„Mandalorian i Grogu” to niepotrzebny film? Pierwsze opinie krytyków są mocno podzielone

„Mandalorian i Grogu” to niepotrzebny film? Pierwsze opinie krytyków są mocno podzielone
To kolejny odcinek serialu, tylko dłuższy.

Już w przyszłym tygodniu „Gwiezdne wojny” zaliczą powrót do kin – „Mandalorian i Grogu” będzie pierwszym filmem z uniwersum od czasu premiery „Skywalker. Odrodzenie” w 2019 roku. Wygląda jednak na to, że zdania co do tego, czy Jon Favreau dowiózł temat, są podzielone.

Według branżowych przecieków prognozy w box offisie są bardzo rozbieżne – analitycy przewidują otwarcie na poziomie około 65–70 milionów dolarów. Jeżeli takie szacunki faktycznie znajdą odbicie w rzeczywistości, byłby to najgorszy start kinowy w historii ery Disneya dla marki Star Wars. Wszystko zapewne będzie zależeć od recenzji, które ciężko przewidzieć, bowiem pierwsze reakcje, które trafiły do sieci, to prawdziwy miks zachwytów i rozczarowań.

Po pierwsze, dziennikarze z różnych regionów świata informują, że Disney ograniczył pokazy prasowe filmu. Wcześniejsze kinowe produkcje z „Gwiezdnych wojen” były szeroko prezentowane krytykom przed premierą. Brak pokazów w części miast może oznaczać, że Lucasfilm nie jest do końca pewny jakości swojego najnowszego widowiska i próbuje minimalizować straty.

Przejdźmy jednak do pierwszych reakcji na „Mandaloriana i Grogu”. Większość osób opisuje film jako sprawiający „masę frajdy”, a wielu krytyków porównuje go bezpośrednio do serialu. Molly Edwards z portalu GamesRadar+ nazwała produkcję „świetną zabawą” i „wielkim, ekscytującym letnim blockbusterem w najlepszym tego słowa znaczeniu”. Dodała też:

To samodzielna przygoda, w której obaj bohaterowie mają okazję zabłysnąć. Moim numerem jeden jest Rotta the Hutt. Nie mogę się doczekać, żeby obejrzeć to jeszcze raz!

Z kolei Rachel Leishman z The Mary Sue uznała film za „idealne rozwinięcie tego, co zapoczątkował serial”. Na platformie X napisała: 

To bez dwóch zdań najlepszy występ Baby Yody i jego taty. Do tego dostajemy najlepsze 20 minut „questa pobocznego” w historii. Boże, jak ja kocham Star Wars na wielkim ekranie!

Courtney Howard z Variety wtóruje jej, pisząc o „idealnym kinie letnim, pełnym akcji, humoru i serca”.

Jednak nie wszyscy dali się porwać przygodzie w odległej galaktyce. Reporter Jonathan Sim ocenił produkcję jako „jeden ze słabszych filmów z sagi”. W swojej opinii stwierdził: 

To pozbawione emocji i przewidywalne doświadczenie, które nie prowadzi Dina Djarina w żadnym ciekawym kierunku. Sceny walk są nudne, to po prostu festiwal potworów CGI. Wygląda jak zabawa figurkami, przydługi i bezbarwny film zrobiony pod telewizję.

W podobnym tonie wypowiedział się Germain Lussier z Gizmodo, którego film do siebie nie przekonał: 

Dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem: po prostu dłuższy, większy odcinek serialu. Ma jedną czy dwie mocne sceny, ale odnosi się wrażenie, że twórców bardziej interesowało pokazywanie nowych lokacji i stworów niż rozwój postaci. Niektóre momenty cieszą, ale reszta zostawia z poczuciem frustracji.

Film „Mandalorian i Grogu” wejdzie do kin 22 maja. Zapewne kilka dni przed premierą otrzymamy już pełne recenzje i ocenę na Rotten Tomatoes. Disney liczy zapewne na ponowne rozkręcenie marki w kinach. Pytanie tylko, czy przeniesienie popularnego serialu na wielki ekran rzeczywiście było dobrym pomysłem na powrót „Gwiezdnych wojen”.

Skomentuj