Twórca Thiefa i Dark Messiah of Might & Magic zdradza problem dzisiejszych immersive simów. „Najlepszą metodą jest wydanie gier III albo AA”
Gatunek immersive simów zdecydowanie nie należy dzisiaj do mainstreamu. Nie twierdzę, że wciągającym symulatorom czegoś brakuje, lecz trudno wskazać na arenie najlepiej sprzedających się gier w ostatnim czasie choćby kilku reprezentantów tego gatunku.
I trochę nie ma się co dziwić, bo wśród nas, graczy, nie ma chyba aż tylu jego wielbicieli, co zdaje się potwierdzać sam Randy Smith Evergreen, czyli twórca kultowej serii Thief oraz Dark Messiah of Might & Magic. Developer udzielił niedawno wywiadu dla portalu PC Gamer, w którym podzielił się swoim spojrzeniem na obecny wygląd gatunku, w którym studia ścigają się między sobą, by wydać większe i lepsze tytuły, tymczasem klucz do sukcesu kryje się gdzieś indziej.
Twórcy generalnie postrzegają siebie jako biorących udział w tym całym „wyścigu zbrojeń”, by być większymi i lepszymi. Inwestują coraz więcej pieniędzy, by tworzyć jeszcze większe immersive simy. Muszą być AAA, plasować się tuż obok Ghost of Tsushima i GTA 6, by przyciągnąć uwagę publiczności. Myślę jednak, że to może być błędne podejście ze względu na wielkości grupy docelowej immersive simów.
W dalszej części artykułu jego autor przytacza przykład chyba najbardziej znanego z immersive simów studia, czyli Arkane, pod sztandarem którego Evergreen stworzył wspomniane wcześniej Dark Messiah of Might & Magic. Trudno bowiem nie uwzględnić w dyskusji o gatunku takich tytułów, jak dwie odsłony Dishonored czy Prey, które niejako stanowią wyjątek w pewnej regule.
Otóż o ile na początku studio wydawało swoje tytuły we współpracy z JoWood Production czy Ubisoftem, to na chwilę przed wydaniem pierwszej części Dishonored wcielono je do spółki z Bethesdą, która w tamtym czasie mogła się poszczycić nienaganną opinią wśród fanów. Jej szyld zdecydowanie pomógł w promocji jednego z większych immersive simów na rynku, więc zasługi za przyciągnięcie tłumów przed ekrany częściowo należą się wydawcy, który zadbał, by promocja dotarła nie tylko do fanatyków gatunku.

I tu właśnie dochodzimy do sedna całej sprawy i wypowiedzi Evergreena. Wychodzi na to, że domyślna grupa odbiorców wychodzących dziś immersyjnych symulatorów złodzieja, wojownika czy innego agenta UNATCO wcale nie jest tak duża. Z kolei mniej nastawionego na gatunek gracza może przekonać renoma wydawcy czy producenta, lecz żadna z największych grup developerskich nie podnosi tego nurtu celowo i w sposób udany (tak, patrzę na ciebie, Bloodlines 2).
Kilku z nas uważa, że najlepszym sposobem na osiągnięcie sukcesu na tym polu jest wydawanie gier Triple-Indie albo AA.
Są jednak przecież tytuły pokroju wczesnodostępnego Gloomwooda czy remake’u System Shocka, które przyjęły się naprawdę dobrze, lecz żaden z powyższych nie przebił nakładu 500 tysięcy egzemplarzy. I nie żeby był to wybitnie wiarygodny wyznacznik, bo przecież pół miliona sprzedanych kopii to spora liczba, ale znamy przecież przypadki dużych RPG dla pojedynczego gracza albo inne gry-usługi, które takie wyniki wykręcają tydzień po premierze albo jeszcze tego samego dnia.
Dlatego też idąc przykładem Gloomwooda – może twórcy zamiast starać się skraść serce niedzielnego gracza ultrarealistyczną grafiką czy zbyt nachalnym marketingiem powinni skupić się na ciekawych i dopracowanych mechanikach, fabule z niezapomnianymi dialogami czy ogólnym klimacie gry, by móc dzięki temu celować w niższe budżety, nie napędzając jednocześnie kryzysu podzespołów? Chociaż czekaj, to samo można powiedzieć o całej branży gier w tym momencie.
Problemem dzisiejszych Immersive Simów jest to że ich praktycznie nie ma.
Problemem dzisiejszych immersive simów są leniwi deweloperzy (czyli ciapaci, AI oraz ci przyjmowani według reguł DEI) oraz wydawcy, którzy chcą zarabiać miliardy w dzień premiery, jednocześnie wydając na produkcję jakieś grosze. A immersive sim wymaga jednak dopracowania mechanik i inteligencji przeciwników. Ale brak tych gier nie jest wielkim problemem, bo mamy listę może i małą, ale świetną. Deus Ex, Dishonored, Thief, System Shock, Bioshock czy Prey (chociaż ten mi nie podszedł). Trochę jak z Commandoslike’ami – mało ale konkretne.
Myslalem ze oczywistym jest to że mam na myśli OBECNE Immersive Simy, czyli tytuły wychodzące obecnie, a nie gry sprzed 25+ lat.
Problemem dzisiejszych gier jest to, że są nudne, wtórne, bezpieczne i niczego nowego nie robią. Wszyscy się boją ryzykować. Po co ja mam kupować 10 immersive sim który nic nowego nie wprowadza.
10ty immersive sim – miało być.
To aż tyle tych immersive simów wychodzi? Nie wiem czy byłbym w stanie 10 wymienić z ostatnich 30 lat.
w porównaniu do współczesnych tytułów to tamte gierki to brzydkie badziewie,co gość pierdoli,kieedyś to bylo panie.heh
Daj mi dziesięć tych „brzydkich badziewi” na każdą współczesną wydmuszkę AAA, która poza grafiką niczego sobą do gier nie wnosi.
No i myśleć w nich trzeba było… tragedia…
No nie – stare gry mechaniką, pomysłem, klimatem i wykonaniem masakrują to współczesne badziewie. W sumie nawet graficznie nowe gry nie mają startu do starych jeśli chodzi design postaci, świata itd. Nowe mają może tekstury w wyższej rozdzielczości czy więcej obiektów na mapie, ale artystycznie nie dorównają np. takiemu Soul Reaverowi, Deus Eksowi, Thiefowi itd.
Panowie on trolluje sobie. Nie ma co z nim wejść dyskusję i olać go.
Same serie Deus ex + Dishonored + System Shock, dają tyle.
Ale samych serii jest mało. Nawet jakby liczyć te kilka gier w danej serii to wychodzi mało w porównaniu do tego ile jest choćby samych Call of Duty czy Assassinów…
Thiefy 1-3, Dishonored 1, 2, Prey od Arkane, System Shock 2. Kilka Bio shockow. Będzie już 10.
Od biedy jeszcze Deus Ex 99, HR i MD oraz Deathloop. Od biedy bo DE znacznie bardziej wiązały ręce, szczególnie te nowsze, a DL to taki mix immersive sim z rogue like strzelanką.
30 lat to długi okres. Ale jakbyśmy szukali z 20 lat to Thiefy , SS2 i DE99 odpadają i robi się problem z wyborem.
@oldskull Bioshocki to strzelanki z kilkoma elementami immersive sima. Oryginalny Deus Ex jest immersive simem pełną gębą, a nie od biedy.
Dokładnie tak.
Widzę, że użytkownik zapomniał wziąć leków na urojenia ;c
Niekoniecznie, jeśli nie lubi fantasy, albo pixelartu.