Pragmata rozłożyła mnie emocjonalnie na łopatki – uderza jak The Last of Us, porusza jak „Blade Runner” [RECENZJA]

Pragmata rozłożyła mnie emocjonalnie na łopatki – uderza jak The Last of Us, porusza jak „Blade Runner” [RECENZJA]
Na kosmicznej stacji Bastion zaczyna się historia, która z pozoru wygląda na klasyczne science fiction. Pragmata bardzo szybko pokazuje jednak, iż pod warstwą akcji kryje się niesamowita opowieść o relacjach rodzinnych.

Długo przyszło nam czekać na Pragmatę, bo ta została zapowiedziana już w 2020 roku, ale cierpliwość zdecydowanie się opłaciła. Dziś mogę odpowiedzieć na pytanie zadane w kwietniowej rozpisce obiecujących premier – tak, ten miesiąc bezapelacyjnie należy do Capcomu! Może mój optymizm wynika z przykrych doświadczeń z Crimson Desert, niemniej zdecydowanie wolę produkcje krótsze tudzież bardziej liniowe, za to z doskonałym scenariuszem.

Pragmata to przygodowa gra akcji przenosząca nas do wyludnionej placówki na Księżycu. Jako Hugh Williams wyruszamy z trójką kompanów na Srebrny Glob, by odkryć przyczynę zerwanej łączności. Prędko poznajemy Dianę – malutką androidkę, z którą przychodzi nam przemierzać dziwaczne konstrukcje wydrukowanej bazy. Niech was nie zmyli „deadspace’owy” początek, gdyż tytułowi temu daleko do typowego horroru, jest też niezwykle bogaty w inne motywy. Twórcy mistrzowsko operują narracją, doskonale dozując akcję oraz tajemnice. Czuć również, że to japońska produkcja: niektóre sceny cechuje typowa dla dzieł Capcomu schematyczność. Jednakże nie uważam tego za jakikolwiek minus, tylko raczej znak charakterystyczny, swoisty symbol.

Pragmata

Dziecko? Maszyna? Córka? Przedmiot?

Historia wydaje się dość prosta i uniwersalna, dlatego trudno powiedzieć o niej coś więcej, chcąc uniknąć spoilerów. Miałem przez chwilę wrażenie, iż Pragmata mogłaby równie dobrze funkcjonować w konwencji fantasy i zapewne nie straciłaby wiele, ale wówczas przypomniałem sobie słynny cytat z Arthura C. Clarke’a: „Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”. To, co tutaj uderza najmocniej, to bliskość. Relacja Hugh i Diany to jeden z najlepiej pomyślanych duetów w historii gier. Kiedy odkrywamy kolejne elementy układanki, dociera do nas ukryta pod warstwą akcji filozoficzna głębia. To już nie tylko walka o przetrwanie czy zwyczajna opieka. Dla Hugh to troska, wyścig o życie, spełnienie marzeń, zdrowie oraz dobrobyt córki. Koniec końców dostajemy tekst kultury stanowiący kolejne genialne spojrzenie na sprawę uczłowieczonych maszyn.

Diana jest bohaterką cudowną. Owszem, mocno w stylu kawaii, zapewne przez względy marketingowe, niemniej poprowadzoną wręcz wybitnie – to kwintesencja naiwnej prostolinijności. Na oddzielną pochwałę zasługuje tłumaczenie dialogów, tym bardziej w czasach… niekoniecznej dbałości o ów detal. Androidka zapytana o jakąkolwiek poważną kwestię, po chwilowym zastanowieniu, z dumą udziela fachowej odpowiedzi, to znaczy takiej, jaką moglibyśmy uzyskać od poznającego świat dziecka. Bardzo szybko zapominamy, że jest maszyną. Jedynie momenty, w których dziewuszka pomaga w walce, hakując kolejne fale lunarytowych robotów, przypominają o jej pochodzeniu. To jeden z fenomenów tego tytułu – pokazuje, że człowieczeństwo nie wynika z natury, przygotujcie się zresztą na poruszenie jeszcze kilku innych istotnych transhumanistycznych tematów.

Pragmata

Patrz na cały ekran!

Mechanika walki to jedna z tych początkowo stresujących rzeczy. Wrogowie są opancerzeni, więc najpierw trzeba zmusić ich do odkrycia wrażliwych punktów. W praktyce wygląda to tak, że należy jednocześnie namierzać ruchomy cel, omijać wrogie ataki oraz sprawdzać okienko kontekstowe widoczne z boku ekranu, które w istocie jest minigrą. Polega ona na doprowadzeniu kursora z punktu początkowego do odpowiedniego węzła, po drodze omijając blokady czy inne ogniwa zwiększające efektywność hakowania. Uspokajam – choć to system dość skomplikowany, wprowadzono go bardzo rozważnie. Zaczynamy od prostych potyczek, by mniej więcej od połowy rozgrywki nawet nie zwracać uwagi na dziesiątki przeciwników. 

Rozwiązanie okazuje się gameplayowo bardzo proste – łatwe do opanowania, trudniejsze do wymaksowania, przystępne dla każdego. Zresztą gra nie od razu oferuje też wyższy poziom trudności – ten jest nagrodą za ukończenie fabuły. Pokonanie ostatniego bossa zapewnia również dostęp do ukrytego wcześniej segmentu bazy. Nie musicie się także martwić o arsenał. Do dyspozycji mamy cztery rodzaje broni: domyślną (główną), której amunicja samoistnie powoli się uzupełnia; ofensywną, nastawioną na zadawanie jak największych obrażeń; taktyczną, ograniczającą działania przeciwników lub wspomagającą nasze akcje oraz defensywną, mającą za zadanie zwiększać naszą przeżywalność, np. za sprawą hologramów. Liczba buildów, jakie da się „wydrukować”, sprawia, że z łatwością dopasujecie sprzęt do swojego stylu gry lub sytuacji na mapie. A wierzcie mi, że jest z czego wybierać i każdy będzie usatysfakcjonowany.

Pragmata

Hakowanie również można usprawnić, implementując Dianie nowe funkcje – wówczas przejście przez żółte węzły będzie nakładać jeszcze większe efekty negatywne (debuffy?) na wrogów. Każdy element powyższego arsenału, a także dodatkowe umiejętności czy usprawnienia da się ulepszyć w drukarce 3D. Jeżeli więc ktoś będzie mieć problemy z minigrą, może zaopatrzyć się w autohakowanie, zaś kombinezon – w nowe sloty na modyfikacje czy wkłady naprawcze.

Naszym głównym centrum operacyjnym jest Azyl – miejsce, w którym zawsze czujemy się bezpiecznie i dokonujemy wszelkich udoskonaleń. Można powiedzieć, iż lokacja ta przechodzi aktualizacje wraz z rozwojem fabuły. Gratyfikację za pokonanie bossa stanowi przepustka zwiększająca poziom bazy. Wewnątrz zawsze czeka uśmiechnięty robocik Kabin oferujący liczne treningi w symulatorze oraz premie w zamian za rozrzucone po mapie żetony. Podczas eksploracji znajdujemy również wiele przydatnych elementów dekoracyjnych. Warto skompletować je wszystkie, by wzmocnić więź z androidką. Nagrody, poza praktycznymi przedmiotami, są wręcz rozczulające! Dla chcących odświeżyć wygląd obu postaci jest garderoba, zaś ciekawscy świata mogą zagłębić się w bazach danych.

Bardzo fajną rzeczą okazuje się możliwość odblokowania wielu włazów ewakuacyjnych, stanowiących dodatkowe skróty do naszego lokum – za sprawą tego rozwiązania każda porażka czy konieczność odwrotu jest wprawdzie odczuwalna, gdyż przywraca wszystkich wrogów, jednocześnie jednak nie wzmaga irytacji, ponieważ owe wejścia są naprawdę zmyślnie rozlokowane na mapach. Miałem w związku z tym poczucie, że twórcy szanują czas gracza, zachęcając do szybkiego poznania historii, a wyzwanie serwując później.

Pragmata

Kontrolowany chaos

Eksploracja okazuje się autentycznie przyjemna i buszowanie po stacji nie powinno nikomu sprawić większych trudności. Całym Bastionem zarządza sztuczna inteligencja IDUS, dlatego autorzy chcieli, by lokacje sprawiały wrażenie stworzonych przez AI – oglądając odwrócone ulice czy nietypowe elementy wystające ze ścian, nie mogłem nie przyznać, że udało im się oddać chaos częstokroć występujący w AI slopach. Mimo tego nie czuć dezorientacji – mamy do czynienia z bardzo dobrze przemyślaną strukturą.

Przemierzane lokacje są modułowe, niekiedy zapętlone, a pewne odnogi odblokowujemy wraz z postępem fabuły. Da się dostrzec sprawne operowanie kontrastem, ciasne korytarze przeplatają się z bardziej otwartymi segmentami, co przy okazji buduje napięcie, bo widząc większą przestrzeń, od razu wiemy, czego się spodziewać.

Istotnym elementem poruszania się jest tzw. silnik manewrowy (swego rodzaju małe jetpacki ukryte w kombinezonie). Sprawdza się to nie tylko w przypadku unikania ataków, przydaje się bowiem również podczas zwiedzania wielopoziomowych segmentów Bastionu. Diana może pomóc w zhakowaniu niektórych drzwi czy wind, aczkolwiek Hugh bardzo często zmuszony jest do skakania pomiędzy różnorakimi platformami. Tak jak pozostałe elementy, tak i ten możemy usprawniać w Azylu! Nie brakuje też licznych znajdziek czy ukrytych za holograficznymi ścianami sekretów, toteż warto się rozglądać za nietypowymi zakłóceniami oraz wytężać słuch!

Pragmata

Koniec końców eksploracja bazy okazuje się doświadczeniem niezwykle przyjemnym. Pełnym drobnych odkryć, które konsekwentnie nagradzają każdego gracza, zapewniając coś ekstra tym bardziej ciekawskim czy odważnym, zdecydowanym udać się do stref ukrytych za czerwonymi drzwiami. Może nie ma w tym rewolucji mechanicznej, ale dostajemy interesujący, bardzo aktualny design korelujący z boomem na AI.

Daj się zachwycić

Oprawa audiowizualna wypada natomiast przecudownie. Pragmata wygląda ślicznie, pozwalając kompleksowo dopasować ustawienia graficzne – od świateł, przez cienie, na ściennych odblaskach kończąc. Monitoruje wykorzystanie zasobów karty graficznej, więc z łatwością unikniecie zbyt dużej eksploatacji sprzętu. Jedynie dwa etapy wydały mi się nieco gorzej zoptymalizowane, zmuszając wiatraczki w mojej leciwej 3060 Ti do intensywniejszej pracy. Widoki potrafią być dosłownie nieziemskie – niektóre lokacje przywodzą na myśl Preya z 2017 roku. Rzekłbym nawet, że choć nie ma tutaj zbyt wielu elementów horroru, zdecydowanie znajdziemy sceny w typie weird fiction.

Ścieżka dźwiękowa autorstwa Yasumasy Kitagawy podkreśla fantastycznonaukową konwencję. Nostalgiczno-sensualny temat na pianinie już w menu zapowiada charakter historii, a finałowy utwór „Memories Are You” w wykonaniu YU-KA rozwija motyw i rozkwita w ostatnich scenach gry. „Thank You For Playing” to zaś nie tylko podziękowanie, ale i zaproszenie do kolejnego obcowania z bohaterami, podkreślając iż Pragmata jest swoistym duchowym doświadczeniem, a nie wyłącznie grą.

Pragmata

Słuchanie tych spokojnych fragmentów z OST potrafi przywołać wyraziste chwile spędzone z Dianą. Zresztą – sama gra również chce o nich przypominać. Ambient bardzo sprawnie przeplata się z muzyką elektroniczną obecną podczas walki. Synth, arcade’owe brzmienia rodem z automatów oraz charakterystyczny beat tworzą rytmiczne połączenie oddające klimat Pragmaty.

Doskonała prostota

Trudno mi jednoznacznie przyrównać do czegoś Pragmatę. Myślę, że jeżeli ktoś dobrze się bawił w takich grach jak Deliver Us The Moon, NieR: Automata, Death Stranding czy The Last of Us, na pewno nie zawiedzie się historią Hugh i Diany. W moim osobistym rankingu zajęła ona szczególne, bardzo wysokie miejsce.

Jest to zdecydowanie produkcja wielowarstwowa, która powinna zaspokoić entuzjastów tak akcji, jak i poruszającej fabuły. Pozornie może się wydawać efektownym SF, tymczasem ta kameralna opowieść o relacji człowieka i maszyny potrafi nie tylko wzruszyć, ale też zmusić do przemyśleń. Śmiało postawiłbym Pragmatę w jednym rzędzie z Detroit: Become Human i kultowym „Blade Runnerem” w kontekście najbardziej kreatywnych i najważniejszych opowieści o androidach.

Pragmatę ogrywaliśmy na PC.

pragmata – podsumowanie i ocena

OCENA: 9+

PODSUMOWANIE: Pragmata to produkcja wyjątkowa. Nie tylko świetnie zaprojektowana gra akcji, ale przede wszystkim poruszająca, prosta, a jednocześnie głęboka opowieść o relacji ludzi i… no właśnie? Kogo lub czego? Capcom ponownie udowadnia, że potrafi tworzyć dzieła nie tylko efektowne, ale i głębokie emocjonalnie.

PLUSY:

  • fenomenalna relacja Hugh i Diany;
  • oryginalna mechanika walki;
  • piękna oprawa audiowizualna;
  • przemyślany system eksploracji;
  • bogata i intrygująca narracja.

MINUSY:

  • możliwy nadmiar bodźców podczas walki;
  • sporadyczne problemy z optymalizacją.

34 odpowiedzi do “Pragmata rozłożyła mnie emocjonalnie na łopatki – uderza jak The Last of Us, porusza jak „Blade Runner” [RECENZJA]”

  1. Capcom ma złoty rok. Res Req dopiero przede mną, bo najpierw chciałem zagrać i przypomnieć sobie w jedynkę z psx :D. Pragmata tuż po tamtych wejdzie na salony. Czyli warto było czekać tyle lat.

  2. Capcom daje to czego nie daje praktycznie żadna gra AAA – krótkie, skondensowane gry, dopracowane i bez nacisku na multi. No i bez większych problemów z optymalizacją

    • Słyszałem też, że jeśli położyć pudełko z grą Capcomu obok doniczki z kwiatkiem, to ten następnego dnia pięknie zakwitnie! Powaga!
      Ani Capcom nie jest jedyną firmą tworzącą „krótkie, skondensowane gry AAA”, ani nie stroni od multi, a zdarza mu się wypychać na rynek zarówno gry niedopracowane, jak i dramatycznie niezoptymalizowane – vide Monster Hunter Wilds, jeden z największych bubli technicznych ostatnich lat. O tendencjach do przeginania z mikrotransakcjami wspominać nie muszę.
      Japończycy ewidentnie mają fenomenalny rok i należy ich chwalić za ostanie sukcesy, ale nie wolno przestać patrzeć im na ręce.

      • Bardzo mnie intryguje fakt, że recenzenci aż tak chwalą fabułę. Chciałem zaczekać na Plusa czy jakąś pokaźną zniżkę i zagrać za rok czy dwa, ale zachęcacie do kupna bardzo bardzo.

  3. Są modele do odblokowania i Path Tracing?

    • Jeżeli w sensie modeli chodzi o dodatkowe stroje, to tak – Azyl zapewnia garderobę i jest tych kombinezonów dla Hugh oraz Diany całkiem sporo.

      Path Tracing natomiast jest dostępny :)!

      • Chodzi mi o galerię modeli, do odblokowania po skończeniu gry by sobie z bliska pooglądać.
        Każdy nowy RE to ma, więc miałem nadzieję że tu też będzie.

      • Aaa, rozumiem! W trakcie gry możesz odblokować swego rodzaju „bestiariusz” i przeglądać go w Azylu. Trzeba będzie Kabinowi dostarczyć żetony 🙂

  4. TwójStaryWKalesonach 13 kwietnia 2026 o 19:50

    Uwaga, merytoryczny komentarz:
    Oooooooooooo!!!!!

    • Dodaję od siebie merytoryczny komentarz, rolplejując aspirującego młodocianego streamera-jutubera, który pod każdym newsem dla zasięgów zaznacza swoje istnienie:

      „No i git.”

  5. Zachęciłeś :⁠-⁠)

  6. Dobra gra jest dobra. Planuję zakup wersji pudełkowej na PC. Fajnie, że wysoka ocena i fabularnie zapowiada się dobrze. Trzymam na oku od kiedy zapowiedzieli i demko też było przyjemne.

  7. Zhabi napisał(a):

    Aaa, rozumiem! W trakcie gry możesz odblokować swego rodzaju „bestiariusz” i przeglądać go w Azylu. Trzeba będzie Kabinowi dostarczyć żetony 🙂

    Ale modeli głównych bohaterów tam nie ma?

  8. Hejhejhejhej to brzmi dosyć ciekawie czyżby kolejne ciekawe lub nawet fascynujące growe „doświadczenie”?;) Do wishlisty dodane.;)

  9. Artur Mazurek 14 kwietnia 2026 o 13:37

    Abe napisał(a):

    Bardzo mnie intryguje fakt, że recenzenci aż tak chwalą fabułę. Chciałem zaczekać na Plusa czy jakąś pokaźną zniżkę i zagrać za rok czy dwa, ale zachęcacie do kupna bardzo bardzo.

    Kupiłem pudełko w wersji na PS5 za 190 zł, więc uważam, że cena jest BARDZO uczciwa.

  10. Kasy ni ma, ale jakżebym chciał pograć w coś takiego! Linearnie holistyczne gry są moim ulubionym typem gier.

  11. 9 od redaktora cdakszyn czyli gra się nie sprzeda
    6 od redaktora cdakszyn gra sprzedaje się w ponad 4 milionach kopii

    • Pytanie, czy źle świadczy to redaktorze, czy o typowych kupujących?

    • Lokalną burgerownie też oceniam lepiej od sieciowych junk foodów 😛

      • Czyli ta gra, której dałeś 9, jest do kupienia fizycznie tylko w jednym sklepie w Polsce i każdy kto chce ją kupić musi przyjechać do tego jedynego sklepu, a tej co dałeś 6 można kupić cyfrowo w każdym sklepie typu steam. Bo tylko w takim przypadku Twoje porównanie nie byłoby głupkowate i miałoby jakiś sens. Pomyśl zanim coś napiszesz, bo do oceny subiektywnej nic nie mam, ale porównanie to niezły fikołek logiczny 😉

    • Kaznodzieja Steama 19 kwietnia 2026 o 10:33

      Ale czy to coś nowego? To że ludzie się rzucają na coś nie znaczy że coś jest dobre. Jest mnóstwo medium które nie są popularne a są perełkami. I jest mnóstwo średniaków które są bardzo popularne. Nie wierzę że muszę pisać takie rzeczy, myślałem że to oczywiste

  12. Gram od wczoraj i mogę jedynie podpisać się pod zachwytami autora recenzji. Ludzie, jaka ta gra jest dobra! Jaka świeża! I jak potrafi grać na głęboko skrywanym instynkcie opiekuńczym… 😛
    W ogóle, po tegorocznych bangerach Capcomu (mam już za sobą zarówno RE 9, jak i MHS 3), już niemal zdążyłem Japończykom wybaczyć tę Dragon’s Dogmę, spartaczone technicznie MH Wilds, czy beznadziejejną i przehajpowanwaną do granic absurdu RE Village. To niesamowite, że cały świat jara się jakimś tam GTA VI, a w czasie, w którym ta gra powstaje, Capcom wydał tyle hitów, że mógłby obdzielić nimi z 10 takich Rockstarów.

  13. Absolutnie nie wiem skąd wzięła się tak wysoka nota. Relacja Hugh i Diany jest praktycznie nie istniejąca i ogranicza się do popiskiwania Diany „od lewej” i „od prawej”. Oprawa audiowizualna powinna chyba raczej nie posiadać członu audio, bo muzyka jest całkowicie skopana, a efekty dźwiękowe (szczególnie to bzyczenie/piszczenie) wwiercają się w mózg niemiłosiernie i sprawiają że mam ochotę kliknąć Alt+F4. Narracja nie wiem gdzie jest bogata bo właściwie nie odbiega złożonością od DOOM z 2014 (nie wspominając o bardzo podobnej i paskudnej mapie). Większość aren do walki jest komicznie mała, wręcz na siłę pchając w objęcia przeciwników. Prowadzi to do bezsensownych momentów gdzie otrzymuje się w tani sposób obrażenia. Generalnie gra ma bardziej klimat interesującego demo jednej mechaniki (hakowania), która zaburza dynamikę walki. Gra jest ładna (w momentach przebywania w środowisku futurystycznym), ale nic głębszego się tam nie kryje. Z pewnością nie ma tam głębokich rozważań w tematach trans-humanizmu. Jeżeli miałbym opisać tę grę jednym słowem to byłaby po prostu męcząca.

    • „Absolutnie nie wiem skąd wzięła się tak wysoka nota.” – no pomysl, czemu ten gniot, jeden z wielu ostatnio (zaraz obok Silen Hill f, Crimson Desert itd.), ma takie wysokie oceny. No, zastanowmy sie.

      • Pewnie mogłoby by to zburzyć dobre relacje z wydawcą więc ocenka musi się zgadzać. Oglądałem cały gameplay gry powiem że absolutnie nie rozumiem jak tak nudna, schematyczna i nijaka do bólu gra ma tak dobre noty. A sama fabuła przewidywalna i po prostu bardzo słaba. Całość możnaby streścić dosłownie w 3 zdaniach.

      • R. napisał(a):

        „Absolutnie nie wiem skąd wzięła się tak wysoka nota.” – no pomysl, czemu ten gniot, jeden z wielu ostatnio (zaraz obok Silen Hill f, Crimson Desert itd.), ma takie wysokie oceny. No, zastanowmy sie.

        Tylko Crimson zostal zjechany przez branzunie dziennikarska wiec cos ci sie pomylilo

  14. Koloko napisał(a):

    Pewnie mogłoby by to zburzyć dobre relacje z wydawcą więc ocenka musi się zgadzać. Oglądałem cały gameplay gry powiem że absolutnie nie rozumiem jak tak nudna, schematyczna i nijaka do bólu gra ma tak dobre noty. A sama fabuła przewidywalna i po prostu bardzo słaba. Całość możnaby streścić dosłownie w 3 zdaniach.

    Na szczescie te sprzedajne, skorumpowane relacje nie przekladaja sie na wyniki. W ocenach same super hity, wielke przelomowe szroty o ktorych za dekade beda pisac ksiazki, gdzie wydawcy wala w bebenek i tupia nozkami belkoczac o wielkich sukcesach i milionach sprzedazy, ale jak patrzysz na statystyki Steama widzisz np. Pragmata maksimum to 68,687 graczy, co oznacza absolutna porazke nawet ponizej wysmianego Dragon Age Veilguard. I tak wyglada prawda tych „superhitow”. Nie bez powodu wydawcy ostatnio probuja uwalic Steama, bo jak jeden z nich wprost powiedzial: statystyki Steama to jedna z najgorszych rzeczy jaka sie przytrafia naszemu rynkowi (bo to jest ICH rynek, a nie rynek KLIENTOW). Niech gnija.

    • Nie ma to jak porównywać nowe IP do Dragon Age XD

      • BenDover napisał(a):

        Nie ma to jak porównywać nowe IP do Dragon Age XD

        Bo ty mowisz ze nie mozna? A kim ty jestes, aby mowic co mozna a czego nie mozna porownywac. Mow sobie co chcesz koles, tworz swoje wizje z sufitu, a cyfry i tak pozostana cyframi, chocbys ze zlosci fikolki zaczal wykrecac. I tyle.

  15. R. napisał(a):

    BenDover napisał(a):
    Nie ma to jak porównywać nowe IP do Dragon Age XD

    Bo ty mowisz ze nie mozna? A kim ty jestes, aby mowic co mozna a czego nie mozna porownywac. Mow sobie co chcesz koles, tworz swoje wizje z sufitu, a cyfry i tak pozostana cyframi, chocbys ze zlosci fikolki zaczal wykrecac. I tyle.

    Cyfry mówią, że Pokemon lepszy od GTA, ale to chyba nie o to chodzi?

Skomentuj PamPam Anuluj pisanie odpowiedzi