Takiej gry jak Esoteric Ebb nie było od czasów Disco Elysium, ale to także raj dla fanów klasycznych bądź papierowych RPG [RECENZJA]

Takiej gry jak Esoteric Ebb nie było od czasów Disco Elysium, ale to także raj dla fanów klasycznych bądź papierowych RPG [RECENZJA]
Mistyczne uniesienia, polityczne agitacje, psychoterapeutyczne sesje. Pijane sfinksy, klnące po polsku anioły, lewackie krasnoludy. Nacjonalistyczna Siła, liberalna Inteligencja, socjalistyczna Mądrość. Co prawda smoków nie ma, ale w Esoteric Ebb i tak jest fajnie.

Budzimy się oszołomieni w kostnicy, choć to nie Planescape: Torment, bo pyskatej czaszki brak. Rozmawiamy z symbolicznymi reprezentacjami naszych atrybutów, lecz żadne to Disco Elysium, gdyż zapijaczonego detektywa zastępuje kleryk-abstynent. Rzucamy dwudziestościenną kością na Siłę, Zręczność, Kondycję, Inteligencję, Mądrość bądź Charyzmę, ale w której edycji Dungeons & Dragons wszystkie cechy są naszymi abstrakcyjnymi kumplami, a nie jedynie liczbowo określonymi zdolnościami? Tak więc oto gra śmieje się nam w twarz, prowadzi z nami metazabawę i łamie gatunkowe zasady w przekomiczny sposób, jednak trudno porównać ją do Monkey Island, ponieważ nie mówimy o point’n’clicku, ale o pełnoprawnym erpegu.

Wyżej wymienione dzieła zasiały jednak ziarno. To właśnie ich twórcom dziękuje w napisach końcowych Christoffer Bodegård – autor Esoteric Ebb, który zaprojektował całą grę wraz ze wsparciem wydawcy Raw Fury oraz z grupą grafików, muzyków, a także designerów. Spędził osiem wyboistych lat na opisywaniu własnego, zniuansowanego mitologicznie, historycznie oraz politycznie, świata fantasy The Esoteric Coast i obudował go „rolplejowymi” zasadami w ramach piątej edycji D&D, ale z paroma autorskimi twistami.

Esoteric Ebb

Na worldbuildingu się zresztą nie skończyło, bo Bodegård osadził w swoim uniwersum główną fabułę – z wieloma rozgałęzieniami – zawierającą się w ponad milionie słów. Tu na spokojnie zmieściłoby się z dziesięć „Silmarillionów” i stosunkowo niewiele zabrakło, by wyrównać do objętości pięciotomowej „Pieśni lodu i ognia”. I choć literatura na poziomie J.R.R. Tolkiena czy George’a R.R. Martina to nie jest, a i do pióra oryginalnego ZA/UM daleko, Esoteric Ebb jak mało które RPG tak dziko bawi się dialogiem i prowokuje przekazem.

Wszyscy jesteśmy klerykami

Już na samym starcie wita nas szalony, przeciążony tekstem kreator postaci – co prawda jej wyglądu nie zmienimy, bo wiecznie chowa łeb za kilkukilogramowym hełmem (a jeśli chcemy, to nawet i wiadrem), ale możemy sporo namieszać w jej statystykach, niby dobrze znajomych, ale jednak kompletnie odmienionych. Wszystkie sześć wspomnianych już „dedekowych” wartości staje się głosami w naszej głowie i wręcz osobnymi postaciami wchodzącymi z nami w ciągły wewnętrzny dialog.

To co, czas na parę przykładów? Ładowanie punktów w Zręczność nie tylko zwiększy nasze szanse na otwieranie skomplikowanych zamków i wykrywanie śmiercionośnych pułapek, ale także sprawi, że owa cecha częściej będzie nas namawiać do postawienia na własny biznes, ochrony zdobytych dóbr materialnych, zaufania kapitalizmowi i stania się tzw. Republikańskim Rewolucjonistą. Inteligencja i Mądrość zapewnią kolejno większą liczbę gniazd na zaklęcia i lepszą skuteczność czarów. Gdy pierwsza z nich to elitarystyczny i egocentryczny Magokrata mający gdzieś plebs, ta druga ma się za Lokalnego Przyjaznego Druida wierzącego w dobro tkwiące w człowieku i egalitaryzm azgalskiej klasy robotniczej. A Charyzma, jak to Charyzma, w końcu zostaje przedstawiona w pełnej krasie jako apolityczny centrysta i manipulant z socjopatycznymi skłonnościami. Po prostu przy okazji zapewnia retoryczną sprawność.

Esoteric Ebb

To właśnie z tymi natrętnymi myślami, umysłowymi demonami i psychofizycznymi manifestacjami będziemy musieli się użerać i dogadywać najczęściej. Towarzyszą nam one w każdej rozmowie, interakcji oraz relacji, próbując nas określić i zaszufladkować. Koniec końców jednak to my, choćby za sprawą rozwoju postaci, odblokowywania permanentnych perków, ekwipowania przedmiotów zapewniających bonusy i kary czy podejmowania konkretnych wyborów dialogowych, zadecydujemy o własnej naturze. A cóż rzeczywiście ją zmieni – żal, miłość, strach czy wiara? Tego nie wie nawet sama Ravela Szaradna.

Śnięta misja

W internalizacji przekonań, poglądów i wartości pomoże nam uzupełniany na bieżąco interaktywny diagram będący połączeniem dziennika zadań z mapą myśli tudzież tropów. Nie zaznacza nam pytajnikami czy strzałkami, gdzie pójść albo co zrobić, a jedynie prezentuje poznane fakty, przedstawione problemy i sformułowane wnioski, na bazie których sami musimy przygotować plan działania, przeprowadzić śledztwo, odnaleźć dany artefakt czy pogadać z odpowiednim enpecem. A biorąc pod uwagę to, że budzimy się z martwych, bez wiedzy o naszym mordercy, pozbawieni najważniejszych boskich zaklęć i pozostawieni z tajemnicą eksplozji okolicznej herbaciarni… rodzi się nagle wiele pytań bez odpowiedzi i misji bez prostego rozwiązania.

Esoteric Ebb

Rzeczony questlog potrafi nieraz sprawić kłopot nieczytelnością czy mnogością informacji (podobnie jak cała reszta menusów i elementów interfejsu), ale sprawuje się wręcz idealnie jako odzwierciedlenie toku rozumowania oraz samorozwoju głównego bohatera. Ragn (bo tak mu na imię, że też o tym wcześniej nie powiedziałem!) to stosunkowo młody kleryk – dopiero co po studiach, 27 lat na karku, małe doświadczenie życiowe, brak przyjaciół, a co dopiero mówić o relacjach miłosnych. Ach, i nieprzepracowane traumy rodzinne, ale tych raczej nie trzeba nikomu przedstawiać… Zatem z wszelkimi jego emocjonalnymi rozterkami i ideologicznymi wahaniami, stale i żywo opisywanymi, bardzo się utożsamiałem – nie tylko ze względu na ten sam wiek, ale i podobny bagaż doświadczeń.

Słów czar

Śladami Disco Elysium, Esoteric Ebb postawiło na umiejscowienie tekstu po prawej stronie ekranu, a ten zajmuje około 30% pola całego monitora. Objętość scenariusza nie jest aż tak odczuwalna głównie ze względu na dynamiczny charakter okienek dialogowych, które pną się raptownie w górę niczym najbardziej zagorzałe dyskusje na Discordzie ze znajomymi. Mamy więc do czynienia z interaktywną książką w bardzo współczesnym – bo kojarzonym z mediami społecznościowymi – wydaniu, tak jak Robert Kurvitz przykazał.

W tekście także odbywają się ciągłe rzuty kością, czy to na pozostawienie przez jedną ze statystyk komentarza w danej sytuacji, czy to na wykorzystanie jednej z naszych cech w celu osiągnięcia konkretnego rezultatu. Nowością względem Disco Elysium jest jednak choćby fakt, że możemy wpływać na rozmowy czy interakcje w dialogu za sprawą zdobytej magii.

Esoteric Ebb

Inaczej będzie wyglądała konwersacja z przerośniętym rakiem, jeśli użyjemy w jej trakcie „Rozmowy ze zwierzętami”, inaczej wypadnie wiwisekcja trupa, jeżeli go na chwilę ożywimy dzięki „Rozmowie z nieumarłymi”, i chyba nie muszę mówić, jaki urok rzucić, aby zrozumieć język trującej latorośli. Może to nie swoboda na poziomie Baldur’s Gate 3, ale hej – tutaj możecie oczarować agresywnego trolla, aby zapytać, na kogo zagłosuje w wyborach parlamentarnych, albo spróbować wydusić z popękanej jaszczurokształtnej czaszki prawdę o sensie życia.

Co też istotne, widok z lotu ptaka, nibyklasyczny rozwój postaci czy charakterystyczne magiczne zdolności to nie wszystko z erpegowych niespodzianek. Mamy tutaj pełnoprawny, acz osobliwy system walki. Niespecjalnie taktyczny, niekoniecznie hack’n’slashowy, ale… zgadliście, tekstowy. Bijąc się z pierwszym lepszym bandytą, najpierw rzucamy kością w nadziei na uzyskanie inicjatywy, następnie każdy – zgodnie z liczbą wyrzuconych oczek – wykonuje swoją turę, a my staramy się wybrać optymalne działania zarówno ofensywne, jak i defensywne.

Mamy na podorędziu mistyczną tarczę? Warto się nią zakryć. Dysponujemy starym, dobrym „Zadawaniem ran”? Przyda nam się jak nigdy wcześniej. Chcemy obrazić przeciwnika albo spytać o jego poglądy polityczne, by zbić go z pantałyku? No to cyk kością na Mądrość bądź Charyzmę. A bez „Leczenia ran” czy choćby tymczasowych bonusów do Siły bądź Kondycji nawet nie zaczynajcie bitki! Jasne, walki zdarzają się tu sporadycznie i nie należą do najgłębszych, ale już na pewno zaliczyć je można do jednych z najoryginalniejszych, a czasem i najbardziej abstrakcyjnych w gatunku. I za takie jajcarstwo oraz naginanie zasad Dungeons & Dragons w Esoteric Ebb zakocha się każdy gracz chaotyczny zły, za to praworządny dobry niechaj szykuje się na nieprzewidziane komplikacje swojej szlachetności.

Esoteric Ebb

Goblin też człowiek

Wielobarwność świata przedstawionego, złożoność intryg, nieprzewidywalność fabuły, a także przestrzeń na satysfakcjonujące „rolplejowanie” kleryka czynią z gry Bodegårda coś więcej niż po prostu udanego discolike’a. To gra z unikatowym, acz zdziwaczałym charakterem, łatwymi do zapamiętania postaciami i naprawdę imponującym uniwersum (którego wydarzenia historyczne i terminy kulturowe poznamy w toku zabawy za sprawą hipertekstowej encyklopedii).

W żadnym innym tytule nie pofilozofujecie z niziołkiem o konflikcie psychoterapii z magią. Nigdzie indziej nie rozwiążecie też zagadki sfinksa przesiadującego z beczkami wina w tawernie, próbując wyciągnąć od niego romantyczne wspomnienia sprzed wieków. A diabeł-prawnik próbujący wytłumaczyć zło pragmatycznie, bez silenia się na moralność? Żart prosty, ale skuteczny. Zresztą rechotałem głośno przy tej grze nie raz, nie dwa – Christoffer ma naprawdę świetne komediowe wyczucie, a i zawsze dowcipkuje w jakimś celu.

Esoteric Ebb

Te historie i facjaty (szczególnie że prześlicznie narysowane oraz pokolorowane, tak jak i całe otoczenie) pozostaną ze mną na długo – podobnie jak wiedza, że tutejszym pradawnym językiem używanym przez anioły jest nasz ojczysty polski. A ponad wszystko to otrzymujemy tutaj również opowieść o przyjaźni, a więc tak, dostajemy kolejną iterację Kima Kitsuragiego. Zwie się Snell i jest goblinem będącym częścią wywrotowej organizacji podziemnej.

I tak, da się go polubić, bo też odbędziemy z nim wiele poważnych rozmów życiowych – odnoszę jednak wrażenie, że Bodegård najwięcej do poprawy pod kątem pisarskim ma właśnie przy nakreślaniu subtelności charakterologicznych i dramaturgicznych. Czasami wykłada kawę na ławę, każąc uronić łzę, ale mi płakać się nie chciało pomimo wielu okazji – niemniej to dalej artysta mądry, przenikliwy i potrafiący wzniecić ogień refleksji bądź wyzwać do intelektualnej potyczki, zwłaszcza w kontekście politycznym.

Esoteric Ebb

T(r)aumaturgia

Bo Esoteric Ebb, jak bardzo nie kusiłoby fantastyką, tak właśnie rzeczoną polityką stoi – od niej poniekąd uzależnia wątek główny i ścieżkę naszego kleryka. Skończyła się bowiem największa wojna w dziejach Ezoterycznego Wybrzeża, pozostawiając za sobą zgliszcza, frakcyjne tarcia, rasowe napięcia i… nadzieję na lepsze jutro dla Norviku, świeżo upieczonego miasta oczekującego swoich pierwszych wyborów w historii. Żaden pacyfizm czy demokratyczna uczciwość nie wchodzą tu jednak w grę, okazuje się też, że nasza misja nie tylko jest sprawą wagi państwowej, ale opisuje kraj jako jeden z czarnych charakterów.

I tak oto skonfliktowany wewnętrznie gówniarz po przejściach (a nawet śmierci) stoi w samym środku trójkąta wpływów: faworyzowanych w wyścigu religijnych nacjonalistów, pociągających za sznurki elfickich liberałów oraz urządzających pikiety socjalistów z krasnoludami i goblinami na czele. Owe partyjne i ideologiczne wątki świetnie zostały tu wplecione nie tylko w samą opowieść, ale i mechanizmy „rolplejowe” – pozwalają też oczywiście bawić się w „szwajcarską” neutralność czy głosowanie na samego siebie. 

Esoteric Ebb

Esoteric Ebb próbuje bowiem pokazać, jak polityka nas dotyczy bądź określa, choćby ze względu na pochodzenie, zawód czy traumy osobiste lub zbiorowe. W tym fikcyjnym świecie, w którym „faszystowski” bóg Urth dokonuje goblinobójstwa, łotrzyki zakładają jednoosobowe działalności gospodarcze, a licze czy wampiry, posługując się nieumarłymi bądź biedniejszymi od siebie, piastują wysokie stanowiska urzędowe, dopatrujemy się schematów, koncepcji i kryzysów wyraźnie męczących rzeczywistość za twoim i moim oknem. Raz jeszcze jednak podkreślę: drogą „zaumowskiej” maniery, finalnie nie liczą się propagandowe hasła, korupcyjne zawiłości czy pułapki późnego kapitalizmu, ale humanitaryzm, przyjaźń, miłość – w całej swej naiwności. Bo jak to mawiał z lekkim zgrzytem mój zielony kompan, Snell: „Człowiek. Goblin. To nieważne. Wszyscy jesteśmy ludźmi”.

ESOTERIC EBB – PODSUMOWANIE I OCENA

OCENA: 8+

PODSUMOWANIE: Kolejny po Disco Elysium kryzys polityczno-egzystencjalny w formie gry RPG, niemniej z własnym, wyrazistym stylem i satyrycznym pazurem. Okazuje się, że stroniący od używek, młody kleryk miewa podobne problemy co alkoholik po czterdziestce podający się za policjanta.

PLUSY:

  • przekonująca opowieść o młodym kleryku poszukującym swojego miejsca w świecie;
  • błyskotliwa dekonstrukcja erpegowego rozwoju postaci opartego na sile, zręczności czy inteligencji;
  • światotwórczy kolos z interaktywną encyklopedią tłumaczącą najważniejsze wydarzenia i pojęcia;
  • przezabawny, a zarazem odważny komentarz polityczny, społeczny i historyczny
  • ślicznie narysowane postaci i kolorowy świat wokół;
  • zaskakujące synergie umiejętności i możliwości rozwiązania zadań;
  • zapadający w pamięć enpece;
  • odświeżający dla gatunku tekstowy system walki;

MINUSY:

  • trochę zabałaganiony interfejs;
  • tu i tam zabrakło subtelności na poziomie dramaturgicznym;
  • miejscami pozorowana swoboda wyboru w dialogach, czasem nawet odczuwalna liniowość;

Jedna odpowiedź do “Takiej gry jak Esoteric Ebb nie było od czasów Disco Elysium, ale to także raj dla fanów klasycznych bądź papierowych RPG [RECENZJA]”

  1. Grę przeszedłem i zgadzam się z oceną. Fantastyczna gra, polecam wszystkim fanom RPGów.

Skomentuj Dryblas Anuluj pisanie odpowiedzi