Kolejne wieści dotyczące ewentualnego zamknięcia Obsidianiu. Nowe źródła potwierdzają, że coś było na rzeczy
Microsoft jest obecnie w trakcie procesu czystek w swoich szeregach, a jego pierwszą ofiarą stali się twórcy Hellblade’a. Natychmiast po tym zaczęły rodzić się spekulacje, które studia mogą pójść do odstrzału następne. Wówczas w doniesieniach dziennikarzy i insiderów mówiło się o Double Fine, Compulsion Games i Arkane, później zaś w dyskusjach pojawił się temat Obsidian Entertainment. Choć Jason Schreier zapewniał, że studio nie prowadzi ze swoim właścicielem negocjacji dotyczących zamknięcia, najnowsze doniesienia mówią o tym, że coś było na rzeczy.

Ich źródłem jest Jeff Grubb, znany insider, który wypowiedział się na łamach podcastu Game Mess Decides na temat całego zamieszania. Odniósł się zarówno do wypowiedzi Christophera Dringa z The Game Business, który jako pierwszy mówił o Obsidianie w kontekście zamknięć w Microsofcie, jak i dementi Schreiera.
Grubb uważa, że Dring nie wziął tych wieści z powietrza i również u swoich kontaktów słyszał o potencjalnym zamknięciu Obsidianu. Przyczyną nieścisłości zaś (część osób sądziła, że doniesienia Schreiera zaprzeczają tym, które pochodzą od Dringa) jest fakt, że „zieloni” podejmują teraz wszelkie decyzje w o wiele szybszym tempie.
Dring nie zmyślił tego i ja to wiem […]. To właśnie miało miejsce w Microsofcie [rozmowy na temat zamknięcia Obsidianu – dop. red], ale działo się to bardzo szybko. Wiemy, że obecnie proces decyzyjny rozłożony jest na 24 godziny, a za poprzedniego szefostwa Xboksa [Phila Spencera – dop. red.] nad takimi działaniami [jak tymi dotyczącymi zamknięcia studia – dop. red.] debatowano tygodniami i miesiącami.
Dlatego Grubb sądzi, że obaj dziennikarze mieli różnie informacje ze względu na to, że otrzymali je w nieco innym czasie. Podkreśla przy tym, że być może Obsidian nie był wysoko na liście studiów do zamknięcia, niemniej nie znaczy to, że był zupełnie bezpieczny. Jego zdaniem nie zaprzecza temu wpis Schreiera, ponieważ ten mówił tylko o tym, że obecnie nie trwają żadne negocjacje w tym temacie.
Cała rozmowa o tym, czy Obsidian może zostać zamknięty, prawdopodobnie nie miałaby miejsca, gdyby dwie ostatnie gry studia – The Outer Worlds 2 i Avowed – sprzedały się w zadowalających nakładach. Tak się jednak nie stało i obie produkcje nie stały się sprzedażowymi hitami. Stąd też firma szuka oszczędności choćby w optymalizacji procesu produkcyjnego, chcąc docelowo skrócić czas potrzebny na wypuszczenie kolejnego tytułu do 3-4 lat.
Nie wiem jakie kontrakty podpisał Microsoft z Obsidianem ale nie zdziwiłbym się gdyby teraz wszystkie IP należały do Microsoftu. Ludzie są „zastąpialni”, Microsoft zatrudni sobie inną ekipę jak będą chcieli, nikt im IPków nie odbierze.
Jestem w trakcie ogrywania The Outer Worlds 2 i choć gra ewidentnie ma swoje problemy, to uderzyło mnie, jak dobrze jest napisana, szczególnie w kontraście do Starfielda. Na tle dalekiego przecież od mistrzowskiej formy Obsidianu Bethesda wypada wręcz dramatycznie źle, co tylko dodaje absurdu sytuacji, w której to właśnie studio Urquharta musi walczyć o przetrwanie, podczas gdy wyrobnicy Howarda są właściwie nietykalni. Zachodzę w głowę jak to możliwe, że nikt w Microsofcie nie wpadł jeszcze na pomysł powierzenia Fallouta Obsidianowi. Z drugiej strony, gdyby Microsoft wiedział, co robi, to pewnie Xbox nie byłby w takiej sytuacji, w jakiej dziś się znajduje.