24.01.2024, 15:00Lektura na 3 minuty

Gothic Classic: Jak wygląda nowa polska wersja językowa?

O przygotowaniach poprawionej polonizacji Gothica 2 na Switchu porozmawialiśmy z Szymonem „SimonSaid” Szkucikiem.


Krzysztof „Gwint” Jackowski

Gothic przeżywa kolejną młodość, trudno nawet zliczyć którą. Klasyk otrzymał dwa miesiące temu port na Nintendo Switcha. Jego jakości możecie się domyśleć, Wokulskiego natomiast mimo wszystko wciągnął. Początkowo można było czuć również małą dumę z faktu, że w pracach nad produkcją wzięli udział Polacy, a konkretnie zajmowali się oni poprawkami polskiej wersji gry.

Nie jest to spolszczenie zrobione po macoszemu. Jak się okazuje, zostało ono wykonane od zera przez zespół fanów i osób, które wcześniej działały aktywnie w społeczności Gothica. O najważniejszych zmianach w rodzimej wersji językowej Gothica opowiedział mi jeden z jej autorów, Szymon „SimonSaid” Szkucik.


Największy nacisk położyliśmy na ujednolicanie nazewnictwa poszczególnych rzeczy między pierwszym a drugim Gothikiem. Jednocześnie pilnowaliśmy tego, by potencjalna zmiana nie wpływała na logikę bezpośrednio każdej z części. Dzięki temu dużo przedmiotów jest teraz faktycznie nazywanych dokładnie tak samo w obu grach. W miarę możliwości poprawiliśmy także problemy z kiepsko przetłumaczonymi elementami. „Varrant” z pierwszego Gothica to teraz „Varant”. Ponadto cały zespół wykonał korekty dziesiątków błędów interpunkcyjnych, gramatycznych i wydaje mi się, że w miarę nam to wyszło.


Szymon „SimonSaid" Szkucik

Poznikały także wszelkie powtórzenia w nazewnictwie rozmaitych przedmiotów. Za przykład może posłużyć tutaj broń obuchowa. Najczęściej spotykaliśmy pałki, które różniły się od siebie wyglądem oraz sposobem użycia. W nowej wersji mamy z kolei podział na pałki i maczugi. Zdarzały się też scysje. Według autora największe kłótnie wybuchały w związku z… użyciem wielkiej i małej litery. Dyskusje na ten temat były na tyle ogniste, że doprowadzały nawet do wstrzymywania prac.


Szczególnie dotyczyło to gildii. Ja byłem zwolennikiem rozwiązania z dodatku Noc Kruka, czyli zapisywania wielką literą jedynie członków gildii magów, np. Mag Ognia. Reszta miałaby być wtedy opisana małą literą. Część zespołu chciała wszystko małą, a część dużą.


Szymon „SimonSaid" Szkucik

Niemniej mój rozmówca miło wspomina tamte dyskusje. Jak sam uważa, pokazało to, że do pracy zaangażowali się ludzie kochający Gothica i znający całą jego historię od podszewki, a nie zespół, który mógłby nie włożyć w projekt tyle serca. Nie musicie więc martwić się o to, że pewne tłumaczenia wpłyną na pierwotny kontekst wydarzeń. Zespół cały czas sprawdzał zmiany pod kątem wydźwięku.

Zdarzyły się również „zabawne” sytuacje, które wynikały ze zwykłego błędu w komunikacji. Mianowicie community manager gry nie był zadowolony z faktu, że w Gothicu zastąpiono „Żuwaczkę Pełzacza” dość neutralnymi „Wnętrznościami Pełzacza”. Jak się później okazało, do zmian nigdy nie doszło, a „przerobiona” nazwa przedmiotu znajdowała się już w oryginalnym tłumaczeniu. Wśród innych „nietkniętych” tytułów pozostał „Przygotowany Zew Nocy”, czyli specjalny skręt przeznaczony dla Baal Tyona. Początkowo planowano zrobić z niego „Specjalny Zew Nocy”, ale ostatecznie z pomysłu zrezygnowano.

Nie ze wszystkim było jednak tak kolorowo. Pojawił się dość poważny problem z wyróżnieniem twórców za ich pracę. W premierowym wydaniu gry nie pojawili się oni w napisach końcowych, jako autorzy polskiej wersji językowej. Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie tłumaczenie braku takiego wyróżnienia deadline’em jest niepoważne i nie przystoi tak dużej korporacji. Ostatecznie poprawki zawitały jedynie do wersji na Nintendo Switcha. Kiedy będziemy mieli okazję zobaczyć je na PC? „Nie znam szczegółów, ale jak powiedziano pod koniec zwiastuna premierowego Gothica 1, zmiany trafią także na komputery” – tak brzmiała odpowiedź jednego z twórców na oficjalnym serwerze produkcji na Discordzie.

Pomimo zgrzytów warto docenić pracę, jaką wykonali Szymon i cała ekipa pracująca nad polską wersją językową. Grupa ludzi, którzy pasjonują się danym dziełem i usprawniają je z czystej miłości, jest bardzo przyjemnym widokiem.


Czytaj dalej

Redaktor
Krzysztof „Gwint” Jackowski

Beznadziejnie zakochany w Dead Space i BioShocku. W gry wideo gram, odkąd byłem mało rozgarniętym bobasem, i planuję robić to do końca. Wydałem 460 złotych na Diablo IV i do teraz tego żałuję. Jak ktoś chce zagrać w jakiegoś multika na Xboksie, to ja bardzo chętnie.

Profil
Wpisów332

Obserwujących4

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze