieskiem rasy pomeranian (czy też szpic miniaturowy, jak twierdzi Wikipedia), a podczas targów miałem okazję pograć chwilę w coś innego: survival.

I zgodnie z nazwą chodziło tylko o jedno: przetrwanie. Do wyboru miałem niestety tylko dwa zwierzaki: pomeranianajelenia (a może sarnę, gazelę, łanię, czy daniela – tego nie wie nikt), ale w pełnej wersji czeka na graczy chyba z kilkanaście innych. Pierwszy raz grałem psem i myślałem, że umrę ze śmiechu, kiedy kazano mi biegać po ulicy zniszczonego Tokio jak w stareńkich „bijatykach chodzonych” z automatów i ubijać pałętające się tu i ówdzie króliki, kurczaki i kury. Absurd wylewa się z tej gry kilogramami od samego końca, tym bardziej, że całość przedstawiona jest Tak Bardzo Poważnie i tylko czasami puszcza oczko w stronę gracza.

W trakcie zabawy trzeba mieć na uwadze paski zdrowia, głodu i energii – pierwszy znika kiedy zrobi się głodno, albo ktoś spuści nam manto; drugi spada cały czas; trzeci wykorzystuje się na ataki specjalne i odnawia się sam, stopniowo. Pożywienie trzeba zdobywać ciągle, na przykład chowając się w trawie i wyskakując błyskawicznie na nie spodziewającego się niczego kurczaka, a potem zżerając wszystko aż do kości. Za każde ubite zwierzę dostaje się punkty doświadczenia, za odpowiednią ilość kolejny poziom i dodatkowe atrybuty – więcej siły, czy trochę dodatkowych kilometrów na godzinę w biegu.

W międzyczasie trzeba też biegać od flagi do flagi i „oznaczać teren”. Dzięki zebraniu np. sześciu ustawionych na pierwszej ulicy flag zdobywa się, że tak powiem, władzę nad dzielnią i spotyka partnerkę, z którą później można się rozpładzać w odpowiednich miejscach. Zakładać dynastię pomeranianów-zabójców, gdzie każdy kolejny potomek będzie silniejszy od poprzedniego.Niestety moja przygoda skończyła się kiedy zdychając z głodu w desperacji skręciłem w złą uliczkę i zaatakowałem krowę, której sięgałem może do kolana. Krowę, która ubiła mnie bezlitośnie w ciągu kilkunastu sekund.

Drugi raz grałem jeleniem i zasady rozgrywki zmieniły się całkowicie. Zamiast z podniesioną kitą biegać po ulicy i mordować co popadnie musiałem skakać od trawy i cienia do trawy i cienia, żeby nie zostać zjedzonym. Parszywe psy z wściekliną skakały na mnie ciągle i zewsząd, a zdecydowanie zbyt często kręciły się koło kwiatków, którymi miałem się żywić. Było trudniej, niż w przypadku pomeraniana, ale też nigdy przesadnie dobry w skradankach nie byłem – bardzo szybko padłem martwy i niestety musiałem biec na kolejną prezentację więc nie dowiedziałem się czy na jelenie też gdzieś pod końcem dema czai się jakaś gigantyczna krowa.

Tokyo Jungle trafiło na PlayStation 3 w Japonii w czerwcu, a podczas targów E3 zapowiedziano, że pojawi się także w Stanach i Europie. Na gamescomie żadnej konkretnej informacji nie podano, ale wiemy, że będzie można kupić tę produkcję przez PSN, dostaliśmy całkowicie nowy trailer zdradzający obecność kilku nowych zwierząt… i mogliśmy przekonać się na własne oczy, że to będzie jedna z najfajniejszych i najbardziej absurdalnych gier nadchodzących miesięcy.

9 odpowiedzi do “Tokyo Jungle – już graliśmy”

  1. Jakimś cudem Tokyo Jungle całkowicie zniknęło nam z radarów i nie pisaliśmy o tym tytule tyle, ile powinniśmy. Przynajmniej według mnie, bo jako samozwańczy skośnooki kamikaze nie mogłem oderwać się od standu, przy którym podczas gamescomu można było w to wariactwo pograć.

  2. Po przeczytaniu opisu miałem nadzieję, na jakiś ciekawy projekt-eksperyment obejmujący ekologię i socjologię zwierząt. Niestety po obejrzeniu filmiku, z którego wylewa się wykręcona japońszczyzna nie obiecuję sobie po grze niczego dobrego.

  3. Must have! Kupuję 🙂 Uwielbiam takie absurdalne gry.

  4. lol, napisałem ocb a wyskoczyło ocb

  5. @a7n7d7r7e|No cóż, W.T.F. tutaj nie napiszesz. Co do Tokyo Jungle – lubię takie nietypowe gry. Czekam z niecierpliwością.

  6. Kupię jeśli będzie w PSN

  7. Nie mam PS3, wiec muszę obejść się smakiem – wygląda na ciekawy tytuł, który chętnie bym zakupił.

  8. 1:19 Widzę że gra chce poruszyć wszystkie wątki życia zwierząt xD Zoofile i poszukiwacze kontrowersji się ucieszą xD

Skomentuj Nekomimi Anuluj pisanie odpowiedzi