Problemy w branży nie spowodowały spowolnienia wzrostu. Wartość rynku gier wideo rośnie, a najwięcej zyskały pecety
W grach wideo generalnie źle się dzieje. Przetrwaliśmy już kilka mniejszych i większych kryzysów, z kolei kiedy najwięksi zaczęli konsolidację przez skupowanie mniejszych, mieliśmy nadzieję na nowe otwarcie. Skończyło się jak zawsze – zwolnieniami. Microsoft zamknął niedawno twórców Hellblade’a, ważą się też losy innych firm, a według plotek może to być dopiero początek. Sony ma problem ze sprzedażą swoich gier, w dodatku po kupieniu Bungie została im w kieszeni duża dziura.
Co z pecetami? Wiadomo – inwestycje w AI powodują drożyznę, natomiast Nvidia funduje nam powrót do przeszłości, przywracając do sprzedaży RTX-a 3060. Gdybyśmy patrzyli tylko na te negatywne strony branży, doszlibyśmy do wniosku, że jest źle i kwestią czasu jest to, kiedy będziemy świadkami pierwszych upadków. Tymczasem jeśli zerkniemy na najnowszy raport Newzoo, okaże się, że jest właściwie odwrotnie. Pomimo problemów na wielu polach, całościowo gierkowo ma się doskonale. Właściwie tak dobrze, że po raz pierwszy w historii przebiło magiczną barierę 200 miliardów dolarów przychodu, co przekłada się na wzrost o około 9% rok do roku. Taka wartość przekroczyła pierwotne prognozy, a jak to się przekłada na konkretne platformy? Tu możecie być nieco zaskoczeni.

Oczywiście gry mobilne zanotowały wzrost o 10,7%, bo w tym segmencie raczej rzadko notuje się spadki. Przychody na konsolach wzrosły o dość skromne 2,8%, co w pewnym sensie może odzwierciedlać nastroje przed zbliżającym się końcem tej generacji. Za to na pecety zaliczyły potężny skok – przychody na tej platformie wzrosły rok do roku o 12%. Oczywiście to nie tak, że blaszaki są takie popularne, bo nie bez znaczenia pozostają wyższe ceny samych gier.

Wydatki na wszystkich platformach wzrosły, ale nie w każdym segmencie. Wpływy z mikrotransakcji są mniejsze o 4,6% z uwagi na globalny spadek zainteresowania grami-usługami. Coś się kończy, coś się zaczyna?
Być może, jednak jeszcze za wcześnie, by o czymkolwiek przesądzać. Tegoroczne oblicze branży uformuje przede wszystkim premiera GTA 6, lecz w podobnym zakresie także sytuacja na rynku komponentów potrzebnych tak do pecetów, jak i konsol kolejnej generacji. Z pewnością wszyscy byliby spokojniejsi, gdyby u największych graczy na rynku było spokojniej, ale skoro branża kwitnie, to może sami developerzy wcale nie mają tak źle?
Jak to PC-ty?? Przecież tam największe złodziejstwo piractwo Bandyci i złodzieje?
Zgodnie z przepowiednią mojego profesora sprzed 20 lat: Chińczycy jeszcze nas czapkami przykryją. Czas pobrać duolingo i zacząć uczyć się mandaryńskiego.
To się ucz.
To samo gadali o języku rosyjskim, potem o niemieckim.
Rynek rośnie ale tak samo paraliż decyzyjny. I generalnie nikt nie chce płacić, i kończy się na tym że każdy gra w to samo, albo nie gra tylko kupuje i siedzi na tiktoku lub youtubie dalej. Bo zetknięcie swoich wyobrażeń z tym co zastaniemy w grze może boleć bardziej niż sama gra kilkanaście lat temu.