Kiedyś Blizzard był najlepszą firmą na świecie. Niestety, BlizzCon 2026 potwierdził, że dziś jest w głębokiej dziurze

Kiedyś Blizzard był najlepszą firmą na świecie. Niestety, BlizzCon 2026 potwierdził, że dziś jest w głębokiej dziurze
Po latach chudych Blizzard postanowił powalczyć o odzyskanie dobrego imienia i przygotować imprezę, na której będzie walił atrakcjami ze wszystkich dział. No i walnął – ale to wciąż za mało.

Są pewne powody i okoliczności, gdy te same rzeczy nas ekscytują lub wywołują wzruszenie, tyle że ramionami. Gdyby 10 lat temu na BlizzConie zaserwowano tyle kalorycznych zapowiedzi, miliony fanów by dosłownie zwariowały. A dziś? Kto z was wrzasnął na cały głos „O RANY, NOWY STARCRAFT!"? Kto przebiera nogami na myśl o Diablo 5?

Zabawne, gdy zestawimy to ze słynnym „beep” w social mediach Cyberpunka 2077. Wystarczyły cztery litery, żeby świat stanął na głowie, a akcje na giełdzie poszybowały w kosmos. Tymczasem Blizzard przygotował półtoragodzinną imprezę, a ziemia się nie poruszyła.

„Blizzard jest najlepszą firmą na świecie”

To szalone, gdy przypomnę sobie hype, jaki towarzyszył marce Blizzard lata temu. Po sukcesie World of Warcraft praktycznie każdy rok był rokiem „Zamieci”. Ekscytowano się dosłownie każdym ruchem tej firmy. Okej, może pokazanie gameplayu do Diablo 3 skonsternowało fanatyków mroku, którzy nadal nie pogodzili się z faktem, że nie powstanie już gra o grobowym klimacie „jedynki”. Ale gdy w końcu wyszła, do zabawy rzuciły się tłumy, w tym ci, co w zasadzie z gamingiem wzięli rozbrat.

Kiedyś Blizzard był najlepszą firmą na świecie. Niestety, BlizzCon 2026 potwierdził, że dziś jest w głębokiej dziurze

A StarCraft 2? Kto pamięta, jak bardzo czekano na tę produkcję? Nie widziałem nigdy żadnych badań ani „hajpometru”, ale z czystej branżowej obserwacji wnioskowałem, że poziom rozdygotania graczy był większy jedynie w przypadku GTA 5. Druga część legendarnej strategii nadchodziła jako mesjasz gatunku, stanowiąc powrót do ukochanej gry dla casuali, pracowników korpo czy młodych rodziców.

Oficjalna strona StarCrafta rozsypuje się na naszych oczach. Czyżby zapowiedź kolejnej gry?

Blizzard odpalił symultaniczne nocne premiery w licznych europejskich stolicach – i to takie z przytupem, bo z udziałem twórców, artystów i rozdawaniem okolicznościowych gadżetów. A w Ameryce? Dość powiedzieć, że sieć GameStop zapowiedziała eventy mające się odbyć w kilku tysiącach sklepów stacjonarnych. Do Polski oficjalne wydarzenie nie dotarło, ale równo o północy można było kupić grę w warszawskiej Ultimie. Jako redaktor Playa i Gamezilli poszedłem tam sprawdzić, co się dzieje – zastałem kolejkę na co najmniej 200 osób, a ostatni klienci dostali swoje pudełka o drugiej w nocy.

Pamiętam też, że wtedy myślałem sobie: „Blizzard jest najlepszą firmą na świecie. Wszystko, co zrobi, okazuje się fantastyczne. Może teraz w kółko zapowiadać tylko dodatki i sequele, a i tak wszyscy będą zadowoleni”. Och, Barnabo z 2010 roku, gdybyś tylko wiedział…

Zdeptane uniwersum

Przewińmy taśmę 16 lat później. I zacznijmy od StarCrafta. Spośród masy rzeczy, które Blizzard spektakularnie spieprzył, tę spieprzył najbardziej. Produkcja z 1998 roku to RTS ze wszech miar kultowy i jedna z najlepszych gier, jakie wyszły w latach 90. na PC. Dzieło wysmakowane i dopracowane. Przepiękne designersko, emocjonujące, oferujące fantastycznie napisaną kampanię, prezentujące postacie z krwi i kości, a i okraszające całość doświadczenia genialną ścieżką dźwiękową oraz niezapomnianymi filmowymi przerywnikami.

Czemu wydano tylko dodatek i zarzucono markę? Czemu nie ukazał się StarCraft: Ghost? Czemu nie dostaliśmy kosmicznego MMO? Nie wiem. Ale premiera „dwójki” zdawała się oznajmiać, że na pierwszy plan wysunął się World of Warcraft i odeszliśmy od czasów, gdy nowe gry robiło się w dwa czy trzy lata. Sensowne i zrozumiałe.

StarCraft 2 okazał się zresztą sukcesem, do tego – zgodnie z przewidywaniami – przebojem wdarł się na scenę esportu. Ale od lipca 2010 roku czas zaczął płynąć w kosmosie jakby wolniej, leniwiej. Na pierwszy dodatek, który przecież nie wprowadzał nowej rasy, kazano nam czekać prawie trzy lata. Drugi ukazał się ponad… pięć lat po premierze „podstawki”. Pełen emocji i ciekawych postaci świat gasł na naszych oczach. Mija kolejna dekada, a Blizzard stwierdził, że najlepszą metodą na przywrócenie marki jest… pokazanie cinematic trailera strzelanki.

Emocje na poziomie zera

Nie lubię impertynencji w pisaniu o grach i zwracaniu się do twórców, ale w tym przypadku na klawiaturę ciśnie mi się jedynie, że ktoś tam upadł na głowę. Zacznijmy może od tego, co znaczy dziś w ogóle marka StarCraft. Bo moim zdaniem… niewiele. W 2026 roku serii i tytułów o statusie legendarnych i kultowych mamy dosłownie krocie (napisaliśmy o nich nawet 1600 stron w ramach naszego cyklu książkowego), dlatego nachalnie do głowy puka mi cytat z jednego kawałka: „Jesteś jak każdy, nie jesteś żadną ikoną tej branży”.

„StarCraft” przestał być nazwą powodującą ciarki. Przestał być uniwersum, o którego rozwoju się kiedyś marzyło. Jego status można porównać z dziesiątkami „wielkich powrotów”, co roku oglądanych podczas Opening Night Live czy licznych Future Games Show. To liga awatarów do Fortnite’a, które wywołują sezonowy uśmiech na zasadzie: „O, patrz, synek, kiedyś mieliśmy taką fajną grę, zobacz, jak marine tańczy do utworu Snoop Dogga”.

Nowa gra z uniwersum StarCrafta to... StarCraft. Nie będzie strategią, a data premiery jest bardzo odległa

Ale tak naprawdę nie mam za złe tego, że nie zapowiedziano po prostu StarCrafta 3. Może to już nie czas na strategie czasu rzeczywistego, może sukces Age of Empires 4 to za mała liga dla Blizzarda, który chce grać w ekstraklasie, może właśnie zmiana gatunku to krok w dobrą stronę. Tylko czemu bombastyczny trailer wzbudził we mnie absolutnie zerowe emocje? Przecież tam nie pokazano dosłownie nic. To wysokiej jakości odtwórcze rzemiosło, które dałoby się przykleić jako aktualizację do Helldiversów albo nowego hero shootera. Przedstawia się to absolutnie żenująco i jeśli tak ma wyglądać powrót legendarnej marki, to ja naprawdę wolę skina do sieciówki Epic Games.

Co oznacza zapowiedź Diablo 5?

Skalę dołu, w którym urządził się Blizzard, symbolizuje to, jak istotne marki musiał odpalić. „Nowy StarCraft? To nie koniec! Pokażemy też nowe Diablo!!!”. Ponownie – kiedyś piałbym z zachwytu, dziś się czuję, jakby znajomy na siłę chciał mi czymś zaimponować. Tym bardziej że na usta ciśnie się raczej pytanie: „Już piątka?".

Wygląda to jak kapitulacja firmy w kwestii czwartego Diablo. I to kapitulacja dziwna, bo chociaż gra narobiła sobie wielu wrogów (a jaki tytuł dziś ich nie ma?), finalnie zebrała spore grono aktywnych userów, a w sieci zaczęły pojawiać się oddolne opinie, że po którymś tam dodatku i aktualizacji całość stała się naprawdę fajna. Skoro więc „Diablo 4+” jest OK, dlaczego trzeba robić już Diablo 5? Albo od innej strony – co w takim razie zaoferuje nowa część, żeby gracze chcieli w ogóle czekać na tę produkcję, jeśli nie podoba im się aktualna – a już dobrze oceniana?

Iskierka sympatii na checkliście

Ja sobie mogę narzekać, ale kolejne kolubryny walą. Nowy StarCraft? Zapowiedziany. Nowe Diablo? Też. To co dalej? „Ojej, może czas nadrobić ponoszone wiele lat straty i zadbać, żeby nasze fajne serie dostały swoje seriale?”. Wyznam, że to dość żenujące, iż na bazie fanowskiej mapy do Warcrafta 3 Riot Games zdołało zbudować całe uniwersum i zaserwować światu „Arcane”, jedną z najlepszych animacji w historii. A Blizzard, ten wielki Blizzard, który od połowy lat 90. przesuwał granice jakości cinematic trailerami, który dał życie tabunom charakternych postaci, budzi się w 2026 roku z myślą, że może wypadałoby nadrobić jakieś zaległości.

Co dalej? Wiadomo, stały punkt programu od lat, dodatek do World of Warcraft. Nie znam się, nie oceniam, zgaduję, że będzie fajny. Zgaduję też, że to taki „walet” z rękawa – zawsze się go wyciąga, gdy jest generalnie źle. Ciekawie brzmi też WoW: Forever, bo w dobie „rimejkozy” fajne są te projekty, które chcą eksplorować białe plamy oryginałów. Ponadto w program całej imprezy włączono też współpracę z CD Projektem Red. 10 lat temu byłby to powód do narodowej dumy, a dziś przypomina bardziej próbę ratowania własnego wizerunku rękami Geralta i firmy z pozycją, jaką Blizzard już zdążył stracić.

Po obejrzeniu całej ceremonii otwarcia, patrząc na social media i Discorda redakcji CD-Action, widzę, że nie jestem odosobniony: ani w złości, ani w obojętności, ani w tym, że najbardziej pozytywnym akcentem całej imprezy był shadow drop dodatku do Warcrafta 3. Jedyna rzecz, która jest tu i teraz, nie w 2029 jak Diablo czy w 2030 jak StarCraft (czy my wtedy będziemy jeszcze żyli?), a do tego doczepia się do jednej z najlepszych gier Blizzarda.

Tylko ponownie – to jedynie element checklisty. Bo nie dość, że to rozwiązanie nie jest super zaskakujące i świeże (dostępni od paru dni Polacy z Age of Empires 3 pozdrawiają), to wydaje się znów trikiem na odbudowę popularności. Do tego pierwsze opinie niestety wskazują, że Forsaken Kingdom to słaby materiał jak na grę strategiczną, bo z nadmiarem misji „bohaterskich”, bez budowania, bardziej przypomina produkt skrojony dla fanów gier MOBA czy MMO. Zresztą stanowi też fabularny pomost łączący Warcrafta 3 z WoW-em Forever. Zatem solidny dodatek za 129 zł czy coś, co powinno być darmowym DLC?

Chciałbym powrotu wielkiego Blizzarda. Takiego robiącego gry, którymi fani się jarają. BlizzCon 2026 był w najlepszym wypadku obietnicą poprawy. Po tylu latach posuchy to zdecydowanie za mało.

73 odpowiedzi do “Kiedyś Blizzard był najlepszą firmą na świecie. Niestety, BlizzCon 2026 potwierdził, że dziś jest w głębokiej dziurze”

  1. Na StarCraft 2 i Diablo 3 przed premierą to branża czekała bardziej niż na GTA IV i GTA V swego czasu, bardzo dobrze pamiętam jaki był szał na beta testy do StarCraft 2 przed premierą.

    • Yyy no nie wiem, ale mnie mega ruszyly zapowiedzi nowego SC i D5 :/ Moze po prostu jestem fanbojem tych tytulow ale stwierdzenie ze aaa kogo jaraja takie zapowiedzi to nijak sie ma do nadal poteznej bazy fanow :/

      • Mismol napisał(a):

        Yyy no nie wiem, ale mnie mega ruszyly zapowiedzi nowego SC i D5 :/ Moze po prostu jestem fanbojem tych tytulow ale stwierdzenie ze aaa kogo jaraja takie zapowiedzi to nijak sie ma do nadal poteznej bazy fanow :/

        Dokladnie, niedawno skonczylem ponownie ogrywac SC2, kurczaki jakie to bylo dobre, SC3 biore w ciemno (Diaboł mnie nie porywa tough 😉

  2. Blizzard zawsze mnie frustrował, szczególnie fanatyzm jego fanów. Zrobił dobre rzeczy, a później… włączył taśmę i co kilka lat serwował powtórkę. Nawet jak robił coś nowego, udanego jak Heartstone to ciągle widziałem te same, powtarzane marki i zastanawiałem się – nie chce wam się już wymiotować? Widać w końcu się zachciało. Sam zaliczałem się do miłośników StarCrafta i widziałem co się stało narracyjnie – Blizzard uznał gdzieś w którymś momencie, że wszystko ma być wielkie, podniosłe i piękne, i to dla jego masowej publiki wystarczy. Zamiast więc interesującej i angażującej fabuły jedynki, gdzie byli ci źli, ci mniej źli i ci którzy chcieli być dobrzy, gdzie niektórzy bohaterowie mieli po prostu złe intencje i niemożliwe do pogodzenia racje, dostaliśmy grę, gdzie każdy jest dobry, gdzie każda frakcja ma tych dobrych i tych złych. Z tego co rozumiałem pisarstwo tego rodzaju rozlało się i na WoWa. Jak patrzę na upadek Blizzarda to czuję pewną satysfakcję, szczególnie w erze wiecznej grze na nostalgii i kulinarnych eksperymentów z wczorajszymi kotletami – może upadek tej firmy nauczy część korpo, że gracze chcą nowych marek ci pomysłów, a nie spędzać dwie dekady w tej samej, lekko odświeżanej, grze.

    • Wings of Liberty to był mój ostatni pre-order. Rzadko kiedy je robiłem, ale tak się roczarowałem tą grą, że od tego czasu nic więcej przed premierą nie kupiłem. Mechanika gry bardzo dobra, to im trzeba przyznać. Ale fabuła? Postacie? Logiczne motywacje? „Haha, co? U nas? To nie ten adres, szanowny graczu. A książek nie czytałeś? To nie wiesz, że w nich debilne retcony porobiliśmy?” Kolejnych gier Blizzard nie kupiłem – nie to, żeby było ich nie wiadomo ile w tym czasie – i obejrzałem pozostałe dwie kampanie oraz epilog na Youtube, i nie czuję, żebym cokolwiek stracił jako gracz. A epilog to już u mnie powodował tylko śmiech przeplatany facepalmami. I te dramatyczne próby ratowania sensu fabuły przez fanów gry. „Raynor tak naprawdę umiera / jest pijany i to mu się wszystko wydaje, tak nie było, Blizzard nie napisałby takiego gniota!”. Ale napisał, napisał…

      (edytowano)

    • Frustrat napisał(a):

      Blizzard zawsze mnie frustrował, szczególnie fanatyzm jego fanów. Zrobił dobre rzeczy, a później… włączył taśmę i co kilka lat serwował powtórkę. Nawet jak robił coś nowego, udanego jak Heartstone to ciągle widziałem te same, powtarzane marki i zastanawiałem się – nie chce wam się już wymiotować? Widać w końcu się zachciało. Sam zaliczałem się do miłośników StarCrafta i widziałem co się stało narracyjnie – Blizzard uznał gdzieś w którymś momencie, że wszystko ma być wielkie, podniosłe i piękne, …

      Nie ma żadnego upadku. Wizerunkowo, dla niektórych, ale to bez znaczenia, gdy są najlepiej zarabiającym studio pośród wszystkich marek w posiadaniu Xboxa.
      Zresztą Overwatch jest obecnie w bardzo dobrej formie. Skiny uratowały tą grę przed utratą budżetu. WoW też radzi sobie dobrze. Diablo 4 ma swoje wady, ale LoH sporo poprawił.

    • Bo kiedyś Blizzard to było kilku gości…teraz jest banda tępych lewaków.

  3. Starcraft to w ogóle pechowa seria gier, nie wiem czemu Blizzard nie robił gier w tym świecie.

    • Z tego samego powodu dla którego Valve robi tak mało gier. Mieli kurę znoszącą złote jaja przez ponad 10 lat. To po co?

  4. Mi wystarczyło, że na starcie wyszła jakaś pani z HR bez stanika i całą przemowę cisnęło ją na język by wyskoczyć z feministyczną lub polityczną gadką. Wiedziałem, żeby nie oczekiwać rewelacji. To już nie to co kiedyś.

    • Ale cos powiedziala, czy po prostu widok kobiety bez stanika cie irytowal?

      Edit: z ciekawości sprawdziłem i tak, wyszła na scenę Johanna Ferris w ładnej sukni, po czym przez może 10 minut mówiła o Blizzardzie i ich grach – nawet to wystarczy, żeby striggerować G*acza 🙃

      (edytowano)

      • Quetz napisał(a):

        Ale cos powiedziala, czy po prostu widok kobiety bez stanika cie irytowal?
        Edit: z ciekawości sprawdziłem i tak, wyszła na scenę Johanna Ferris w ładnej sukni, po czym przez może 10 minut mówiła o Blizzardzie i ich grach – nawet to wystarczy, żeby striggerować G*acza 🙃
        (edytowano)

        Ciężki jest żywot „prawdziwych graczy”! Jak nie mają czym się striggerować, to muszą to wymyślić! Zdenerwowało go coś, czego ona nie powiedziała. xD

      • Ale na pewno pomyślała, więc zakłamana do tego.

      • Bagatalizujesz sprawe w poszukiwaniu poklasku. Nikomu to jednak nie imponuje.

      • Uwaga, urojenia Kaleosa urosły do rangi „sprawy”

      • Sprawa dla reportera od razu, Pani Jaworowicz aż usiadła prosto z wrażenia

      • Widzę moja teoria się sprawdza. Ogólnie niby jesteście przeciwko korpo zagrywkom ale wystarczy coś wspomnieć o lewicowej stronie to zaraz armia obrońców się zlatuje.

      • Gdzie jest obrona korporacji w wyśmiewaniu twojej obsesji i oburzania się na własne fantazje? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi…

      • Rojeń ciąg dalszy…
        Ty nawet przecinkiem nie skrytykowałeś korporacji. Opowiedziałeś tylko o jakiś stanach lękowych związanych z tym, co pani bez staniki miała potencjalnie na końcu języka. A nawet abstrahując od tego, krytyka musi mieć sens, jakąś argumentację merytoryczną. Korporacja jako taka, też nie jest złem wcielonym, nie wszystko co robi jest złe, nie wszyscy którzy tam pracują są źli itd. Powyższy artykuł stanowi przykład merytorycznej krytyki konkretnych działań firmy, można się z tym zgadzać lub nie, jest podstawa do dyskusji.

      • My jesteśmy przeciwnikami zagrywek korporacji.

        Ty najwyrażniej jesteś przeciwnikiem kobiet bez staników.

        We are not the same.

      • Chciałbym zobaczyć te kobiety mówiące, że ciężko im ubrać stanik do pracy do strażaków w ekwipunku ważącym 30-40kg. 😉

      • Wbrew temu co mówi Quetz, nie mówiła tylko o grach. Pani coś wspominała, że „życie jest ciężkie, nie jesteśmy zrozumiani” itp ale raczej nikt z słuchających tej wypowiedzi nie ogarnął o co chodzi więc pozostały domysły (według was urojenia). Skoro nie podała konkretów o co jej chodzi to odebrałem, że sam sobie mogę zinterpretować

      • Matko boska, dosłownie powiedziała, że czasy są ciężkie i dobrze sie spotkać w gronie wspolfanow Blizza. Nie podała konkretów, bo na widowni był miliard osób, a to było skierowane do wszystkich. Żeby interpretować rzeczy, trzeba mieć funkcjonującą korę mózgową, serio.

        (edytowano)

      • Tu sobie wrzucę mema jako odpowiedź: https://i.imgur.com/28Hz34d.png

      • drogi KAŁlosie… poległeś, nie wstawaj…

    • Mysle, ze wszystkie konferencje powinna prowadzic pani bez stanika, oglada sie je duzo przyjemniej nawet jak g pokazuja 😉

    • Kobieta bez stanika! Łosz matko, jak tu coś takiego odzobaczyć XD

    • Same poboczne tytuły blizzconu. Autor ma rację co do jednego, nie zna się na wowie, a większość ludzi na niego czekało a nie te dodatki. Ale skoro się nie zna to poco się wypowiada.

  5. Moja jedyna reakcja to „Diablo? Znowu?”.
    Ani 3ka ani 4rka nie ruszyły fabuły znacząco, bym nawet powiedział, że wiele ustanowionych wątków zostało zignorowanych w kontynuacji.

    A jak usłyszałem że Dekard wraca jako duch w ramach lochu w 4rce to miałem reakcję „na nostalgii to nawet hardkorowy fan nie chce już po 20 latach jechać”

  6. Fani się nie jarają bo Blizzard zrobił kilka gorszych gier i miał słabszy okres, ale tak naprawdę nawet nie wiedzą co to będą za gry. Może to będzie najlepszy SC jakiego zagrają, może to będzie D5 na miarę D2? Czego właściwie oczekiwali ludzie? Co by spowodowało, że znów by się tym jarali? Nie rozumiem tego artykułu i takich narzekań, czas pokaże co dostarczą, może będzie tak jak ostatnio a może pokażą, że dalej potrafią tworzyć gry z pasją.
    P.S. Ja się tam jaram, zwłaszcza WoW Forever ale i D5 też chętnie ogram 😁

    • To nie będzie najlepszy StarCraft w jakiego zagrałem, bo to nie będzie strategia czasu rzeczywistego.
      Ostatni raz taki ruch, z tego co pamiętam, próbowali wywinąć właściciele XCOM z gniotem The Bureau: XCOM Declassified. Widocznie wydarzyło się to wystarczająco dawno temu by zapomnieć jaką lekcję wtedy firmy wyciągnęły.
      Ten artykuł fantastycznie przedstawił obecną sytuację Blizzarda i nastroje jakie obecnie towarzyszą osobom, które dorastały przy tej firmie w latach ’90 i ’00. Jeśli się jarasz zapowiedzią D5 to spoko dla Ciebie, ale nie wiem jak można nie rozumieć atmosfery wokół Blizzarda.

      Tenryuu napisał(a):

      Fani się nie jarają bo Blizzard zrobił kilka gorszych gier i miał słabszy okres…

      Blizzard zrobił jedynie kilka gier w ciągu ostatniej dekady i wszystkie są rozczarowaniem. To nie jest „słabszy okres”, to zjazd po równi pochyłej.

      • „Blizzard zrobił jedynie kilka gier w ciągu ostatniej dekady i wszystkie są rozczarowaniem. To nie jest „słabszy okres”, to zjazd po równi pochyłej.”
        Ale przecież w ciągu dekady wydali jedynie kilka gier. Skoro kilka gier było dobrych, to dobre musiały być wszystkie lub niemal wszystkie. Ten komentarz nie ma sensu.

      • No nie ma sensu tylko jeśli przeinaczasz moje słowa, bo potwierdziłem, że wydali tylko kilka gier, ale napisałem że żadna z nich nie była dobra.
        2016 – Overwatch, no dobra, tu muszę przyznać, że o ile mi nie przypadła do gustu, to jednak przy premierze był boom i ludzie się zakochali,
        2022 – Overwatch 2 i Diablo Immortal – czy trzeba w ogóle to komentować?
        2023 – Warcraft Rumble – mobilny pieniądzopijca; Diablo 4 – tak dobry że już piątkę robią.

      • Abe napisał(a):

        (…)
        2016 – Overwatch, no dobra, tu muszę przyznać, że o ile mi nie przypadła do gustu, to jednak przy premierze był boom i ludzie się zakochali,
        2022 – Overwatch 2 i Diablo Immortal – czy trzeba w ogóle to komentować?
        2023 – Warcraft Rumble – mobilny pieniądzopijca; Diablo 4 – tak dobry że już piątkę robią.

        A faktycznie, chyba odpowiadałem na nie ten komentarz. No cóż, tak bywa, jak się odpowiada na kilka jednocześnie. 🙂
        OW gameplayowo jest teraz w dobrym stanie. Finansowo uratowały ich collaby. Dawno też już nie ma nowych herosów zablokowanych przez battlepass. O ile też nie jestem zwolennikiem sposobu monetyzacji Immortal, to gra zarobiła dla nich bardzo dużo, i póki co wciąż dobrze zarabia. Diablo 4 było najszybciej sprzedającą się grą w historii gier Blizzarda. Również nie podoba mi się sposób jej monetyzacji, ale takie są fakty. Po LoH gameplayowo jest całkiem ok. Robią 5, bo z każdym dodatkiem coraz trudniej przyciągnąć większą liczbę graczy, prawdopodobnie tzw. „tech debt” tej gry też jest zbyt duży. Z wymienionych jedynie Warcraft Rumble obiektywnie był porażką, bo już tej gry nie rozwijają. Temu nie wyszło bycie mobilnym pieniądzopijcą.

      • Nie nazwałbym tych gier słabymi bo Blizz nie zrobił jak dotąd żadnej słabej gry. Może są gorsze od starszych tytułów, ale to dalej bardzo dobrze oceniane i grywalne tytuły. Przy D4 bawiłem się świetnie grając, nie interesuje mnie endgame, bo na dłuższą metę każdy hack/slash jest taki sam, zabijanie kolejnych ton potworów. Pograłem miesiąc, czułem się usatysfakcjonowany i wyłączyłem idąc do innych gier. Największy spadek odczułem przy WoW Retail niestety a grałem od samego początku. Wracam tylko aby być na bieżąco, ale o ile w poprzednim dodatku bawiłem się nieźle ten teraz niestety mnie zawiódł. Dodatkowo strzelanka SC brzmi jak moje marzenie z młodości. Wiele razy się nad tym zastanawiałem jak by mogła wyglądać taka gra, więc ja osobiście czekam z niecierpliwością i modlę się aby była liniowa

      • Oceniane przez kogo ? Bo zdanie krytykòw jest gówno warte, a gracze nie są raczej zschwyceni z tego co ja wiem. A warcraft 3 reforged i diablo IV maja bardzo zle slawy z tego co ja sie nasluchalem przynajmniej. Sam tych gier nie zamierzam tknac bo rynek jest pelny gier indie za 1/5 ceny ktore dadza mi dużo więcej zabawy

      • Z tego co sprawdziłem to średnia ocen za D4 to 85/100 mniej więcej na podstawie tysięcy opinii na meta i open critic? To ma być nisko? W3 rzeczywiście gorzej bo 60/100, ale teraz podobno sporo poprawili. Chociaż czytałem, że mimo iż gra działa teraz dobrze to gracze i tak kręcą nosem – chyba dla zasady bardziej xD

        Co do ceny to dostałem d4 w ramach psplus a pierwsze dodatki kupiłem za jakieś grosze na wyprzedażach. Czekam na Promki na ten ostatni i pewnie wrócę i przetestuję Warlocka 😀

      • Jopun napisał(a):

        Oceniane przez kogo ? Bo zdanie krytykòw jest gówno warte, a gracze nie są raczej zschwyceni z tego co ja wiem. A warcraft 3 reforged i diablo IV maja bardzo zle slawy z tego co ja sie nasluchalem przynajmniej. Sam tych gier nie zamierzam tknac bo rynek jest pelny gier indie za 1/5 ceny ktore dadza mi dużo więcej zabawy

        Zdanie graczy też jest gówno warte. Immortal pokazuje, że można zignorować krytykę, a gra i tak dużo zarobiła (niestety, bo sam również nie popieram tego modelu biznesowego). Review bombing też nie ma znaczenia, bo to może być po prostu inna część odbiorców, a nie ci faktycznie grający. Branża jest teraz bardzo duża i to są różne rodzaje odbiorców, zatwardziali PCtowcy mogą nienawidzić, ale jest ich mniej niż graczy mobilnych.

        (edytowano)

      • Jopun napisał(a):

        Oceniane przez kogo ? Bo zdanie krytykòw jest gówno warte, a gracze nie są raczej zschwyceni z tego co ja wiem. A warcraft 3 reforged i diablo IV maja bardzo zle slawy z tego co ja sie nasluchalem przynajmniej. Sam tych gier nie zamierzam tknac bo rynek jest pelny gier indie za 1/5 ceny ktore dadza mi dużo więcej zabawy

        czyli gunwo wiesz, ale sie wypowiesz 🙂

  7. Fajnie, ze pozapowiadali, a jak wyjdzie zobaczymy. Warcrafta 3 mozna ograc juz teraz jesli ktos lubi nekromancje, ale patrzac na popyt na dodatek do Wiedzmina – rowniez 3 – po ponad dekadziec, to tutaj usprawiedliwienie jest to samo wiec sie liczy prawda hipokryci? 😉 World of Warcraft Forever zapowiadalby sie kapitalnie gdyby ktos nie probowal skrzyzowac Smurfow z Elfami i dodac totalnie z nosa rase do klasycznej gry zeby sprzedac jak najwiecej kosmetycznych mikrotransakcji sie da.

  8. Blizzard zaczął się psuć już przy premierze HoTS a potem LoTV. Kerrigan spisująca i nikczemna 'queen b— of the universe’ z brood war nagle stała się… superbohaterką ratującą swiat przed pradawnym złem.

  9. Blizzard robi jedna tragiczna rzecz, mają wszędzie takie Które, Diablo , Warcraft, StarCraft, oni nie chcą słyszeć o RTS … Przecież scena jest tak pusta, tam stoi taki kawałek tortu do krojenia, Gdyby wypuścili Warcrafta 4 … Tyle książek, world of Warcraft, tak bardzo rozbudowany świat to nie lepiej mounty sprzedawać w WoW .,. Tyle możliwości mają , horda przymierze, tyle połączeń ras można zrobić . Teoretycznie SC 2 fabularnie się skończył… Ale cóż to za problem wprowadzić 4 rasę która namiesza w kosmosie, Np Jakieś Automatyki albo Cyborgi… Xel’Naga niech wrócą do kosmosu , e sport by w to wszedł … Ale w dzisiejszych czasach RTS się nie opłaca Temat z Diablo… Wystarczy słuchać graczy i weteranów, zrobić mrocznego Hack’n’slasha , też mają tyle możliwości, tyle książek tyle lore… Ehhh

  10. Tyle tylko, że Blizzard jest obecnie „top performing Xbox Studio”. Sami też o tym niedawno pisaliście. Wizerunek to jedno, ale finansowo obecnie radzą sobie bardzo dobrze.

    • Pytanie ile to potrwa. Zgaduje ze ubisoft tez najpierw stracil wizerunek potem dopiero dochody.

      • Jopun napisał(a):

        Pytanie ile to potrwa. Zgaduje ze ubisoft tez najpierw stracil wizerunek potem dopiero dochody.

        Akurat ten wzrost dochodów jest dość niedawny. Byli już w gorszej sytuacji. Wizerunek nie ma aż takiego dużego znaczenia. Rynek gier jest po prostu zbyt duży, aby opinia tylko części graczy na coś negatywnie wpłynęła. Immortal został zjechany przez płatności w grze i elementy p2w (i słusznie), ale wciąż zarobił masę pieniędzy. Zresztą w grach f2p większość graczy nigdy nic nie kupuje. Twórcy gier już dawno zrozumieli, że najbardziej liczy się ta mniejsza część populacji graczy, whales, którzy są zdolni wydawać olbrzymie sumy w sklepach w grach. Diablo 4 również było komercyjnym sukcesem, pomimo krytyki (jak dla mnie, dopiero z dodatkami ta gra sporo zyskała, acz też wciąż ma swoje wady).

        Blizzard już „upada” od wielu lat. Dla niektórych już od bety WoWa. Dla innych np. od Starcrafta 2 lub Diablo 3, co kto woli. Wiele firm by chciało „tak upadać”. Zasługują oczywiście na sporo krytyki, ale w ostatnich czasach właściwie jedynie Warcraft Rumble było finansową porażką, bo tworzenie nowej zawartości dla tej gry wstrzymali już jakoś nieco ponad rok po premierze.

        (edytowano)

  11. Ja. Nie podoba mi się to, ale na serio mnie ten blizzcon ucieszył i nastawiam się już, że się zawiodę, ale jeśli jednak nie to będzie w co grać.

  12. Czy wylewanie żali cokolwiek zmieni? Zamieć jak dla mnie zaczęła jełczeć jakoś po 2016 roku, mówię tak bo z tego roku jest ostatni dodatek do WoWa który faktycznie nie miał większych słabości i po prostu przyjemnie się w niego grało. Starcraft, a właściwie jego rozwiązania fabularne zostawiały do życzenia, szczególnie misje podsumowujące cała serię, ale jako gra bronił się doskonale i nie można zapomnieć o genialnych operacja Novy. Diablo 3 w tym zestawieniu wbiło już 4 wiosny, zaliczyło dodatek i trzymało się całkiem nieźle. Fanem kolejnych sezonów nie byłem ale ze znajomymi raz na jakiś czas odwiedzałem Sanktuarium. Mógłbym jeszcze pisać o HS, ale miał on swoje wzloty i upadki, obecnie od kilku lat prawie go nie ruszam. Reasumując stan Blizzarda na koniec 2016 roku był dla mnie bardziej niż przyzwoity. Co miało się w ciągu kilku następnych lat zmienić i ugasić ten mały płomyczek w sercu. Nie będę robił podsumowania wydarzeń z następnych lat bo każdy kto ma wiedzieć ten wie.
    Wracamy do 2026 to był chyba pierwszy od dłuższego BlizzCon który wzbudzał we mnie jakiekolwiek emocje, podchodzę do zapowiedzi ostrożnie, ale patrząc na nie i ostatnią działalność jest nadzieja i dopóki sam Blizzard jej czymś nie ugasi proszę się od niej odpierdolić.

    (edytowano)

  13. A mogli zrobić WarCraft IV…

    Ten dodatek do WC3 jest 2x za drogi w stosunku do zawartości. RPG-owa kampania bez budowania za taki hajs? No nie.

    Zagrywałem się w WC2, WC3, WOWa, HOTSa, SC2, nawet w Diablo 3. Do dziś gram w HS, ale Blizzard od dawna nie budzi we mnie żadnych, nawet najmniejszych emocji. Coś się popsuło.

    • Również dla mnie tym co wywołało jakikolwiek hype była zapowiedź dodatku do Warcrafta 3. Hype ten szybko opadł gdy okazało się podróbą WoWa bez budowania bazy i elementów rts.

  14. Trochę im woda sodowa odbiła jak byli na szczycie – każdy pamięta: „przecież każdy z was ma telefon!”. Taka zlewcza postawa wobec fanów i własnych tytułów, kolejne ściąganie siana za nic (warcraft 3 remake), i brak nowości przez lata (no poza wow bo to ich skarbonka), postawiła ich w złym świetle. Ludzie po prostu się zawiedli i przestali stawiać ich na piedestale.
    Świat gier też się bardzo zmienił. Gry wychodzą jak grzyby po deszczu. Na 2026/2027 widziałem zapowiedzi 30 FPSów – 30! I każda z oryginalną fabuła, tweekowaną mechanika i realistyczną grafika. Plus (dla developerów) jest taki, że wszystkie są na jedno kopyto i z odrobiną oryginalności (wszystko byle nie kolejny FPS lub TPS) można się przebić. Teraz każdy używa UE więc zamyka się w typowym FPSie, dodaję jedną czy dwie mechaniki i „oryginalną” fabułe, najczęściej ala horror, western lub cyberpunk – istna fabryka klonów.
    Na szczęście są jeszcze gry Indii, w nich jest jeszcze płomyk prawdziwych gier komputerowych.

  15. KrecieKsiestwo 15 września 2026 o 14:52

    Dla skrótu by inni ludzie nie musieli marnować czas na ten bezwartościowy artykuł. Na gry Blizzarda zwyczajnie nie ma hype’u w social mediach i to bardzo bulwersuje autora do tego stopnia, że stwierdza, że dzisiejszy Blizzard nie jest nic wart.

    To jest przykład osoby której zawsze będzie coś nie tak. Oczywiście, że w ciągu ostatnich lat Blizzard gorzej sobie radził, diablo 4 to była kompletna pomyłka, o StarCrafcie firma zapomniała, WoW też nie radził sobie najlepiej. Dlatego tegoroczny blizzcon jest tak przyjemną zmianom. Każda marka Blizzarda coś dostała, nawet Heroes of the Storm pomimo tego, że ludzie myśleli, że ta gra jest już martwa i zostały tylko balance patche aż do zamknięcia. Zapowiedź 2 dużych gier, dodatek do Warcrafta 3 który faktycznie trzyma poziom. Classic+ do WoWa o którym ludzie mówili już od dłuższego czasu. Dla niektórych ludzi to nie wystarcza bo po prostu nie grają w gry, lub zwyczajnie szukają powodu by być niezadowolonym. Jakby StarCraft nic nie dostał to mówiliby, że Blizzard wciąż o nim nie pamięta. To jak z Januszem ktoś mu remont zrobi to źle, a jak nie zrobi to też źle. Nawet nowe gry nie wyszły ale twierdzą, że będą złe bo to wpisuje się w ich opinie.

  16. Autor wyraźnie ma bias, gdyby nie mial to napisałby o wow forever ktory wlasciwie zdominował ten blizzcon, hype jest na to na maksa no ale jak się ma z góry wyrobioną opinię to nawet kurs zamiejscowy na dziennikarstwo nie pomoże. Marny dziennikarzyna, do zwolnienia.

    • Wpisz sobie w chatgpt „felieton” i poproś o definicję, tylko tak, żeby pięciolatek zrozumiał – wyniki mogą cię zaszokować!

  17. „że dziś jest w głębokiej …”

    Wszedłem tylko po to by zobaczyć jak zakończy się te zdanie. Jestem odrobinę rozczarowany, że nie padło coś bardziej kwiecistego – np. „zapaści”. 🙂

  18. Mam wrażenie, że ludzka pamięć jest krótka. Blizzard tak naprawdę umarł w 2004 roku. WoW kompletnie zabił tę firmę.

    Oczywiście nie finansowo. Finansowo World of Warcraft był żyłą złota. Zabił ją twórczo.

    StarCraft II wyszedł dopiero w 2010 roku. Od The Frozen Throne minęło wtedy siedem lat. Siedem lat dzisiaj może nie robi aż takiego wrażenia, ale wtedy w branży gier była to niemal wieczność. Przez te wszystkie lata firma, która wcześniej regularnie wypuszczała Warcrafty, Diablo i StarCrafta, praktycznie zniknęła w World of Warcraft.

    A kiedy w końcu pojawił się StarCraft II, ludzie się na niego rzucili. Ja też. I mówię to jako ktoś, kogo świat StarCrafta kompletnie nie interesował. Kupiłem tę grę przede wszystkim dlatego, że była to nowa gra legendarnego Blizzarda.

    Wtedy samo logo tej firmy coś znaczyło. Miało się poczucie, że uczestniczy się w premierze czegoś wielkiego. Podejrzewam, że takich ludzi jak ja było wtedy mnóstwo.

    Jeszcze gorzej wyglądało to w przypadku Diablo. Na Diablo III Blizzard kazał czekać 12 lat od Diablo II.

    I moim zdaniem zarówno StarCraft II, jak i Diablo III pokazały już, jak bardzo WoW przeorał DNA tej firmy. Obie gry dostały tę charakterystyczną dla ówczesnego Blizzarda, bardziej kolorową, kreskówkową i „cukierkową” stylistykę. W przypadku StarCrafta jeszcze jakoś to przechodziło. W Diablo III było to już dla wielu fanów kompletnie nie do zaakceptowania.

    Ludzie czekali ponad dekadę na powrót do mrocznego, brudnego, gotyckiego świata Diablo, a dostali grę, na której momentami aż za bardzo było widać rękę ludzi przez lata siedzących w WoW-ie.

    I właśnie to mam na myśli, pisząc, że WoW zabił Blizzarda. Firma tak bardzo zatraciła się w swoim MMO, że przestała umieć wyjść poza jego ramy. WoW przestał być jedną z gier Blizzarda. To Blizzard stał się firmą od WoW-a, która od czasu do czasu robiła coś innego.

    Hearthstone tego obrazu w moich oczach wcale nie zmienia. Dla mnie była to wręcz modelowa zapchajdziura. Gracze byli tak wygłodniali nowych gier Blizzarda, że zamiast kolejnej wielkiej produkcji AAA dostali karciankę osadzoną — oczywiście — w świecie Warcrafta. I nawet z tego Blizzard zrobił wielki sukces. Tylko że dla mnie nie był to dowód na powrót dawnego Blizzarda. Raczej kolejny dowód na to, jak gigantyczną siłę miała jeszcze wtedy sama marka.

    Dopiero w 2023 roku, przy Diablo IV, Blizzard naprawdę przypomniał sobie, jakiego klimatu oczekiwali fani Diablo. Wreszcie wrócił mrok, ciężar i estetyka znacznie bliższa temu, z czym ta seria była kiedyś kojarzona.

    Tyle że od Diablo II minęły wtedy 23 lata.

    I chyba właśnie te 23 lata są najlepszym podsumowaniem całej historii Blizzarda. To potwornie dużo czasu. W tym okresie zmieniła się cała branża, pojawiły się nowe studia, nowe serie i nowe standardy. Blizzard, który kiedyś był synonimem jakości i firmą wyznaczającą kierunek całej branży, został przez konkurencję dogoniony, a później przegoniony.

    Kiedyś premiera gry Blizzarda była wydarzeniem sama w sobie. Nie trzeba było nikogo przekonywać. Widziałeś logo Blizzarda i wiedziałeś, że warto się zainteresować.

    Dzisiaj ta firma coraz częściej jedzie na nostalgii za czasami, kiedy była wielka. Wyciąga Diablo, Warcrafta i StarCrafta, bo właśnie te marki wciąż przypominają ludziom o jej dawnej pozycji. Problem w tym, że kompletnie nie widać pomysłu, jak rzeczywiście na ten szczyt wrócić.

    I dlatego szkoda mi tej firmy. Nie dlatego, że każda ich dzisiejsza gra jest zła.

    Szkoda mi jej dlatego, że Blizzard miał wszystko, żeby przez następne dekady pozostać jednym z najważniejszych studiów na świecie, a sam roztrwonił ten potencjał.

    WoW uczynił Blizzard gigantem.

    I jednocześnie go zabił.

    • Tak sobie czytam te smuty i usprawiedliwienia wszystkich was i trochę mi was szkoda.
      Też tęsknię za „wspaniałym blizzardem” o którym tak wspominacie wszyscy.
      Problem polega na tym, że na początku robili to z pasji. W momencie jak firma zmieniła się w korporacje, przestały się liczyć uczucia ludzi, emocje, dusza.
      Zaczęły się liczyć tabelki, wykresy, benchmarki. Ludzie którzy widzą okazję na pieniądze sobie zaostrzyli zęby, nałapali co trzeba i wyciśniętą cytrynę wyrzucili do kosza.
      Wszystkich ludzi do góry ch* obchodzą wasze uczucia jako graczy. A do tego dochodzi „inclusivity” które zabija duszę bo przecież wszyscy się czują urażeni.

      Blizzard celuje w pieniądz. I chce zadowolić każdego żeby uwaga… jak najwięcej zarobić. I problem jest taki, że nie wielka część ludzi jest zadowolona.
      Oprócz blizzarda. Bo wykresiki się dobrze rysują.

      Wszystkie te pomysły które podajecie są piękne i napewno wielu w blizzardzie myśli podobnie. Problem w tym że w tych pomysłach które podajecie nie ma na obecnym rynku gier pieniędzy. Blizzard to biznes. A celem biznesu jest zarabianie pieniędzy.

      Dodatkowo – jak sami wszyscy dobrze widzicie – Blizzard postawił sobie na starcie poprzeczkę bardzo by wysoko. Rozbił bank i zdobył serca ludzi na całym świecie. – każdy chciałby dostać tą nostalgię od blizzarda, zęby wypuścili coś żeby poczuć się „ jak kiedyś” – ale to jest nie możliwe, bo wy też się zmieniliście. Nie jesteście tymi samymi ludźmi co kiedyś. Zauważyliście, że więcej w was zgorzkniałości, niż za dzieciaka jak odpalaliście grę i cieszyliście się z każdej napotkanej rzeczy? – witamy w dorosłości.

      Problem w tym, że wielu z tych ludzi o których mówisz wyżej, teraz ma rodziny, dorosłe życia i nie są już głównymi dawcami pieniądza dla blizzarda. A dzieciaczki które mają czas na to żeby grać i rodziców którzy za to płacą, mają całkiem inne potrzeby niż emerytowani gracze którzy weekendowo wejdą porobić questy czy rajdy na classicu.

      Szkoda ale taka jest brutalna rzeczywistość. – spróbujcie kiedyś wejść z tym dziecięcym nastawieniem do gry. Jak za starych dobrych czasów. Bez przelewania niezadowolenia ze swojego życia na grę która kiedyś była źródłem waszej radości. – polecam. Just enjoy.
      Make love not warcraft 😂
      Życzę wam miłego czasu w wirtualnym i rzeczywistym świecie. Pozdrawiam każdego kto przeczytał te całe wypociny. Niech twój dzien/wieczór będzie piękny!

      • Wybaczcie to t9… pozdrowionka i dużo radości!

      • Nie wiem co ty chcesz przez to udowodnić. Każda firma jest nastawiona na zysk. Natomiast nie zmienia to faktu, że przy okazji też może robić fajne rzeczy. Jest coś pomiędzy „robimy wszystko z pasji”, a „jesteśmy zimną korporacją którą rządzą księgowi”.
        Nie trzeba daleko szukać CDPR mimo wtop to wystarczy, że pierdnie a ludzie rzucają w nich dolarami. R* mimo kontrowersji raczej dowiezie to GTA. Riot Games potrafi wrzucić takie Arcane. Capcom ma ostatnio dobrą passę.

        Blizzard przez lata odcinał kupony tylko od WoWa i ponosi teraz tego konsekwencje.

    • Żyła złota im się kończy, po wow nie wiem czy utrzymają się z pozostałych produktów. Jeszcze teraz diablo 4, ov2 i heartstone cos tam zarabiaja ale pytanie czy nastepne gry tez beda. Obawiam sie ze bedzie jak z ubisoftem ze opinia umiera najpierw ale sprzedarz i dochod nadganiaja za nia dopiero po czasie. I na poczatku nie widzisz efektów zmian glupich decyzji na dochody firmy… aż do czasu jak wystarczająco dużo osób straci zaufanie do marki ( a tu diablo 4, warcraft reforged i premiera ov2 zrobily ogromne szkody )

  19. Ok boomer, ja tam miałem ciary co chwilę

  20. Ludzie, którzy tworzyli Blizzarda 20–30 lat temu i zbudowali jego legendę, w większości od dawna już tam nie pracują. Oczekiwanie, że dzisiejszy Blizzard będzie dokładnie tą samą firmą co w czasach Diablo II czy Warcrafta III, jest trochę jak narzekanie, że obecny skład zespołu nie brzmi tak samo jak 25 lat temu.

    Mnie osobiście grało się bardzo przyjemnie zarówno w Diablo III, jak i w Diablo IV. Czy były idealne? Nie. Czy zasługują na część krytyki? Jasne. Ale czasami mam wrażenie, że dla niektórych największą wadą nowych Diablo jest po prostu to, że nie są to Diablo II wydane ponownie z numerem IV na pudełku. Nostalgia jest fajna, tylko nie zawsze jest najlepszym recenzentem.

    • hcrusher napisał(a):

      Ludzie, którzy tworzyli Blizzarda 20–30 lat temu i zbudowali jego legendę, w większości od dawna już tam nie pracują. Oczekiwanie, że dzisiejszy Blizzard będzie dokładnie tą samą firmą co w czasach Diablo II czy Warcrafta III, jest trochę jak narzekanie, że obecny skład zespołu nie brzmi tak samo jak 25 lat temu.

      Prawda, aczkolwiek ci którzy odeszli w większości nie stworzyli potem żadnej dobrej gry. Czasem po prostu komuś uda się stworzyć coś dobrego tylko w specyficznych okolicznościach czy w konkretnym zespole ludzi (jak to się mówi w angielskim: „catching lightning in a bottle”). Nikt nie jest doskonały, ani nieomylny. Kilku ze starej gwardii wciąż zostało, ale też trudno oczekiwać, że ci sami ludzie po 30 latach będą dalej robić to samo w tej samej firmie, mają tworzyć gry aż do śmierci? No i też, jak wiemy z pozwów, część z nich okazała się naprawdę paskudnymi ludźmi.

      W punkt co do chwalących wyłącznie Diablo 2. No cóż, w każdej społeczności graczy (i właściwie w każdym fandomie) znajdą się puryści, dla których „coś skończyło się na , i po tym już nic nigdy dobrego nie powstało”.

  21. Kiedyś CD Action to było coś, dobra gazeta z grami. Teraz się w doopach poprzewracało i wieczna krytyka, no chyba że ktoś wam zapłaci to wtedy 10/10 niczym IGN. Kolejne matoly w kom myślą, że ludzie co założyli firmę będą żyć wiecznie i siedzieć przy jednym projekcie przez tą wieczność. Szkoda, że zapomnieli że byli wśród tych założycieli gwałciciele.

Dołącz do dyskusji