Twórcy GTA 6 porównują swoją grę do piramidy na Evereście. Po lekturze nowego reportażu trudno się z nimi kłócić
Fani GTA 6 się doczekali: brytyjski Edge w numerze 430 opublikował bowiem reportaż na 16 stron z wizyty w Rockstar North, edynburskim studiu, w którym powstaje Grand Theft Auto 6. Gra zadebiutuje na PlayStation 5 oraz Xboksach Series X i S 19 listopada 2026 roku. Współszef studia, Rob Nelson, grał przez półtorej godziny przed dziennikarzami i pono całkowicie improwizował. Wraz z Aaronem Garbutem i Philem Hookerem postanowił opowiedzieć o mapie niemal tak rozległej jak trzy poprzednie gry Rockstara razem wzięte, o pieszych, którzy mają własną osobowość, o profilu kryminalnym, nowym systemie policyjnego ścigania oraz związku Jasona z Lucią.
Zacznę od drzwi, bo wejść do Rockstar North jest trudniej niż do skarbca w Banku Anglii. W budynku pracuje około 900 osób, w holu wisi wielki mural z logiem firmy, przy którym ktoś dopisał drobnym druczkiem dewizę, że paranoja jest dobra (zgadzam się, z nią żyjemy dłużej). Jest w tym pewna ironia, bo kiedyś mieściła się tam redakcja dziennika The Scotsman, który żył z wyciągania tajemnic ludzi na światło dzienne, a teraz jest tam Rockstar, który strzeże swych sekretów jak starszy nad szeptaczami. Trudno się dziwić, bo produkcja co rusz przeciekała, pojawiali się hakerzy, cuda panie, cuda.
Jason to szybki chłopak, okazuje się: w trakcie pokazu Nelson postanowił pokazać, jak sobie radzi główny bohater i między tym jak wyszedł z mieszkania na rozpalony chodnik Leonidy do momentu, w którym miał już na plecach policyjną spluwę, minęły trzy minuty. W tym czasie Jason zdążył wypić kawę i białkowego shake’a, przepłoszyć mewę i zbyt długo wpatrywać się w przechodnia z psem. Zapytany, czego się patrzy, odpowiedział słowem, którego taka porządna strona internetowa jak my nie opublikuje, wszystko zostało odczytane jako prowokacja i sympatyczny Fafik rzucił się na naszego protagonistę, ażeby mu wytłumaczyć błędy. Jason umknął, pies odpuścił, a bohater wpadł na dwóch policjantów zajętych aresztowaniem i… tak wyszło.
Mapa jest mniej więcej dwukrotnie większa od tej w GTA 5, a według Rockstara zajmuje niemal tyle, co grywalne mapy GTA 4, GTA 5 i Red Dead Redemption 2 razem wzięte. Garbut – także współszef studia – przekonuje jednakowoż, że rozmiar to nie wszystko i ja mu wierzę. Mapa jest bowiem gęsta: domy mają mieszkańców, mieszkańcy mają swoje historie, zdjęcia, bałagan na stole. Garbut opowiadał, jak tego samego ranka wszedł do domu, w którym nie był wcześniej. W jednym pokoju wisiały czułe fotografie pieska, a w drugim to, co pieski robią, kiedy zostają za długo w domu same, a układ trawienny działa. Garbut zdemolował, co się dało, a dla efektu artystycznego wziął psie dzieło i rozsmarował je po pokoju. Jason skrzywił się z odrazą, chociaż tej sceny nikt jeszcze nie napisał, bo zadziałał system reakcji na odór napisany z myślą o jednej misji. Ot, teatrzyk.
Piesi również przestali być manekinami oczekującymi na to, że ktoś ich zastrzeli. Powstało ponad 600 tysięcy animacji, a zespół działał intensywnie po to, żeby każda postać dostała swoje cechy, w związku z tym samo niesienie strzelby w dłoni sprawia, że przechodnie zastanawiają się dwa razy, czy chcą iść obok nas. Drogi zwężono, a dzień i noc rozciągnięto, żeby – jak w GTA – zegarek nie spieszył tak bardzo do przodu.
Do tego profil kryminalny, niczym system moralności jak z Fable. Śledzi on nasz styl gry na skali od „profesjonalisty” do „straconego” (dosłownie od aniołka do diabełka). Możemy więc (jak w Cyberpunku) tylko ogłuszać ludzi i straszyć, zamiast strzelać, a Rockstar zapewnia, że będzie to miało wpływ na fabułę, więc same gwiazdki się nie liczą. Zbierane są o nas kluczowe informacje: rysopis, ubranie, czy sam, czy z kimś, czy kamera złapała, jaką miał broń. Przebierz się, rozdziel z partnerką i policja zamienia się w milicjantów z PRL-u, którzy nie umieją napisać słowa „trotuar”. Podczas pokazu Nelson uciekał też na motocyklu z Lucią na tylnim siedzeniu, wjechał w kolczatkę, a po wywrotce dopadł go policyjny owczarek. Zebrani w pokoju błagali go więc, żeby nie robił krzywdy czworonogowi i ja ich rozumiem, pieski są super.
Związek Jasona i Lucii mierzony jest czterostopniową skalą bliskości – rośnie ona od takich rzeczy jak w prawdziwym życiu: wspólne spacery, siłownia (ale musicie wykupić karnet), jazda rowerem, zwykłe jeżdżenie autem. Para ma co prawda wspólną przeszłość, ale chcą sobie dać szansę. Wybór jednak ma swoje granice, można zdecydować, jakim się jest przestępcą, albo czy w ogóle się nim jest. Nelson nie chciał zdradzić, czy będzie happy end i bohaterowie wezmą ślub. Jedno jest pewne: rzucić tego wszystkiego i wyjechać w Appalachy się nie da.

Drobiazgów jest oczywiście cała masa. Aplikacja Scooter Bros dowiezie nam własne auto z całym arsenałem w bagażniku, a WAINK podpowie, jakie wozy będą chcieli od nas skupić paserzy i jak jest zabezpieczone, a całość zapłaty będzie zależeć od stanu autka. Samochody mają wskaźnik paliwa i stanu silnika. Pogoda to nie tylko „czasem słońce, czasem deszcz”, a chmury, wiatr i wilgotność działają osobno. Burzę widać z daleka, zaś samolot, który w nią wleci, może trochę oberwać. Fabuły też nie da się przelecieć z dużą prędkością, bo najpierw trzeba zarobić na kolejną robótkę, choćby napadając na stacje benzynowe.
Na koniec Garbut skromnie stwierdził, że czuje, iż Rockstar zbudował piramidę na Evereście. Cheops byłby dumny, ale on nie musiał martwić się recenzjami. Hooker przyznaje jednakże, że nie jest w stanie przewidzieć reakcji graczy, a Nelson dodaje, że po premierze gra przestaje należeć do twórców i jest już w posiadaniu wszystkich.

