Ubisoft zapowiada graczom ciszę przed wielkim powrotem. Majowa obietnica zdążyła się już trochę zestarzeć
Ubisoft po raz kolejny prosi graczy i inwestorów o cierpliwość – tym razem z kalendarzem w ręku. W opublikowanej w tym tygodniu dorocznej dokumentacji, poprzedzającej wrześniowe walne zgromadzenie, firma podtrzymuje plan ogłoszony przy majowych wynikach finansowych: bieżący rok fiskalny będzie wyjątkowo spokojny pod względem premier, za to w najbliższych latach na rynek trafią nowe główne odsłony trzech głównych marek: Assassin’s Creed, Far Cry i Ghost Recon. Ponieważ rok fiskalny Ubisoftu kończy się 31 marca, wszystkie trzy gry mają ukazać najpóźniej do końca marca 2029 roku. Pisaliśmy o tym zobowiązaniu już w maju – warto jednak wrócić do tematu, bo przez te dwa miesiące wokół obietnicy zdążyło się sporo wydarzyć. Niekoniecznie na jej korzyść.
Najpierw przypomnijmy stan wyjściowy: rok fiskalny zamknięty w marcu przyniósł Ubisoftowi rekordową stratę 1,3 miliarda euro, a zatrudnienie stopniało o ponad 1000 osób. Firmę ratuje zastrzyk finansowy od Tencentu w zamian za Vantage Studios. Yves Guillemot przekonuje, że miniony rok był okresem zdecydowanych działań i jednej z najambitniejszych transformacji w historii firmy, a bieżący – ze świadomie odchudzonym kalendarzem premier. Ma być to niski punkt w trajektorii przepływów pieniężnych, po którym nastąpi mocne odbicie. Tłumacząc na ludzkie: po Assassin’s Creed Black Flag Resynced przez najbliższe miesięcy wielkich premier nie wypatrujcie.
I tu przechodzimy do tego, co zmieniło się od maja. Assassin’s Creed Hexe – według wszystkich znaków na niebie i ziemi pierwsza z trzech obiecanych gier – straciło w tym roku dwóch reżyserów. Po drugie: w Ubisoft Barcelona trwa właśnie strajk przeciwko zwolnieniu 28% załogi. Po trzecie wreszcie, sama forma obietnicy zasługuje na uwagę: „do marca 2029” to nie data premiery, jest to cel biznesowy z jakimś trzyletnim marginesem. Far Cry i Ghost Recon nie doczekały się dotąd ani tytułów, ani choćby oficjalnych zapowiedzi.

W tle Ubisoft rozwija jeszcze jedną obietnicę: „Teammates”, pierwszy grywalny eksperyment z generatywną AI, oraz pakiet narzędzi sztucznej inteligencji wspomagający produkcję. Rolę stabilizatora w chudych latach mają zaś odegrać gry-usługi z Rainbow Six Siege na czele. Plan jest więc kompletny i na papierze prezentuje się elegancko: przeczekać, dostarczyć, odbić. Rzecz w tym, że Ubisoft obiecuje powrót do tego, co czyniło go „wielkim” mniej więcej co roku od premiery nieszczęsnego resetu ze stycznia – z tą różnicą, że teraz po raz pierwszy podpisał się pod konkretną datą. Do marca 2029 więc niecałe trzy lata. Firmie, która w trzy miesiące potrafiła stracić dwóch reżyserów najważniejszej gry i zafundować sobie strajk, powinny minąć błyskawicznie.
Naprawdę kogokolwiek obchodzi jeszcze ta firma? Nie licząc normików i debili oczywiście którzy kupili ten gówniany remake… Rytuał upokorzenia naszego bohatera był co najmniej obrzydliwy, nowe postacie oczywiście pedalskie gejozy, nie wiem, nie podobało mi się, nawet włosy mu zrobili ciemniejsze bo przecież Żydki nie trawią przystojnych zaradnych blondasów, a chrześcijan to już w ogóle o zgrozo, niech się wszyscy pedalą i płacą szekle za slop którym was karmimy głupie tępe goje, koniec końców, nie żal mi was, żryjcie modern goy slop, posiadajcie nic i bądźcie wdzięczni swoim panom
odnosząc się do jednego komentarza szmuglera co mi odpisał…
„to wy jeszcze gracie?”
xD
Ja dawno już mam dość, i po prostu zachowuję kontakt z rynkiem, ale widzę że nie ma czego zachowywać bo sam internet będzie miał conajmniej dziwny pogrzeb, na którym jego system finansowania reklamowego będą oglądać boty a nie żywi ludzie.
Oj piękny internet się zapowiada. Nic dziwnego że monetyzują na fb ruch na stronie :/ .
To bardzo zabawne, że tak rzucasz debilami na lewo i prawo…