11
2.11.2022, 15:00Lektura na 9 minut

Victoria 3 – recenzja. Tej gry powinni uczyć w szkole

Powiadano, że w czasie 74-letniego panowania Wiktorii słońce nie zachodziło nad Imperium Brytyjskim. Spore dokonanie, ale potomni i tak zapamiętają monarchinię za to, że na jej cześć nazwano jedną z najlepszych gier strategicznych w historii.

XIX wiek to doprawdy niesamowite tło dla gry strategicznej. Wydawać by się mogło, że każdy miesiąc epoki pary i elektryczności obfitował w jakieś nadzwyczajne przemiany albo przynajmniej ekscytujące nowinki. Kapitalizm doprowadził do niespotykanej innowacji w produkcji. Kolej zjednoczyła rozbite państwa. Powszechne szkolnictwo tworzyło zręby współczesnych narodów. Światli Europejczycy z pokładów swoich pancerników „zachęcali” Chińczyków do konsumpcji narkotyków. A Kompania Wschodnioindyjska zrealizowała najczarniejsze sny ostrzegających przed rządami korporacji miłośników cyberpunka. Co za szalone stulecie!

Victoria 3
Victoria 3

Na co czekasz?

12 lat, jakie dzieli nas od premiery poprzedniej odsłony Victorii, też wydawało się ciągnąć cały wiek. Spieszę więc donieść, że gra nie tylko spełniła pokładane w niej nadzieje, ale na mojej prywatnej liście „strategii Paradoksu, w które trzeba zainwestować 100 godzin życia, zanim zrozumie się podstawowe mechanizmy” wyprzedziła Europę Universalis IV, Stellaris i Hearts of Iron IV, ustępując jedynie dwóm ostatnim odsłonom Crusader Kings. Victoria 3 jest znakomita.

Oczywiście pod warunkiem, że owe nadzieje prawidłowo ulokowaliście. Trzeba bowiem – aby uniknąć nieporozumień – powiedzieć, czym gra nie jest. Otóż nie jest symulatorem polityki. Wprawdzie mechanizmy związane z rywalizacją grup interesów, a następnie tworzeniem się na ich bazie partii politycznych zostały wykonane naprawdę zgrabnie, ale już samą liczbę zmian legislacyjnych, jakie możemy forsować, ograniczono do kwestii najważniejszych i pozostaje ona taka sama bez względu na wybrane przez nas państwo. Ma to sens w sprawach najbardziej podstawowych (merkantylizm kontra wolny handel, interwencjonizm kontra leseferyzm itd.), ale brakuje tych wszystkich „lokalnych smaczków”, które dało się poczuć, grając w inne historyczne strategie Paradoksu. Cóż, pewnie Szwedzi naprawią to w DLC.

Victoria 3
Victoria 3

Victoria 3 nie jest też grą o wojnie. Ba, nasz udział w niej okazuje się wręcz minimalny, sprowadza się do mobilizacji, wytyczenia linii frontu i obserwowania wyniku. No, czasami jeszcze można się pobawić w desanty albo przechwytywanie konwojów. Ale ogólnie rzecz biorąc, w V3 wojny wygrywa się w fabrykach, nie na polu bitwy. Ciekawiej wypadają za to zagrywki dyplomatyczne. Stawianie żądań, a następnie ich eskalowanie aż do wybuchu walk (albo momentu ustąpienia przeciwnika) rozwiązano w tak interesujący sposób, że chyba nawet najwięksi miłośnicy wojaczki nie będą marudzić.


Duszenie niewidzialną ręką rynku

Co zatem – jeśli nie wojna i polityka – jest istotą rozgrywki w Victorii 3? Otóż najnowsza produkcja Paradoksu daje nam sposobność sterować gospodarką i społeczeństwem. I czyni to z takim rozmachem, że śmiało zaleciłbym obowiązkową rozgrywkę w V3 na lekcjach historii podczas omawiania XIX wieku. Ba, nawet w formie sprawdzianu. Chociaż pewnie większość by go oblała.

Victoria 3
Victoria 3

Zacznijmy więc od omówienia ekonomii. Naturalnie naszym celem jest zaspokajanie potrzeb ludności, wojska i administracji. Musimy zatem rozwijać rolnictwo, przemysł oraz usługi. Ale zapomnijcie o działaniu na zasadzie „potrzebuję węgla, więc postawię kopalnię i sprawa załatwiona”. Victoria 3 podejmuje się bowiem symulowania prawa podaży i popytu i jego wpływu na całą gospodarkę.

Wyjaśnijmy to za pomocą przykładu. Budujemy sobie kilka kopalni węgla i już jesteśmy zadowoleni, bo lud ma czym ogrzewać domy, a huty jak wytapiać stal, gdy nagle pojawia się problem. Dysponujemy zbyt dużą ilością „czarnego złota” w stosunku do potrzeb, ceny idą w dół, pracownicy dostają mniejsze pensje, przedsiębiorstwo traci rezerwy finansowe i grozi redukcjami. Ale inne sektory gospodarki korzystające z węgla są wniebowzięte, bo dostają tani surowiec. Możemy wprawdzie spróbować manipulacji podażą, ale tym samym obniżymy rentowność pozostałych przedsiębiorstw. A przecież wszystko jest tu ułożone w długie łańcuchy, w dodatku nieraz zapętlone (kopalnia korzysta z narzędzi wytwarzanych w narzędziowniach, które używają węgla i stali, zresztą do wytapiania stali też potrzeba przecież węgla). Ponadto niektóre surowce są wykorzystywane przez kilkadziesiąt różnych gałęzi gospodarki! Na szczęście Paradox podał nam pomocną dłoń, to znaczy określił dla każdego towaru ceny względnie neutralne, do których utrzymania powinniśmy dążyć.

Victoria 3
Victoria 3

Egzamin na księgowego

Zapanowanie nad podażą i popytem w sytuacji, gdy te wartości się zmieniają (pod wpływem rozwoju technologicznego, rozbudowy infrastruktury itd.), to tylko część wyzwania. Dochodzi bowiem kwestia handlu międzynarodowego. Jako że żadne państwo nie jest autarkiczne i nie posiada wszystkich surowców, wymiana staje się koniecznością. Będziemy chcieli importować towary, których nam brakuje, a eksportować nadwyżki. I przy okazji – jeśli to możliwe – zarobić na cle.

Tyle tylko, że wszyscy inni mają dokładnie taki sam pomysł, więc niejednokrotnie krzyżują nasze plany gospodarcze. Po raz pierwszy uświadomiłem to sobie, gdy udało mi się stworzyć rzadkie na świecie plantacje opium. Już się cieszyłem na myśl, że zmniejszę umieralność wśród żołnierzy dzięki szpitalom polowym, gdy nagle zleciało się pół Europy, by wykupić znaczną część mojej produkcji, tym samym czyniąc utrzymywanie tych placówek rujnującym dla budżetu państwa. I nawet cła zaporowe nie pomogły.

Victoria 3
Victoria 3

Jeśli ktoś jeszcze tego nie wydedukował z mojej recenzji, to rzecz wytłuszczę: połowę czasu w Victorii 3 spędzimy, oglądając tabelki z cenami towarów. Wszystko, choćby chodziło o pole pszenicy albo obóz drwali, będziemy rozważać w kontekście krótko- i długofalowych zmian cen na rynku. O każdej wojnie będziemy myśleć jako o zaburzeniu handlu międzynarodowego. Każdą nową technologię zmieniającą sposób produkcji będziemy wprowadzać dopiero po tym, jak zbadamy jej wpływ na konsumpcję czy zatrudnienie w poszczególnych grupach społecznych. O tak, szczególnie ta ostatnia kwestia wydaje się istotna. Bo Victoria 3 nie jest grą wyłącznie o podaży i popycie. Victoria 3 to także gra o ludziach.


Marzenie socjologa

Jak najprościej opisać poziom symulacji w V3? Może referując, z jakim pietyzmem trzecia Victoria przedstawia każdy wycinek populacji? Weźmy taką Francję w roku 1840. Jej społeczeństwo dzieli się na umowne trzy klasy (niższą, średnią i wyższą), w ramach których funkcjonują różne grupy zawodowe/społeczne. W klasie niższej są to chłopi małorolni, rolnicy, pracownicy fizyczni, operatorzy maszyn, wojskowi i urzędnicy (nie mylić z biurokratami), a w niektórych państwach dochodzą jeszcze niewolnicy. W średniej mamy sprzedawców, duchownych, pracowników akademickich, oficerów, inżynierów oraz właśnie biurokratów. No i wreszcie klasa wyższa, którą tworzą arystokraci i kapitaliści.

Victoria 3
Victoria 3

Ale to tylko początek. Każda ze wzmiankowanych zbiorowości dzieli się na mniejsze grupki. Dla przykładu francuscy chłopi małorolni, liczący w 1840 roku ok. 23,3 mln dusz, to tak naprawdę 115 innych minispołeczności rozróżnianych według kryteriów kulturowych, religijnych i geograficznych. Gra symuluje funkcjonowanie 3040 wyznających animalizm Indian, 483 katolików mówiących w suahili, a nawet 6 (tak!) Żydów aszkenazyjskich mieszkających sobie wśród katolików i protestantów w Alzacji-Lotaryngii. I dokładnie tak samo rzecz wygląda z każdą inną grupą. Wszystkie opisane są szeregiem cech, które determinują zachowanie ludzi, ich migracje, przyrost naturalny, stosunek do przyjętych praw, stopień dyskryminowania przez państwo, wsparcie dla grup interesów czy partii politycznych.

Victoria 3 pod płaszczykiem gry o kanonierkach i mechanicznych krosnach każe nam obsługiwać skomplikowany symulator zachowań populacyjnych. Bo ludzie nie są po prostu zasobem, nie rozmnażają się po wybudowaniu kolejnego domku, jak w The Settlers czy Age of Empire. Trzeba o nich dbać, aby nie nabrali chęci do wywracania nam państwa do góry nogami. Trzeba zabiegać o to, by płodzili dzieci, zdobywali kwalifikacje albo emigrowali do kolonii. I trzeba zawsze badać, czy po zbudowaniu nowej fabryki znajdziemy chętnych do podjęcia w niej pracy.

Victoria 3
Victoria 3

Z czym do ludzi?

I tak naprawdę o tym jest właśnie ta gra. O przemianach, jakie zachodziły w Europie XIX wieku. O zrzuceniu społeczno-gospodarczych resztek feudalizmu i tworzeniu nowych, zindustrializowanych potęg przemysłowych. Oraz o tym, jak na radykalne zmiany reagowali ludzie. A jeśli kogoś nurtowało, dlaczego europejskie imperia pchały się do Afryki i Ameryki Południowej, mimo że kolonie przynosiły straty, to znajdzie na to pytanie w Victorii najlepszą odpowiedź. No bo cóż znaczy deficyt w kilku słupkach w budżecie, skoro koszty gospodarcze działania bez kluczowych surowców oraz koszty społeczne utrzymywania w metropolii biedaków pracujących w niebezpiecznych, mało zyskownych przedsiębiorstwach, byłyby większe?

Doceniając wszakże walor edukacyjny gry, nie możemy nie wspomnieć o kilku jej wadach. Do prezencji V3 w zasadzie przyczepić się nie można – gra wygląda i brzmi cudownie. Dzięki zastosowaniu efektu tilt-shift krajobraz na maksymalnym zbliżeniu przypomina wręcz zestawy do zabawy kolejkami elektrycznymi. To coś, w co chciałoby się wpatrywać godzinami. Ale równie ciepłych słów nie da się skierować pod adresem interfejsu, który tym razem urządzono niemądrze, nawet jak na dość skomplikowane standardy Paradoksu. Dość powiedzieć, że część paneli (np. dyplomacji czy wojskowości) po prostu się dubluje – możemy kliknąć w ikonkę po lewej stronie ekranu albo w tzw. soczewki (zmieniające przy okazji tryb mapy) u dołu. I niestety gracz musi zapamiętać, że jak chce zmobilizować wojsko, to wybiera ikonkę, a jak ma zamiar postawić koszary, to soczewkę. Powiedzmy, że najbardziej kulturalne określenie tego interfejsu to „mało intuicyjny”.

Victoria 3
Victoria 3

Martwi też trochę okazjonalne wieszanie się gry. Nie nazwałbym tego jakimś wielkim problemem, podczas ponad 40 godzin spędzonych z tytułem przytrafiło mi się to z cztery razy. Niemniej jest to jakiś krok wstecz, bo Crusader Kings III zawiesiło mi się – jeśli dobrze pamiętam – tylko raz, i to z powodu moda. Jeśli miałbym smęcić, to wskazałbym również kilka aspektów rozgrywki (na czele z legislacją), które potraktowano z mniejszą atencją, zapewne po to, aby za jakiś czas uraczyć nas DLC. To już standardowa sztuczka Paradoksu: ilekroć w nowej produkcji widzimy jakąś lukę wypełnioną bardzo uproszczonym mechanizmem, możemy być pewni, że to tzw. placeholder.

Victoria 3
Victoria 3

Powiedzmy sobie jednak wprost: te wady nie będą miały decydującego znaczenia dla odbioru gry. Kluczowe wydaje się co innego. Victoria 3 po prostu nie jest produkcją dla każdego. Ba, ośmielę się nawet powiedzieć, że osoby rozmiłowane w gatunku grand strategy, które godzinami przeglądały listy potencjalnych małżonków w Crusader Kings III, mogą czuć się na początku nieco zagubione. Potrzeba dłuższej chwili, by „załapać” relacje pomiędzy cenami towarów, by nauczyć się celowo wywoływać deficyt budżetowy albo manipulować warunkami życia społeczności w celu kolonizacji zamorskich lądów. W momencie, gdy wyrobimy sobie (oczywiście metodą prób i błędów) te umiejętności, Victoria 3 stanie się tytułem, od którego po prostu nie można się oderwać, jedną z najlepszych gier grand strategy, jakie kiedykolwiek powstały. Pewnie nie każdemu starczy na to cierpliwości. Ale warto przynajmniej spróbować.

W Victorię 3 graliśmy na PC.

Ocena

Victoria 3 ukrywa swoje najlepsze strony, ale ten, kto zainwestuje czas w poznanie jej wszystkich mechanizmów, przekona się, że to jedna z najlepszych i najciekawszych gier typu grand strategy, jakie kiedykolwiek powstały.

9
Ocena końcowa

Plusy

  • wiarygodna symulacja XIX-wiecznej gospodarki i społeczeństwa
  • najlepszy sposób na zrozumienie historii XIX wieku
  • najbardziej wciągające przeglądanie tabelek, jakie zaprezentowano w grze wideo
  • znakomita oprawa graficzna
  • uczta dla uszu miłośników muzyki poważnej

Minusy

  • prawodawstwo wygląda jak placeholder czekający na DLC
  • tak jak każdy tytuł grand strategy Paradoksu, Victoria 3 jest bardzo hermetyczna

Redaktor
Dawid „DaeL” Biel

Wiceprezes Stowarzyszenia Solipsystów Polskich. Zrzęda i maruda. Fan Formuły 1, wielkich strategii Paradoksu i klasycznych FPS-ów. Komputerowiec. Uważa, że postęp technologiczny mógł spokojnie zatrzymać się po stworzeniu Amigi 1200 i nikomu by się z tego powodu krzywda nie stała. Zna łacinę, ale jej nie używa, bo zawsze kończy się to przypadkowym przyzwaniem demonów. Dużo czyta, ale zazwyczaj podczas czytania odpływa w sen na jawie i gubi wątek książki. Uwielbia Kubricka, Lyncha, Lovecrafta, Houellebecqa i Junji Ito. Przeciwnik istnienia deadline'ów na nadsyłanie tekstów. Na stałe w CD-Action od 2018 roku. Kiedyś tę notkę rozszerzy, na razie pisze pod presją Barnaby.

Profil
Wpisów51

Obserwujących14

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane