Steam Machine – premiera za pasem, a ceny to nadal wielka niewiadoma [FELIETON]

Steam Machine – premiera za pasem, a ceny to nadal wielka niewiadoma [FELIETON]
Steam Machine
Premiera Steam Machine zbliża się wielkimi krokami i choć znamy specyfikację oraz wygląd nowego sprzętu Valve, największą niewiadomą wciąż pozostaje jego cena. Istotny wpływ na jej poziom mają absurdalnie drogie dziś moduły pamięci DDR5.

O Steam Machine wiemy naprawdę sporo: od specyfikacji, przez wygląd, aż po akcesorium w postaci kontrolera. Więcej na ten temat pisałem już wcześniej, ale dziś chciałbym skupić się na jednym konkretnym aspekcie, który najmocniej rozpala internet – cenie nowego sprzętu firmy Valve.

Ścierają się tu dwa obozy. Pierwszy to osoby twierdzące, że musi być drogo, bo rynek pamięci RAM i nośników SSD przechodzi obecnie kryzys. Do drugiej grupy zaliczają się z kolei ci, którzy przekonują, że Valve nie sprzeda swojego urządzenia w kosmicznej cenie, bo nie pasowałoby to do dotychczasowej polityki firmy. Tutaj najlepszy dowód stanowi choćby kwota zakupu Steam Decka.

Sam uważam, że prawda leży gdzieś pośrodku, dlatego spróbuję przybliżyć oba scenariusze – zarówno ten bardziej pesymistyczny, jak i ten nieco przyjemniejszy. 

Na papierze nie było źle… do czasu

Specyfikacja Steam Machine nie wygląda szczególnie imponująco, ale – jak samo Valve podkreślało w trakcie prezentacji – wszystkie współczesne gry powinny bez większego problemu działać na tym sprzęcie.

W środku „kostki” znajdziemy: 6-rdzeniowy i 12-wątkowy procesor AMD o taktowaniu do 4,8 GHz i TDP 30 W (najbliższy pecetowy odpowiednik to AMD Ryzen 5 7540U), układ graficzny AMD w architekturze RDNA 3 z TDP na poziomie 110 W i 8 GB pamięci VRAM (tutaj najbliższy odpowiednik to Radeon RX 7600), 16 GB pamięci DDR5 SO-DIMM (czyli „laptopowej”) oraz dysk SSD NVMe o pojemności 512 GB albo 2 TB (w zależności od wersji).

Krótko po zapowiedzi firmy Valve ekipa z popularnego kanału Moore’s Law Is Dead oszacowała koszt BOM (bill of materials), czyli samych komponentów potrzebnych do zbudowania Steam Machine – bez marketingu, R&D itd. – na ok. 425 dolarów. Po doliczeniu podatku VAT daje to mniej więcej 523 dolary, czyli ok. 1870 zł.

Do tego należy doliczyć resztę składowych wpływających na finalną cenę, a więc m.in. logistykę, montaż, koszty pracy i oczywiście marżę. Przyjmując rynkowe realia – np. w odniesieniu do PlayStation 5, które sprzedawane jest za 549 dolarów przy BOM wynoszącym ok. 420 dolarów – za Steam Machine można by zapłacić ok. 649 dolarów, czyli w przeliczeniu jakieś 2319 zł.

Dlaczego może być drogo?

Valve oczywiście nie musi trzymać się schematów producentów konsol. Steam Machine powstaje w zdecydowanie mniejszej skali, więc koszty komponentów i marża mogą być wyższe. Mimo to jeszcze niedawno dość realnie wyglądał scenariusz, w którym cena urządzenia zamknęłaby się w przedziale od 2399 do 2999 zł – podobnie jak w przypadku Steam Decka.

Problem w tym, że dziś żyjemy w rzeczywistości, w której 16 GB pamięci DDR5 kosztuje przeciętnie ok. 1000 zł, a szybsze moduły – nawet 1800 zł.

Dla porównania sprawdziłem ceny z 12 listopada 2025 roku, czyli z dnia, w którym Valve zapowiedziało, że Steam Machine trafi do sprzedaży na początku 2026. Popularne kości Corsair Vengeance DDR5 16 GB 5200 MHz CL40 kosztowały wtedy ok. 300 zł. Dziś za ten sam zestaw trzeba zapłacić co najmniej 1064 zł – i jest to jedna z lepszych ofert na rynku.

Łatwo policzyć, że jeśli w listopadzie Valve zakładało kwotę zakupu bazowej wersji Steam Machine na poziomie 2399-2999 zł, to te przewidywania można dziś włożyć między bajki. Sam koszt RAM-u wzrósł o co najmniej 700 zł. Do tego dochodzą drożejące SSD. Popularny Lexar NM620 512 GB wyceniano wtedy na jakieś 164 zł, a obecnie trzeba na niego wyłożyć 352 zł. Od momentu zapowiedzi sprzętu pamięć i dysk łącznie zdrożały więc o ok. 888 zł.

Problem z dostępnością części sprawił, że Valve postanowiło odnieść się do niego we wpisie na swoim blogu. Nie padają tam żadne kwoty ani daty premiery, ale firma Gabe’a Newella podkreśla, że gdyby nie rosnące ceny RAM-u i dysków SSD, to już od jakiegoś czasu wiedzielibyśmy, ile trzeba zapłacić za Steam Machine.

Po uwzględnieniu aktualnych cen podzespołów realna kwota zakupu Steam Machine może wzrosnąć do ok. 3287-3887 zł za wariant z 512 GB pamięci, a w przypadku wersji z dyskiem 2 TB – bez większego problemu przekroczyć barierę 4000 zł, bo takie nośniki kosztują dziś mniej więcej osiem stówek.

Brzmi to zdecydowanie mniej optymistycznie niż pierwsze kalkulacje, ale realia rynkowe są dziś bezlitosne.

Dlaczego jednak może być taniej?

Nadal możliwy jest scenariusz, w którym najnowsze urządzenie Valve da się kupić za mniej niż 3000 zł. Dużo zależy od samej firmy, która od pewnego czasu podkreśla, że Steam Machine to po prostu pecet i jako taki ma konkurować z tanimi komputerami osobistymi. A gotowe zestawy z kartą pokroju RX-a 7600 i porównywalnymi procesorami można dziś bez większego problemu znaleźć za ok. 3600 zł.

Historia pokazuje też, że Valve raczej nie przesadza z marżami. Najtańszy wariant Steam Decka można obecnie kupić za 1899 zł, co na tle handheldów kosztujących często ponad 3000 zł wygląda bardzo rozsądnie. Wszystko wskazuje na to, że firma dobrze orientuje się w realiach cenowych i nie próbuje sztucznie windować stawek za swój hardware.

Niewykluczone, że sytuacja z RAM-em i SSD nie uderzy w Valve tak mocno, jak w klientów detalicznych. Firma rozwija swój sprzęt od dłuższego czasu i najpewniej zabezpieczyła dostawy komponentów po znacznie atrakcyjniejszych stawkach niż obecne. Może więc magazyny pozwolą jeszcze przez jakiś czas utrzymać niższą cenę startową. Całkiem realny wydaje się również scenariusz, w którym pierwsza partia urządzeń dostępnych w przedsprzedaży będzie odrobinę tańsza od kolejnych.

Nie wierzę też szczególnie w przecieki cenowe pojawiające się w sieci. W większości przypadków są to placeholdery wystawiane przez pośredników, którzy sprzedają sprzęt z własną marżą. Wystarczy spojrzeć na kwoty zakupu Steam Decka w polskich marketach – wersja OLED 512 GB potrafi kosztować ok. 2899 zł, podczas gdy w oficjalnym sklepie Valve jest to 2599 zł.

Jestem dobrej myśli, ale wolę nie pompować oczekiwań

Od samego początku uważałem, że wizje ceny na poziomie 400 dolarów i bezpośredniej rywalizacji z PlayStation 5 należy włożyć między bajki. Valve nie ma żadnego interesu w sprzedawaniu Steam Machine po kosztach lub niemal bez marży.

Niemniej scenariusze mówiące o 4500 czy nawet 5000 zł za podstawową wersję również wydają mi się mocno przesadzone, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak bardzo nerwowo rynek reaguje dziś na podwyżki cen RAM-u.

Trudno jednoznacznie przewidzieć, ile ostatecznie Valve zażyczy sobie za Steam Machine, ale gotowe pecety z części dostępnych w normalnej sprzedaży da się dziś nabyć już za ok. 3600 zł. A przecież Valve jest dużym klientem, który bez wątpienia wynegocjuje lepsze warunki przy zakupach hurtowych.

Nie trzymałbym się więc dziś kurczowo tak optymistycznych prognoz jak te  przewidujące widełki 2399-2999 zł. Znacznie bardziej realny wydaje się scenariusz, w którym 3000 zł będzie punktem startowym – i niestety wysoce prawdopodobne, że nie ostatnim słowem Valve.

2 odpowiedzi do “Steam Machine – premiera za pasem, a ceny to nadal wielka niewiadoma [FELIETON]”

  1. MisiuZbychu 8 lutego 2026 o 16:26

    Za wspieranie gamingu na Linuxie zawsze plus.
    Niestety wydajnosc GPU zawodzi i czekam na drugą generacje i steam deck 2. Moge poczekac kilka lat, mam na czym grac.

  2. Nie potrzebuję. i tak granie na pc lepsze.

Skomentuj