Świetna gra, której nikt się nie spodziewał. Yoshi and the Mysterious Book – recenzja

Świetna gra, której nikt się nie spodziewał. Yoshi and the Mysterious Book – recenzja
Yoshi po raz kolejny udowadnia, że jest najlepszą opcją dla młodych graczy, jeśli chodzi o wejście do świata Nintendo. Nietuzinkowe, urokliwe i kreatywne Yoshi and the Mysterious Book potrafi zachwycić, ale doświadczeni gracze mogą poczuć pewien niedosyt.

Yoshi to chyba moja ulubiona postać ze stajni Nintendo, ale gdy ktoś pyta mnie dlaczego, w zasadzie trudno mi to wytłumaczyć. Niemy dinozaur ma jednak w sobie coś magnetycznego – jest naiwny, dobroduszny i nie boi się żadnego wyzwania. W Mysterious Book po raz kolejny pełni funkcję czarującego towarzysza dla każdego gracza, niezależnie od poziomu zaawansowania, i znowu można się w nim zakochać.

W przeciwieństwie do wielu poprzednich gier z serii nie jest to jednak klasyczna platformówka. Tym razem otrzymaliśmy hybrydę przygodówki i interaktywnej piaskownicy – i właśnie to urzekło mnie najbardziej. Powiem szczerze, że po pierwszych zapowiedziach nie bardzo wiedziałem, z czym będę miał do czynienia. Interaktywna książka, głównie dla dzieci, w której samemu odkrywa się kolejne rozdziały – brzmiało to dziwnie. Okazało się jednak, że właśnie owa dziwność działa świetnie.

Yoshi and the Mysterious Book

Speedrun czy lizanie ścian – sam wybierz

W Yoshi and the Mysterious Book nie ma jednej drogi do celu, a długość rozgrywki w dużej mierze zależy od tego, jak bardzo chcecie odkryć pełnię zawartości. Przy absolutnym sprincie przez wszystkie poziomy możecie ukończyć główny wątek w 5–6 godzin i przez następne 3–4 godziny (a może nawet krócej) zajmować się bonusowymi etapami. Wystarczy zebrać tyle gwiazdek, by przejść do ostatniej planszy. Nie polecam jednak takiego podejścia, gdyż traci na tym największa zaleta gry, czyli mnogość znajdziek i satysfakcjonująca eksploracja.

Osią rozgrywki w Yoshi and the Mysterious Book jest uzupełnianie stron żywej książki – Pana E. Robimy to poprzez rozwikływanie zagadek logicznych na kolejnych poziomach, co prowadzi do odkrycia głównej „tajemnicy” danej planszy. Zazwyczaj rozwiązanie można zobaczyć już po kilku minutach i gra pyta wtedy, czy chcemy zakończyć eksplorację. Jeśli odrzucimy tę sugestię, niemal na pewno natrafimy na dużo więcej ciekawostek poukrywanych na planszy i uzbieramy więcej gwiazdek.

Bardzo podoba mi się też to, że Yoshi and the Mysterious Book cały czas utrzymuje uwagę gracza i nie pozwala mu się nudzić. Następujące po sobie plansze okazują się całkowicie od siebie odmienne i stale pojawia się element zaskoczenia, bo nigdy nie wiadomo, jaka nowa mechanika zostanie za chwilę wprowadzona, a każda interakcja z napotkanym stworkiem prowadzi do kolejnego odkrycia.

Yoshi and the Mysterious Book

Główny zarzut wielu osób dotyczy tego, że w Yoshi and the Mysterious Book nie gra się jak w typową platformówkę, o czym wspomniałem wcześniej. Moim zdaniem takie odejście od klasycznej formuły wyszło serii na dobre – autentycznie nie potrafiłem oderwać się od Switcha i cały czas chciałem szukać dalszych wskazówek oraz odkrywać nowe strony w książce.

Kwestię fabuły raczej pominę – nieustanna gadanina Pana E bardziej mnie irytowała, niż zachęcała do wysłuchiwania jego historii. Być może najmłodsi będą z zaciekawieniem chłonąć te opowieści i później przekazywać je rodzicom, ale cała reszta prawdopodobnie je zignoruje. No i niestety potężnym minusem pozostaje brak języka polskiego – w grze skierowanej w dużej mierze do dzieci powinno być to oczywistością.

Yoshi and the Mysterious Book

Absolutnie magiczny świat

Nie mam wątpliwości, że Yoshi and the Mysterious Book trafi do mojego osobistego top 3 najładniejszych gier Nintendo w historii. Stylizowana na książkowe ilustracje grafika pasuje tu idealnie, a ruchy postaci przedstawiono w stylu animacji poklatkowej, co tylko potęguje wrażenie, że faktycznie znajdujemy się wewnątrz książki.

Każdy poziom dopracowano niemal do perfekcji – znajdźki potrafią być naprawdę dobrze ukryte, a ich odnajdywanie sprawia ogrom satysfakcji. Plansze są też świetnie przemyślane pod względem eksploracji, bo większość z nich skrywa dodatkową zawartość do momentu, aż wpadniemy na sposób dostania się wyżej bądź dalej albo zniszczenia głazu blokującego przejście.

Jestem również dużym fanem stworzeń zamieszkujących świat Yoshi and the Mysterious Book. Projekty tych dziwacznych istot są kapitalne, a każda z nich posiada własne moce i umiejętności. Z perspektywy długoletniego fana Nintendo doceniam także, że twórcy wprowadzili do uniwersum dziesiątki nowych stworków, zamiast bazować wyłącznie na zestawie „klasycznych” postaci znanych z innych gier wielkiego N. Na dodatek każdego z bohaterów możecie nazwać sami, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby popuścić wodze fantazji.

Yoshi and the Mysterious Book

Temu wszystkiemu akompaniuje przyjemna, zachęcająca do dalszej zabawy muzyka i uzależniająco słodkie dźwięki wydawane przez Yoshiego oraz inne stworzonka. Dawno nie słuchałem żadnej gry Nintendo z taką przyjemnością.

Odrębną kwestią od samego stylu artystycznego pozostaje wydajność i jakość obrazu. Yoshi and the Mysterious Book działa w 60 klatkach na sekundę i podczas zabawy nie odnotowałem ani jednego wyraźnego spadku płynności. Muszę jednak trochę ponarzekać na rozdzielczość, bo zarówno na handheldzie, jak i w docku Yoshi i jego przyjaciele są momentami lekko nieostrzy i czuć, że w tej kwestii można było zrobić więcej – w końcu to stosunkowo prosty tytuł 2D.

Tu się nie da zginąć i nie ma co-opa

Podczas przechodzenia Yoshi and the Mysterious Book nie mogłem pozbyć się wrażenia, że to wręcz idealna pozycja do kanapowej kooperacji. Jeden gracz mógłby kontrolować zielonego Yoshiego, a drugi czerwonego. Dosłownie wszystko wydaje się temu sprzyjać, poza okazjonalnymi przerywnikami filmowymi. Boli to tym bardziej, że wielu rodziców zapewne chciałoby pograć ze swoimi dziećmi w tak przystępny tytuł, a rodzeństwo usiąść razem przed ekranem.

Yoshi and the Mysterious Book

Uważam też, że zarzuty dotyczące zbyt niskiego poziomu trudności są uzasadnione, bo wystarczyłoby umieścić w grze dwa tryby – normalny i hardkorowy. Musicie bowiem wiedzieć, że w Yoshi and the Mysterious Book nie da się zginąć, a wrogowie nie zadają nam obrażeń. Alternatywny trudny tryb z klasycznym licznikiem żyć zdecydowanie by się tu przydał.

Yoshi znowu górą

Yoshi and the Mysterious Book to nie tylko idealna pozycja dla najmłodszych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z wirtualną rozrywką, ale też świetna okazja do relaksu. Przez kilka ostatnich dni siadałem z uśmiechem na twarzy przed monitorem, odpalałem Yoshiego i po prostu cieszyłem się jak dziecko z kolejnych poszukiwań tajemniczych stworzeń. Miałem uczucie, że wręcz przenoszę się do tego beztroskiego świata stworzonego przez Nintendo, a chyba właśnie o to w grach chodzi.

yoshi and the mysterious book – ocena i podsumowanie

OCENA: 8

PODSUMOWANIE: Być może Yoshi and the Mysterious Book nie jest pozycją dla każdego, ale kiedy już poznacie banalnie prosty i wręcz „samogrający się” wątek główny, otworzą się przed wami bardziej wymagające światy bonusowe, nastawione głównie na myślenie i eksplorację.

PLUSY:

  • genialny projekt świata i poziomów;
  • duża swoboda w przechodzeniu plansz;
  • uzależniająca eksploracja;
  • ciekawa i odświeżająca forma rozgrywki;
  • świetne udźwiękowienie.

MINUSY:

  • niewysoki poziom trudności;
  • trochę za niska rozdzielczość;
  • brak co-opa, o który gra aż się prosi;
  • nie przewidziano języka polskiego.

Skomentuj