Afera wokół Divinity: AI w pracy nad grami to cholernie trudny temat, ale musimy nauczyć się o nim rozmawiać
Tajemnicą poliszynela w branży gier jest to, że wszyscy korzystają z AI, przynajmniej na jakimś etapie produkcji. Nieważne, czy to małe studio od Bellwrighta, czy Paradox Interactive dodający w Stellaris jednemu z Kryzysów, Cetanie, głosy wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
To sprawiło zresztą, że Steam wziął się za łby z producentami i kazał im umieszczać takie informacje w opisach gier. Choć nie wszystkim się to podobało, z Gabe’em się nie dyskutuje. Tytuł wyrzucony za burtę platformy Valve nie będzie miał wielu odbiorców, szczególnie jeżeli stoi za nim małe studio.
Przyłapani!
Oczywiście są producenci szczycący się tym, że nie korzystają ze sztucznej inteligencji. Należą do nich Larian Studios czy Sandfall Interactive. No dobra, należeli, bo po minionym okresie burzy i naporu w środowisku graczy i ci pierwsi dostali łatkę „skalanych”. Swen Vincke przyznał bowiem, że gdzieś w fazie koncepcyjnej albo do wypełniania placeholderów AI jest używana. Od jakiegoś czasu czytam gniewne wpisy użytkowników Twittera, padają ostre słowa, Vincke i Michael Douse odpierają ataki.
Nie ma się ludziom co dziwić, bo pamiętam jak Douse ciskał gromy na używanie AI i tworzenie tzw. slopu, czyli średnio strawnej papki multimedialnej, której teraz w internecie pełno, a która służy głównie do oszukiwania ludzi.
Jeżeli twierdzisz, że nie używasz AI, to tego nie robisz, w żadnej fazie tworzenia gry. Nawet jeśli jedynie popatrzyłeś na parę inspiracji przy concept artach. Bo przecież to tak nie działa, nie można być tylko trochę w ciąży. Gdyby Lariani od początku mówili, że korzystają z dużych modeli językowych na tym czy na innym etapie produkcji to, oczywiście, nadal ludzie byliby na nich wściekli. Ale skala złości mogłaby się zmniejszyć.
Incest w sztuce
Czy faktycznie bez AI nie da się teraz wyprodukować gry? Czy artysta, który tworzy grafiki koncepcyjne, musi wygenerować sobie obrazek, czy mógłby przejść się do muzeum, obejrzeć film, przeczytać książkę? Sztuka rodzi sztukę, zawsze tak było – pojawiają się nawet na Twitterze głosy, że to właśnie wina sztucznej inteligencji, iż teraz wszystkie gry wyglądają tak samo, jak efekt chowu wsobnego modelu GPT.
W tym wszystkim ginie nam jednak meritum sprawy, sedno dyskusji. Mianowicie AI to tylko narzędzie, tak? Jak młotek albo śrubokręt, zgoda. Nie ma złych narzędzi, są tylko źli ludzie, którzy używają ich do oszukiwania staruszków czy tworzeniu martwego internetu… i jednocześnie sprawiają, że będziemy mieli Divinity, tylko nie będziemy mieli na czym w nie zagrać.

Utrata pamięci
Pierwszy był producent RAM-u, Micron, który zamknął swój dział o nazwie Crucial. Crucial zajmował się pamięcią fizyczną oraz dyskami dla zwykłych zjadaczy chleba. Potem SK Hynix i Samsung podpisali umowę na dostarczanie podzespołów do centrów przetwarzania danych AI. Następnie rzeczony Samsung wycofał się (na razie) na 18 miesięcy z produkcji dysków SATA SSD. AI wywindowało koszt sprzętu od września – z kilkuset złotych do kilku tysięcy złotych za parę sticków. To ma wpływ na prawie każdy aspekt naszego życia, poczynając od komputerów, przez Steam Machine, na telefonach kończąc. Najnowszy raport TrendForce pokazuje, że wrócimy do smartfonów z 4 GB RAM-u i cofniemy się o jakieś 10 lat. Ceny pamięci nie przestały rosnąć, bańka może pęknąć gdzieś w połowie 2026, o ile w ogóle się to stanie. To trochę jak z benzyną: kiedy ona drożeje, to wraz z nią wszystko dookoła.
W takim kontekście decyzja o wykorzystywaniu AI, choćby niewinnie i w ograniczonym stopniu, jawi się jak dokładanie cegiełki do procederu, który może nas wiele kosztować. Problem jednak w tym, że już nie ma odwrotu, dziś modele językowe prawie wszystkim nam towarzyszą w ten czy inny sposób (czasami nawet o tym nie wiemy). Zaprzeczając ich użyciu, Lariani (czy w ogóle jakiekolwiek studio) byliby hipokrytami, a hipokryzja to „hołd składany cnocie przez występek”.
Co robić w takim razie? Podłożyć czerwonego kura pod wszystkie centra AI? Oczywiście, że nie, ze sztuczną inteligencją musimy nauczyć się żyć i zacząć o niej rozmawiać, nie ograniczając się tylko do czarno-białych tez. Ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział nie tak dawno, że z AI jest trochę jak z cukrem czy glutaminianem sodu: powinno być legalne, używane z umiarem i zawsze oznaczane w składzie. Rzeczywiście jej rozwoju nie zatrzymamy, nawet jeżeli kosztuje to ludzi utratę pracy i niewątpliwie szkodzi środowisku.
Czytaj dalej
-
1Popularny aktor głosowy sprzeciwia się demonizowaniu AI w branży gier. „AI może tworzyć treści, ale nie wykreuje sztuki”
-
6Były dyrektor techniczny Rockstara chwali Larian Studios za odejście od Baldur’s Gate’a 3. „Odważny krok. Bardzo ryzykowny”
-
5Weteran BioWare’u o tym, co może przekonać graczy do AI. „Wiele mediów już jest bezdusznych”
-
4Szef Larian Studios twierdzi, że nie musicie znać poprzednich odsłon Divinity. „One są już trochę przestarzałe”

Na całe szczęście na tym przynajmniej etapie AI posiada zerową kreatywność więc nie da się za jego pomocą zrobić ciekawej gry. Natomiast to trzeba rozdzielić.
Dajmy na to, że developer ma konkretny pomysł na jakąś mechanikę. Dokładnie wie, jak to trzeba zaprogramować. Pisze do tego np sygnatury funkcji. Robi plan – czesto przy pomocy llm’a/ai – następnie jak wszystko jest już na papierze przez niego opracowane to nakazuje ai pisać kod. AI działa w tym wypadku jak muł który wykonuje tylko czasochłonne pisanie kodu. To co developer by pisał przez 3 dni LLM napisze w 3-5 minut. To jest genialne bo developer zamiast marnować czas na głupoty będzie dostarczał coraz bardziej zaawansowane mechaniki. Rynek się do tego dostosuje.
Natomiast LLM mają zbyt mały kontekst, żeby sensowanie samemu prowadzić projekt. Oczywiście można zrobić taką ośmiornicę z kilkunastu agentów ktorzy będą się komunikować i dysponować swoimi kontekstami i będą sie sprawdzać, ale to wychodzi drożej niż zatudnianie ludzi. Zreszta potem i tak to musi ktoś sprawdzić.
A co do steama i tagów że AI. To kompletnie nie ma sensu bo każdy developer obecnie korzysta z AI. Jak ktoś tego taga nie będzie mieć to znaczy że kłamie :D.
Ach, AI. Temat na który można dyskutować godzinami a mimo to lepiej dać sobie siana i zająć się czymś przyjemniejszym niż próby przekrzyczenia spanikowanej tłuszczy.
Super tekst. Witch hunting i wyzywanie developerów na twitterze niewiele da społeczności. „Nie można być trochę w ciąży” XD. Tak jak rzecze nagłówek – trzeba nauczyć się o tym gadać. I piszę to jako purysta, który czuje wciąż żal od rozpowszechnienia AI.
Larian sam ukręcił na siebie bicz. Natomiast bardzo podoba mi się to co napisałaś o wpływie AI na dostępność dysków twardych i ogólnie na elektronikę.
To wy zostańcie w sredniowieczu… finalny art jest tworzony przez artystę i tego wymagam jako gracz, AI skip przy takich wielkich projektach to żal – ale AI można używać jako asystenta który robi to co my chcemy, żeby mieć jakiś odnośnik zanim zaczniemy pracę, czy to nad scenariuszem czy obrazem.
Równie dobrze developer mógłby nie korzystać z silnika bo to przecież lamerskie i też robi za developera dużo (masa efektów jest już gotowa, a mogli by mazać to sami pisakami)
„AI” (żadne to ai skoro nie ma świadomości) sprawdza się wyłącznie kiedy jest bardzo ograniczone do konkretnej funkcji. Np. „ai” w medycynie sprawdza się nieźle, jeśli mowa o modelu który wyłącznie skanuje zdjęcia w poszukiwaniu guzów itp. Natomiast te syfiaste LLMy dla ludu nie przyniosły światu nic dobrego. Jest to narzędzie które cytuje pięć pierwszych wyników google i nic poza tym nie umie. Nie myśli samodzielnie i z czasem robi się coraz głupsze. Na dodatek już są badania, że korzystanie ogłupia i rozleniwia, i jest szczególnie szkodliwe dla młodych użytkowników (praca zespołu MIT, Kosmiya et al. – Your Brain on ChatGPT: Accumulation of Cognitive Debt when Using an AI Assistant for Essay Writing Task). Poza zasraniem Internetu AI slopem, pomocą dla obrzydliwym scammerom, tworzeniem porno ze zdjęć koleżanki i absurdalnym, skrajnie szkodliwym dla środowiska zwiększeniem zapotrzebowania na energię, LLM nie dał nic wartościowego dla miażdżącej większości użytkowników, którzy równie dobrze zamiast pytać „ai” co zrobić w Mediolanie, mogliby dowiedzieć się tego samego po 2 minutach skrollowania Google. To samo zresztą można powiedzieć o krypto, które wzbogaciło garstkę szczęśliwców, doprowadziło miliony do ruiny finansowej, pomaga rozliczać się mafii i przestępcom, a także żre ekwiwalent energetycznego zapotrzebowania Argentyny. Ludzkość spokojnie mogłaby się obejść bez LLM-ów i krypto, które w pierwszej kolejności rujnują planetę, dając w zamian bardzo niewiele. Kto dożyje 2060-70 ten wspomni moje słowa.
I co ci po tych badaniach, skoro zwykły człowiek ma gdzieś takie badania. Myślisz, że pokolenie tiktoka czyta te badania? Będą ludzie korzystać z ai, czy to się komuś podoba czy nie, bo ułatwia znajdowanie informacji. Nieważne czy te informacje są prawdziwe. Co ciekawe ja nie potrzebuję badań, by zdawać sobie sprawę z zagrożenia dla młodych ludzi. Wystarczy trochę myślenia.
Nie znam się, nie mam narzędzi AI poza tymi podstawowymi za darmo, ale też nie rozumiem całej tej histerii.
AI nie oferuje nic, czym może zastąpić artystę. Ten artysta niech korzysta z AI by się rozwijać.
Inteligencji póki co nie ma, to są skrypty, programy, pisane przez człowieka.
Sieci neuronowe (w postaci finalnego, działającego modelu) nie są „skryptami” ani „programami” pisanymi przez człowieka. Inteligencję to to ma, można ją zmierzyć nawet standardowym testem IQ. I owszem, oferuje wiele, czym może zastąpić artystę – obrazy, video, muzykę, teksty.
Jasne, darmowe programy przekształcające zdjęcie w animację, która wygląda prawie jak rzeczywisty filmik, programy, które w ułamku sekundy na podstawie paru wyrazów tworzą utwór muzyczny, nie oferują niczego czym można zastąpić człowieka. Mogę się zgodzić, że nie zastąpią artysty. Natomiast bez problemu zastąpią pracownika. Sztuczna inteligencja idzie o krok do przodu w porównaniu z programami, które pozwalają zwykłemu człowiekowi tworzyć gry. Jakość to już odrębna sprawa, ale wszystkiego trzeba umieć użyć. Można malować bohomazy, można malować ambitniejsze rzeczy. Ty możesz nie widzieć problemu, natomiast tysiące ludzi wywalonych z pracy, bo firma wchodzi w AI, a ludzi ma gdzieś, mają inne zdanie.