Co po „Mandalorianie i Grogu”? Nowy szef Lucasfilmu opowiedział o kinowej przyszłości „Gwiezdnych wojen”
Już w tym tygodniu na wielkie ekrany wejdzie widowisko „Mandalorian i Grogu”, które będzie powrotem Star Warsów do kin po kilku latach nieobecności. W sieci pojawiły się pierwsze reakcje krytyków na film, które są dość mieszane. Jedni uważają, że to idealne rozwinięcie tego, co zapoczątkował serial, a inni bardziej sceptycznie podchodzą do tematu, twierdząc, że to tylko kolejny odcinek, tyle że dłuższy.

Fani wciąż zastanawiają się, co dalej będzie się działo w ich ukochanym uniwersum po zmianie szefostwa. Niedawno zakończyła się emisja serialu animowanego „Maul – Mistrz Cienia”, ale oficjalnie potwierdzono już, że produkcja otrzyma drugi sezon. Za jego stworzenie odpowiada Dave Filoni, który przejął stery jako nowy prezes Lucasfilmu po tym, jak ze stanowiska ustąpiła Kathleen Kennedy. Na horyzoncie widać już kolejne ekscytujące projekty, takie jak film „Starfighter” z Ryanem Goslingiem czy drugi sezon „Ahsoki” z Rosario Dawson.
Jednak co dalej? Portal Collider postanowił udać się do samego źródła. Na pytanie, czy ma już konkretny plan na liczbę seriali i filmów wydawanych rocznie oraz jak widzi przyszłość uniwersum, Filoni odpowiedział:
Szczerze mówiąc, zamiast rzucać konkretnymi liczbami, wolę skupić się na samych historiach, ich potencjale i planowaniu tego, co sam chciałbym zrobić. Wierzę w posiadanie jednej, nadrzędnej wizji, z której dopiero potem wynika odpowiedź na pytanie: »Okej, zróbmy tyle tego, a potem zajmiemy się tamtym«. Pewne projekty ruszyły już wcześniej i oczywiście chcę je kontynuować. Z Jonem [Favreau, reżyserem »Mandaloriana i Grogu« – przyp. red.] od lat tworzymy zgrany duet i świetnie nam się razem opowiada te historie. Patrzę więc na projekty, które sam rozwijam i planuję, ale przyglądam się też innym utalentowanym twórcom, którzy przychodzą do nas ze świetnymi pomysłami. Moim zadaniem jest po prostu sprawić, żeby to wszystko spójnie ze sobą działało.
To, że Dave Filoni wskoczył na wyższe stanowisko w strukturach Lucasfilmu, wcale nie oznacza, że zamierza porzucić stronę kreatywną. Filmowiec nadal planuje pisać i tworzyć seriale, jednocześnie nadzorując produkcje i premiery innych tytułów, w tym wspomnianego „Starfightera”:
Mam teraz sporo na głowie i bardzo mnie to nakręca. Mowa nie tylko o projektach aktorskich, ale też o animacjach, jak »Maul«, przy którym bawiłem się świetnie, a prace nad nim idą pełną parą. Przede mną także drugi sezon »Ahsoki«, na co bardzo czekam. Shawn Levy odwalił też kawał świetnej roboty przy »Starfighterze«, więc dzieje się naprawdę dużo.
Sam Witwer, który podkłada głos pod tytułowego Maula, potwierdził niedawno, że ekipa od dłuższego czasu pracuje już nad drugim sezonem. Wracając jednak do Filoniego, wywiad zakończył słowami:
Do tego dochodzi jeszcze ponowna premiera kinowa Epizodu 4. Dla fanów Star Wars nadchodzą naprawdę ekscytujące czasy. Muszę jednak powtórzyć to, co mówiłem już wcześniej: widzowie znają mnie od 20 lat, rozumieją, jak pracuję i jak opowiadam te historie, więc myślę, że doskonale wiedzą, czego się spodziewać. Jak na razie współpraca ze wszystkimi układa mi się świetnie i idziemy w dobrym kierunku. Machina ruszyła, jest moc.
Dave Filoni nie jest jeszcze gotowy, aby podzielić się konkretnymi planami. Widać jednak, że jego podejście różni się od sposobu, w jaki działała Kathleen Kennedy. Niedawna szefowa Lucasfilmu czekała, aż twórcy przyjdą do niej z własnymi pomysłami, studio je rozważało, a następnie ogłaszało na wielkich eventach – wiele z nich nie doczekało się realizacji, jak choćby „Star Wars: Rogue Squadron”. Natomiast Filoni ma podejście bardziej strategiczne, polegające na skupieniu się na jednej spójnej wizji oraz punktowym skupianiu się na poszczególnych produkcjach.