16.01.2016
6 Komentarze

Vivendi pozbywa się akcji Activision Blizzard

Vivendi pozbywa się akcji Activision Blizzard
Coś się kończy, coś się zaczyna?

Od 2008 do 2013 francuski koncern medialny trzymał w garści większościowy pakiet akcji Activision Blizzard. Wydawca wybił się jednak na niezależność, łożąc na nią 8,2 mld dolarów (słowem: dwa razy więcej, niż wynosiła wartość sprzedaży LucasArts Disneyowi, prawie cztery razy więcej, niż Microsoft zapłacił za Mojang).

Od tego czasu Vivendi pomalutku pozbywało się pozostałych papierów wartościowych, schodząc w ostatnich latach z poziomu 25% do skromnych 5%. Wygląda jednak na to, że firmie udało się pozbyć resztek związków z Activision Blizzard (i to za niezłych 1,1 mld $). Jak tłumaczą przedstawiciele Vivendi, stało się to przez wzgląd na „ewolucję cen”.

Wcale nie znaczy to jednak, że Francuzi zupełnie odcięli się od branży gier. W ubiegłym roku głośna była sprawa przejęcia przez nich pakietu akcji Ubisoftu (wartych ćwierć miliarda dolarów).

6 odpowiedzi do “Vivendi pozbywa się akcji Activision Blizzard”

  1. Coś się kończy, coś się zaczyna?

  2. @Pecetowiec Nie mam pojęcia, dlaczego udzielasz się w komentarzach. To co piszesz zwykle absolutnie nic nie wnosi do dyskusji. A teraz na przykład widać, że tematy tego typu nie są na Twoją głowę i lubisz innych o tym informować 😛

  3. tlatocateculti 16 stycznia 2016 o 15:39

    To sobie kupili; zamienili dosyć specyficzne, jednak ogólnie produktywne studio na francuskie 'coś’, na które jest więcej skarg niż pozytywnych reakcji. ostatnio widziałem nawet Ubi zmieniło sobie regulamin na taki, że w zasadzie nie wiem czy to, co mam od nich mi za niedługo nie przepadnie (w zasadzie pokazali, że nawet legalne tytuły mogą znikać z ich kont). Ale pewnie wzięli bo francuskie (bo oni tylko swoje widzą).

  4. MagickStalker 16 stycznia 2016 o 19:09

    @Agitare Z mojego punktu widzenia, Twój(oraz mój) komentarz wnoszą o wiele mniej niż komentarz Pecetowca. Takie „aha..” oznacza, że za cholerę nie wiadomo o co chodzi w poście(sam nie ogarniam), a to co Ty napisałeś odnośnie do innego komentarza – już nic nie ma do posta. 😉

  5. Papkin, LucasArts i LucasFilm to dwie różne rzeczy… Podpowiedź – jedno było warte najwyżej ułamek drugiego.

Skomentuj MagickStalker Anuluj pisanie odpowiedzi