Obsidianowi może grozić zamknięcie. Microsoft prowadzi rozmowy dotyczące likwidacji kilku studiów
Sony niedługo definitywnie skończy z wydawaniem gier na nośnikach fizycznych, co będzie początkiem końca pewnej epoki w grach wideo. Jeśli myśleliście, że w najbliższym czasie nie czekają nas jeszcze gorsze wieści, to Microsoft chętnie wyprowadzi was z błędu.
Wraz z końcem czerwca gigant z Redmond zamknął rok podatkowy, co może być – i najprawdopodobniej będzie – początkiem wielkiej czystki w Microsofcie. Przeczuwający trzęsienie ziemi związkowcy się bronią, odmawiając płacenia za błędy kierownictwa, ważni ludzie opuszczają stanowiska, a niektóre firmy już zostały zamknięte. W połowie ubiegłego miesiąca studio Ninja Theory dokonało żywota i w tej samej chwili ruszyła lawina plotek o studiach, które lada moment mogą zostać zlikwidowane; do tej pory najczęściej wspominano o Compulsion Games (twórcy We Happy Few oraz South of Midnight), Double Fine i Arkane. To ostatnie dziwi o tyle, że niedawno Todd Howard zapewniał, że firma oraz tworzone przez nią Marvel’s Blade są bezpieczne. Teraz do najbardziej zagrożonych studiów dołączył inny gigant – ważą się losy Obsidian Entertainment.
Microsoft chce inwestować w duże serie, ale by to zrobić, musi znaleźć gdzieś fundusze. Compulsion Games, Ninja Theory, Double Fine, Obsidian, Undead Labs i inne są w trakcie negocjacji dotyczących potencjalnego zamknięcia. Skutki tego prawdopodobnie odbiją się głośnym echem w całej firmie.
The Game Business
Dlaczego akurat Obsidian? The Outer Worlds 2 i Avowed ostatecznie nie okazały się wystarczająco popularne. Firma ma konkretny pomysł na przyszłość, ale może nie wystarczyć jej czasu, by go zrealizować. Może chęć odejścia od potencjalnego Fallouta: New Vegas 2 na rzecz tworzenia własnych marek nie była dobrym pomysłem?
Zespoły Xbox Game Studios stawały się coraz silniejsze z każdą kolejną wydaną grą. Jeśli przyjrzymy się działalności całego oddziału, to odnotował on całkiem przyzwoity rok. Mimo tego w wielu firmach panuje przekonanie, że są karani za słabe wyniki Call of Duty. Taka jest rzeczywistość. Nawet jeśli Obsidian miałby wspaniały czas, a The Outer Worlds 2 i Avowed osiągnęłyby wyniki pięciokrotnie wyższe od tych obecnych, to nie zrównoważyłoby to spadków Call of Duty. Ta seria, podobnie jak Candy Crush, Minecraft i Warcraft sprawia, że znaczna część produkcji Xboksa wydaje się nieistotna.
The Game Business
Ciągle jest jakaś szansa na to, że powyższe słowa okażą się tylko plotkami, albo że negocjacje przebiegną lepiej niż w przypadku zamkniętego tydzień po prezentacji kolejnej gry Ninja Theory. Musielibyśmy wtedy przyjąć, że szefostwo Xboksa będzie przedkładać (potencjalną) jakość nad ilość i świadomie odpuści pompowanie balonika tych najbardziej dochodowych serii. Kiedy ostatnio doszło do takiej sytuacji? No właśnie…

Nieco więcej optymizmu ma Jason Schreier. Jego zdaniem szczegóły są w trakcie ustalania, ale Obsidian ma nie być jedną z firm zagrożonych zamknięciem:
Niezależnie od plotek, Asha Sharma, która zastąpiła Phila Spencera, nie jest przekonana, czy przejęcie Activision Blizzard się opłaciło, czy raczej nie. Za to patrząc na wyniki ostatnich gier Obsidianu łatwo może zyskać pewność, że dalsze finansowanie ich działalności nie ma sensu. Teraz musimy cierpliwie czekać – w najbliższych dniach sytuacja powinna stać się jasna.
Nie ma nadchodzącego krachu na rynku gier komputerowych. Nie nie, to tylko wymysły hejterów a branża radzi sobie świetnie! Każdego roku wychodzi wiele doskonałych tytułów i zawsze będzie w co grać! 😀
Oczywiście. Przecież wszyscy wiedzą, że wrogiem zawsze była Eurazja.
Korporacje wykupujące mniejsze studia to rzecz dobra i porządana bo te mniejsze studia będą miały swobodę finansową do rozwinięcia skrzydeł i tworzenia unikalnych doświadczeń bez obaw o swoją przyszłość!
Hahaha
Przedłużony pogrzeb marki Xbox w pelnej krasie
Też mam takie wrażenie. Ciekawe, czy te konwulsje ośmieliły Sony do ubicia pudełek właśnie teraz.
A wszyscy branżowcy piszczeli jak nastolatki że taka ich ostatnia gra była świetna itd, a tu nagle „grozi zamknięcie”.
Jedno z drugim nie ma żadnego związku
Że skoro im się ich ostatnia gra udała, to czemu zamykają?
A może się nie udała a tylko pisma branżowe i krytycy piszą że była fajna? Bo co ja tam wiem?
No właśnie nic nie wiesz 😀
Chociażby Tango Gameworks chcieli zamknąć po wydaniu świetnie przyjętego Hi-Fi Rush – nie zamknęli tylko dlatego, że je sprzedali.
I teraz ciekawostka: JEŚLI Obsidian przetrwa, to tylko i wyłącznie dzięki… grom usługom. Konkretnie zaś, dzięki serii Grounded, która okazała się wielokrotnie większym sukcesem od wszystkich pozostałych gier firmy wydanych od czasu przejęcia przez Microsoft. Los bywa przewrotny, co?
Bzdury i brednie rozpowszechniane przez wrogów ludu pokroju Goldsteina. Wrogiem od początku była Wschódazja, nawet dzieci o tym wiedzą.
Zrobią Avowed 2 i pewnie ich zamkną.
Tydzień po trailerze.
W sumie, to sam jestem ciekaw, jak wyglądałoby Avowed 2, wiec liczę po cichu, że faktycznie zdążą je wydać, zanim zwiną żagle i znikną nagle.
Jakosc ostatnio wydanej gry nie jest najważniejszym czynnikiem przy decyzji o zamknięciu studia, patrz Tango.
Tak się kończy robienie złych gier. Przecież oni od 15 lat nie zrobili nic dobrego. Tam nie pracuje już żaden dev z czasów ich świetności. Niech to zamkną i będzie po sprawie.
Ok, ale w tej branży… Jak się już dawno okazało, nie ma znaczenia jak dobre gry robisz – moloch i tak zarżnie studio, byleby mieć krótkofalowy zysk. Jakikolwiek. Lionhead Studios, Tango Gameworks, Arkane Austin (tak, zrobili Redfall, ale to jedyny raz kiedy im się noga podwinęła), The Initiative (które nic nie zdążyło jeszcze zrobić! Było w trakcie Perfect Dark!).
Bethesdę by lepiej zamknęli. Od 15 lat nie zrobili nawet przyzwoitej gry, a do tego trzymają dwie ogromne marki (TES i Fallout) z którymi nic nie robią.
Bethesda zarabia, niby dlaczego ktoś miałby ją zamykać? Kompletnym nonsensem jest także twierdzenie, że od 15 lat nie zrobili „nawet przyzwoitej” gry.
Jak do dlaczego? Żeby zmaksymalizować krótkofalowy zysk, oczywiście. 😀
No nie zrobili przyzwoitej gry. Fallout 4 to gówno, a ta druga gra w kosmosie (nawet nie wiem jak się nazywa), to jeszcze większe gówno.
Żadne gówno, tyle że gra nie powstała pod Fallouciarzy, a przynajmniej nie pod tych, których otwartość na świat tożsama jest z Kryptą 13.
Ja również podzielam opinię, że ostatnią wartą uwagi grą Bethesdy był Skryrim, ale to bez znaczenia. Studiu nic nie grozi, póki serie The Elder Scrolls oraz Fallout generują gigantyczne zainteresowanie. Starfield „nikogo” nie obchodzi i z perspektywy czasu okazał się marnotrawstwem czasu, zasobów, przede wszystkim zaś potencjału sprzedażowego wymienionych wcześniej marek. Gdyby za zarządzanie Xboxem wziął się w końcu ktoś kompetentny, to przy wszystkich strzałach w kolano uskutecznianych obecnie przez Sony, kolejna konsola Microsoftu mogłaby zdominować rynek – wystarczyłoby przekierować wszystkie siły do produkcji Fallouta 5 i TES VI, po czym uczynić je tytułami ekskluzywnymi dla tego sprzętu (co oznaczałoby, oczywiście, pomięcie pecetów). Bethesda ma więc w ręku najmocniejsze, obok Activision, karty spośród wszystkich studiów należących do Microsoftu. Redukować i zamykać można wszystkich, ale akurat nie ich.
Zacznijmy od tego żeby była wydawcą wielu bardzo dobrych gier. Ale mowa o tym co dobrego zrobiła więc skupmy się na tym. Z całą pewnością, wbrew oburzonym graczom, należy docenić Bethesdę za Fallouta 4 i Fallouta 76. Oba projekty mają liczne wady ale świadczą o odwadze firmy która potrafiła wykazać innowacyjność w podejściu do tworzenia kolejnych części długiej serii gier. To że one zimnym przyjęciem starych wyjadaczy marki, świadczy moim zdaniem źle bardziej o tychże o samych produkcjach. Fale cztery całkowicie zmienił formułę, został zaprojektowany jako Sandbox i w takim ujęciu należy go oceniać. Jako sprawia się natomiast bardzo dobrze. Pozostawia graczowi bardzo dużą swobodę wyboru co do tego w jaki sposób ma grać oraz w ogóle czym w grze się zajmować. Fabuła jest zdawkowa i epizodyczna, ale taka właśnie ma być w Sandboxach. Całkowicie odrzucono patetyczne założenia bycia bohaterem ludowym wyzwolicielem, jesteśmy osobą która zostaje wplątana w całą sytuację budzi się po 200 latach i w gruncie rzeczy zajmuje się głównie przetrwaniem. Choć paradoksalnie jednocześnie dostaje narzędzia którymi istotnie może zmienić otaczający ją świat co też jest pewną nowością. Przy odrobinie zaparcia i czasu oraz chęci, możemy nieprzyjazne pustkowia zmienić, w nienajgorsze zważywszy na realia miejsce do życia. Ale najważniejsze możemy też w ogóle tego nie robić. I np. skupić się na eksploracji. Także system walki całkowicie jest naszym wyborem możemy iść drogą RPG kwazi torowego pojedynkowania z przeciwnikami, albo przez odpowiednie dobranie poziomu trudności i zrobienie dobrego Wilda zmienić model walki w zwykłego FPS-a. Także pod względem doboru i konfiguracji broni mamy ogromny wachlarz możliwości. Oczywiście jeśli ktoś oczekiwał typowe Falloutowej struktury gry to mógł się rozczarować, nie rozczarował się właśnie otrzymując kolejną taką samą odsłonę i zmiana formuły wydaje mi się bardzo odświeżająca. Oczywiście gra ma swoje poważne wady głównie techniczne, w zasadzie pod tym względem jest śmietnikiem nawet teraz pomimo 10 lat od premiery. Ale to trochę inna para kaloszy.
Z 76 miałem niewiele wspólnego, bo niemąż bardzo,interesują mnie gry sieciowe. Jednak gra ma swoją społeczność, świat gry wielu osobom bardzo odpowiada, znalazła swoje miejsce i swoją niszę. W swojej kategorii jest całkiem rozsądna pozycją i z całą pewnością nie należy jej hejtować tylko za to że jest sieciowa i inna niż chcieliby prawdziwi Fallouciarze.
Co do,Starfield, to ponownie mimo oburzonych graczy (choć tym razem nawet ich oburzenie jest w wielu aspektach słuszne), sprzedaje się nawet nieźle, produkcja gry się już zwróciła i wszystko wskazuje na to że wygeneruje całkiem niezły zysk (choć nie aż tak dobry jak oczekiwano). Starfield Nie nazwałbym dobrą grą, ale na kategorię co najmniej przyzwoita obiektywnie się już łapie.
Produkcji fantasy zupełnie nie jestem w stanie oceniać, bo nie po prostu nie gram, ale chyba też dają one sobie jakoś radę. Są dużo gorsi producenci niż Bethesda.
Można zrobić grę (i to nie jedną) w świecie Fallouta, która jest fajną grą sieciową – wystarczy zagrać na jakimś serwerze FOnline. Jedyny minus (a może plus) to to, że to mało popularne projekty. No i kiedyś zdecydowanie więcej osób grało, choć paradoksalnie było mniej aktywnych serwerów 🙂
Zrobienie TES i Fallout jako exclusibe wiązałoby się z ogromnym hejtem, głosowaniem portfelem i koniec końców musieliby na prędko robić porty na PC. To już nie są czasy takich praktyk – teraz liczy się, aby gra wyszła na możliwe jak największą liczbę urządzeń na których można grać.
It’s not the best choice, it’s Microshit’s choice.