Najgroźniejszy konkurent CD-Action, magazyn zbuntowanych detepowców oraz „Srarcraft”. Wspominamy ZAPOMNIANE CZASOPISMA GROWE

Najgroźniejszy konkurent CD-Action, magazyn zbuntowanych detepowców oraz „Srarcraft”. Wspominamy ZAPOMNIANE CZASOPISMA GROWE
W kolejnej odsłonie przeglądu polskich pism gamingowych, o których część z was zapewne nie wie, że kiedykolwiek istniały, a wielu ich dawnych czytelników już zapomniało, że kiedyś wydawali na nie kieszonkowe, prezentuję dziś następne cztery tytuły. Tym razem większość z nich jest pecetowa. Czy któryś z tych magazynów czytaliście bądź chociaż kojarzycie? Jakie macie związane z nimi wspomnienia?

Action Plus [1998–2003]

Miesięcznik, taki sidekick CD-Action, z podtytułem „Magazyn zawodowych graczy”, tworzony w większości przez ludzi z naszej ekipy, którego naczelnym był Allor. Początkowo zawierał głównie solucje i porady do gier. (Oraz wydrukowane instrukcje do „pełniaków” w najnowszym CDA. Jak ktoś nie miał drukarki, a nie lubił instrukcji w PDF-ie, było jak znalazł. Choć po latach odczuwam jednak pewien niesmak z powodu tej zagrywki – to powinno być przecież w CD-Action.)

Z czasem Action Plus przekształcił się w samodzielny, pełnoprawny magazyn o grach z recenzjami, zapowiedziami etc. Dołączaliśmy do niego cover CD (lub dwa) – trafiały się pełne wersje gier, ale mówiąc szczerze, zwykle co najwyżej takich drugoligowych i mało znanych (albo i wcale). Nie za gruby, gdyż liczący jakieś 66–80 stron, i nie za drogi, jak na pismo z CD (ale też papier był zdecydowanie słabszy niż w przypadku CDA), Action Plus szczyt popularności przeżywał w latach 2001–2002. Oznaczało to tyle, że sprzedawało się go wtedy prawie 30 tysięcy egzemplarzy. Jak na ówczesne realia – raczej mizerny wynik. Więc gdy w 2003 sprzedaż zaczęła spadać, Bauer w maju zwinął AP z rynku. Wyszły w sumie 62 numery.

PS Na okładce tego pisma pojawił się kiedyś tytuł gry – „SRARCRAFT”. Nie było to zamierzone ani zrobione świadomie – ot, po prostu literówka. Na szczęście font, którego użyto, okazał się na tyle mocno przekombinowany, a sam napis względnie nieduży, że w efekcie nikt z czytelników z tego powodu po nas nie „cisnął”, bo najwyraźniej babolka nie zauważono. I dobrze. 🙂

Input/Output [1998–2001]

Z owym pismem wiąże się ciekawa historia, gdyż założyli je trzej detepowcy pracujący wcześniej w CDA, którzy uznali, że nie podoba się im styl i kierunek, w jakim podąża „Ekszyn”. Odeszli niespodziewanie z pracy, wcześniej znajdując gościa, który zdecydował się wyłożyć pieniądze na stworzenie nowego gamingowego czasopisma. I tak narodziło się I/O. Swoją drogą, nigdy nie rozumiałem, czemu pismo o grach ma stricte informatyczny tytuł, nijak się z wirtualną rozrywką niekojarzący… A wiecie, że to ja miałem być jego naczelnym? Więcej na ten temat w mojej książce. 🙂

I/O miało typowy dla magazynów z tamtych lat profil – recenzje, solucje, newsy, dema i pełne wersje gier (kiepskich) na dołączonych CD (w porywach nawet trzech!). Pismo to niemal od samego początku borykało się z rozmaitymi problemami, w tym finansowymi. Pierwotny wydawca dość szybko zwinął żagle, a I/O zostało przejęte przez jednego ze wspomnianych detepowców. Nigdy nie zdobyło większej popularności, wydając łącznie 36 numerów. Co mogę dobrego powiedzieć na jego temat? Miało ładne logo, fajny komiks w środku i to tam zadebiutował CormaC.

PC Games CD [1998–1999]

Wyznam, że gdy niespodziewanie ujrzałem po raz pierwszy to pismo w kiosku, lekko zmiękły mi nogi. Wyglądało bowiem na zawodnika wagi superciężkiej i byłem przekonany, że CD-Action czekają teraz trudne chwile. Liczyło aż 180 stron, podczas gdy w CDA w 1998 było ich 124… Do tego 2 CD, dobra ekipa, bo też zasilono ją licznymi weteranami z SS… (ale nie tego!), jak Andrzej „C(w)alineczka” Cwalina, Krupik, Peyotl, Berger. Poza tym otrzymało wsparcie dużego zachodniego wydawcy (Marquard Media Polska), czyli – jak mi się wtedy wydawało – bezproblemowy dostęp do praktycznie nieograniczonych funduszy na rozwój i reklamę. Kurczę, to nie wyglądało dobrze. To znaczy – wręcz przeciwnie. TO (czasopismo) wyglądało właśnie bardzo dobrze, w tym cały nasz problem… 🙂

…I do dziś nie rozumiem, dlaczego gracze go nie kupili – w przenośni i dosłownie. Miało jakieś 33 tysiące czytelników na start, a potem sprzedaż generalnie stała w miejscu. Okej, nie oferowało „pełniaków”, ale SS czy Gambler też nie, a rozchodziły się znacznie lepiej. Dla dużego wydawnictwa te plus minus 30 tysięcy to żaden interes (patrz: Action Plus). W efekcie czasopismo nie przetrwało nawet pełnego roku, wydając tylko osiem numerów.

Moja osobista teoria, czemu nie przyjęło się na polskim rynku, brzmi tak: brak pełnych wersji gier, dość ascetyczny („german style”) layout i brak więzi z odbiorcami. Serwowało profesjonalne, „chłodne” recenzje, a ówczesny polski czytelnik najwyraźniej wolał więcej emocji i zabawy, więc zapewne uznał PC Games CD za pismo dość drętwe, zatem nudne. (Na tym też IMO przejechał się potem GameStar). Tak czy inaczej, najgroźniejszy w historii pretendent do detronizacji CDA, mający na to wielkie szanse, okazał się tylko papierowym tygrysem. Nie żebym z tego powodu narzekał… 🙂

PlayStation Plus / PlayerStation Plus [1998–2005]

Jedyne w tej odsłonie pismo konsolowe, skoncentrowane – jak tytuł wskazuje – na PlayStation. Powstało w 1998 roku. To „PlayStation” w tytule nie spodobało się Sony, które nie życzyło sobie, by nazwy jego konsoli używać w celach komercyjnych bez wykupienia na to zapewne drogiej licencji, więc w 2000 nastąpił rebranding. Jego naczelnym (i prawdopodobnie też wydawcą, jak znam życie) był Robert J. Szmidt, człek wielu talentów – dzisiaj pisarz, wtedy dziennikarz i wydawca, a jeszcze wcześniej w czasach PRL-u biznesmen w raczkującej (i nielegalnej wówczas) branży filmów wideo. Znam go osobiście z Wrocławskiego Klubu Fantastyki, gdzie – poza dystrybucją kaset VHS z rozmaitymi zachodnimi hitami – zajmował się też rozpowszechnianiem tzw. klubówek, czyli książek SF wydawanych „na krzywy ryj”, poza oficjalnym rynkiem. (O czym też piszę w swojej książce… to takie subtelne lokowanie produktu).

Ale ad rem – profil pisma streszcza jego podtytuł: „Opisy * Kody * Cheaty * Porady”. To właśnie zajmowało około 80-stronicową objętość tego magazynu. Ważnym elementem były kąciki tematyczne poświęcone konkretnym grom i seriom (np. Raccoon Tribune dla maniaków Resident Evila, Mortal Korner, Salon Lary Croft itd). Całkiem ładnie to wyglądało, jak na owe lata, acz też z wszystkimi grzechami edytorskimi z tego okresu (np. czasem zbyt intensywne tła, w które „wsiąkał” tekst).  Dość skomplikowana jest historia tego magazynu, bo wedle tego, co wiem, jako PlayStation Plus egzystowało od 1998 do 2000. Potem, zmieniwszy nazwę na PlayerStation Plus, dotrwało do wiosny 2002 i nagle zniknęło z rynku. Ale to nie koniec! W grudniu 2004 roku niespodziewanie się reaktywowało.

Jak pisał naczelny: „Dlaczego zniknęliśmy? To był trudny moment dla pism zajmujących się opisywaniem gier. Następowała zmiana generacji (konsol – dop. Smg). Na szaraka opisaliśmy praktycznie rzecz biorąc wszystko, a dwójek było w Polsce jak na lekarstwo. (…) Zawiesiliśmy działalność, dając sobie słowo, że wrócimy, kiedy ceny (nowych – dop. Smg) konsol będą na tyle atrakcyjne, by ludzie w Polsce giercowali bez problemu. Tak się stało i jesteśmy”. Ale to już był łabędzi śpiew, bo najwyraźniej dawni czytelnicy przerzucili się na inne magazyny o tej tematyce. W efekcie czasopismo dotrwało tylko do wiosny 2005, łącznie wydawszy przez te wszystkie lata 48 numerów.

…I tyle na dziś! Do zobaczenia w kolejnej odsłonie cyklu!

Skomentuj