Wpis twórcy Kingdom Come: Deliverance znowu rozgrzał publikę do czerwoności. Tym razem uderzył w kompetencje konsultantów narracyjnych Wolverine’a
Chyba wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, że jak Daniel Vavra wrzuci jakiegoś posta do sieci, to w sekcjach komentarzy aż wrze od dyskusji. Było tak w przypadku opinii byłego dyrektora kreatywnego w Warhorse Studios na temat bohaterów GTA 6, który niedługo później powtórzył swój wyczyn odnosząc się technologii DLSS 5, publicznie popierając jej rozwój. Nie minęło zbyt dużo czasu, a kolejny wpis Vavry rozgrzał publikę do czerwoności – tym razem jednak na tle bardziej światopoglądowym.
Chodzi bowiem o przeklejenie wypowiedzi użytkownika Legendary Drops na temat obecności pracowników studia Sweet Baby Inc. w napisach końcowych Marvel’s Wolverine, w której autor zadaje pytanie:
Dlaczego gra o człowieku z egzoszkieletem z wymyślnego metalu, żyjącym w fikcyjnej wersji naszego świata i biorącym udział w wymyślonych wydarzeniach potrzebuje konsultanta kulturowego? Albo nawet dwóch?
Vavra, który najwyraźniej zadaje sobie to samo pytanie, zrepostował wpis i dodał swoje przemyślenia na ten temat. W dość długim tekście na X-ie pisze na przykład, że nie potrafi pojąć, dlaczego ktokolwiek miałby zatrudniać osoby z Sweet Baby Inc. w charakterze konsultanta fabularnego, w momencie, gdy jedynym osiągnięciem pisarskim takich ludzi jest zaledwie pomoc w pisaniu scenariusza do gry typu tower defense albo napisanie trzech amatorskich opowiadań.
Jak to w ogóle możliwe, że nie trzeba mieć odpowiedniego wykształcenia, doświadczenia ani żadnych znaczących osiągnięć, by pracować w firmie doradzającej ludziom tysiąckrotnie bardziej utalentowanym i doświadczonym w kwestii tworzenia gier klasy AAA z budżetami rzędu setek milionów dolarów?
Wpis zwieńczyła natomiast dość dosadna analogia porównująca zatrudnianie konsultantów z tak niedużym dorobkiem do powierzenia skomplikowanej operacji chirurgicznej… woźnemu.
Nie muszę chyba dodawać, że większość gier, przy których pracowali ci konsultanci, okazała się komercyjną klapą. DLACZEGO? Jaka logika za tym stoi?
Sam wpis kończy się pytaniem, na które dość szybko internauci udzielają odpowiedzi, a które jak pewnie się już domyślacie, cechują się zarówno całkowitym niezrozumieniem perspektywy developera i uszczypliwymi komentarzami wobec niego, jak i totalnym sprzeciwem wobec komentowanych praktyk i klepaniem Vavry po ramieniu.
Bez względu którą stronę sporu się popiera, jedno jest pewne – wpisy Daniela Vavry zawsze są ogromnym polem do dyskusji. Pamiętajcie jednak, że każdy ma prawo do własnego zdania, a na naszych barkach codziennie spoczywa odpowiedzialność za wypowiadane słowa – nawet w sieci.
Wrzucili do gry nawiązanie do Ace’a Ventury? Nice.
To jest niesamowite, że gośc nie mówi KOMPLETNIE nic kontrowersyjnego, coś, co powinno być dla każdego całkowicie normalne, a wywołuje jakieś burze. Social media to była pomyłka.