Szefowa Xboksa nie jest pewna, czy przejęcie Activision Blizzard się opłaciło. „Nie znam nikogo z branży rozrywkowej, kto nie chciałby mieć Call of Duty”

Szefowa Xboksa nie jest pewna, czy przejęcie Activision Blizzard się opłaciło. „Nie znam nikogo z branży rozrywkowej, kto nie chciałby mieć Call of Duty”
Na stawianie (kolejnego?) krzyżyka na Xboksie jeszcze za wcześnie, ale to chyba niezbyt dobrze, że jego szefowa nie jest w stanie ocenić najważniejszej decyzji biznesowej ostatnich lat.

Żyjemy w tych ciekawych czasach gierkowa, o których wspomina znane powiedzenie, czego dowodzi chociażby wieczna konsolidacja, mająca zapewnić przetrwanie największym tuzom branży. Z jednej strony obserwujemy oczywiste wtopy, jak przepłacenie Sony za kupienie studia Bungie, ale z drugiej coś, co w swoich czasach wyglądało jak zupełnie nowe otwarcie dla Microsoftu. Mowa oczywiście o przejęciu ZeniMaksa, spółki-matki Bethesdy, a nieco później także Activision Blizzard.

Ta druga transakcja wywołała ogromną burzę prawną i trudno się temu dziwić – w końcu w rękach giganta z Redmond znalazły się jedne z najgłośniejszych i najbardziej znanych serii gier wideo, czyli Diablo, Warcraft, oczywiście Call of Duty, ale także Candy Crush Saga. W obliczu nieustannych problemów ze sprzedażą Xboksów zdobycie takich aktywów wydaje się kluczem do szczęśliwej przyszłości, jednak nie do końca tak się stało. Z udostępnionego na początku bieżącego roku raportu wiemy, że gamingowa część Microsoftu dalej jest pod kreską, zatem konsolidacja jeszcze niezupełnie się zwróciła. Phil Spencer, były szef marki Xbox wielokrotnie kluczył w odpowiedzi na pytania o tamte transakcje, np. uciekając w truizmy o pielęgnowaniu tego, co uczyniło Blizzarda wyjątkowym. Teraz o opłacalność przejęcia Activision Blizzard zapytana została Asha Sharma, aktualna szefowa „zielonych” konsol. Jeśli kibicujecie Microsoftowi, jej odpowiedź raczej wam się nie spodoba. Reszta może się już złośliwie uśmiechnąć:

Nie znam nikogo z branży rozrywkowej, kto nie chciałby mieć Call of Duty, generującego obecnie większe przychody niż Marvel Cinematic Universe. Nie znam też nikogo, kto nie chciałby Candy Crusha, jednej z trzech największych aplikacji na świecie i nikogo, kto odrzuciłby World of Warcraft czy zespół tworzący od 20 lat pewne hity. Osobiście uwielbiam Activision Blizzard King. Firma została przejęta jeszcze przed pojawieniem się ChataGPT, czyli w czasach, kiedy nasza strategia skupiała się głównie na konsolach. Byliśmy wówczas w samym środku pandemii Covid-19, więc trudno jednoznacznie ocenić tamte decyzje, ale uważam, że to niesamowite aktywa i zamierzamy nadal w nie inwestować.

Asha Sharma, szefowa Xboksa

Pomiędzy korporacyjnym bełkotem wyraźnie widać niepewność w czasach wielkich zmian; Microsoft inwestuje krocie w sztuczną inteligencję, co na razie nie spina się z resztą budżetu. W konsekwencji tego z pracą u giganta z Redmond pożegnało się już łącznie kilkanaście tysięcy osób, a nietrafione decyzje biznesowe w każdej chwili mogą odbić się na dywizji gamingowej, która przecież i tak nie przynosi spodziewanych zysków, co poniekąd też jest kwestią nie do końca sprawnej strategii.

Kolejne lata Microsoftu będą kluczowe dla rozwoju marki Xbox. Następca konsol obecnej generacji znany jako Project Helix ma szansę zaistnieć, ale obecna (i nadchodząca – Valve w końcu wypuści GabeCube’a) konkurencja mu tego z pewnością nie ułatwi. Marka potrzebuje dobrego sprzętu, który spodoba się graczom i wielu dobrych gier. Te ostatnie niby gwarantuje niedawny Xbox Games Showcase, aczkolwiek jeszcze wiele może się wydarzyć. Czas pokaże, czy tym razem Microsoftowi uda się wyjść zwycięsko.

20 odpowiedzi do “Szefowa Xboksa nie jest pewna, czy przejęcie Activision Blizzard się opłaciło. „Nie znam nikogo z branży rozrywkowej, kto nie chciałby mieć Call of Duty””

  1. A czy jest ktoś, kto z pełną odpowiedzialnością powiedziałby dziś, że przejęcie Activision-Blizzard było dobrą decyzją? Nie sposób zignorować faktu, że gigantyczne inwestycje w Xboxa nie tylko nie przełożyły się na wzrost siły marki, ale nawet nie pozwoliły na zachowanie dotychczasowych udziałów w rynku. Oto Microsoft wydał łącznie grubo ponad 100 miliardów dolarów, by właściwie oddać całą bieżącą generację konsol walkowerem i jednocześnie od razu ustawić się na przegranej pozycji na starcie kolejnej. O tym, że niezwykle ambitne plany na zdominowanie branży przez Game Pass spaliły na panewce wiedzieliśmy od dawna, ale i sam Microsoft zaczyna rozumieć, że udostępnianie w ramach abonamentu gier tworzonych za setki milionów dolarów nie było dobrym pomysłem. Póki co, z Game Passa wyleciały przyszłe Call of Duty, ale nie sądzę, by na tym się skończyło. Zresztą, mówimy tu o firmie, w której panuje kompletny chaos, nie tylko informacyjny. Chyba nikt nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego zapowiadające się na system sellera Fable trafi na PS5, ale średniobudżetowe Clockwork Revolution już nie. Albo, jak to jest, że Microsoft pomimo obecnej sytuacji na rynku podzespołów zdecydował się pchać Projekt Helix, który według szacunków może okazać się zwyczajnie zbyt drogi. Tu nic nie ma sensu.

    • Avatar photo

      Odpowiadając na pytanie z początku: no pewnie, że nie, ale od osoby zarządzającej chciałoby się chyba ciut więcej wiary i pewności siebie. Ja żyję poza (growym) ekosystemem Microsoftu, ale patrząc z boku na takie niepewne przywództwo nie czuję się jakoś specjalnie zachęcony, żeby to zmienić. Domyślam się, że fani zielonych patrzą na to bardziej krytycznie.

      • Ja bym się jej o wiele rzeczy mógł czepiać, ale w tym wypadku nie. Po pierwsze, to jest transakcja którą odziedziczyła w spadku po poprzednikach, po drugie na takim stanowisku musisz ważyć każde słowo, bo czasem powiedzenie za dużo, może przynieść sporo konsekwencji. Przy takim postawieniu sprawy, jest kryta niezależnie od tego, co się wydarzy, Na jej miejscu odpowiedziałbym w podobny sposób 😉

  2. Najśmieszniejsze jest to że Xbox czy też MS zainwestował 20 mld w Activision co przyczyniło się do przychodu niższego o 500 mln

  3. Ciekawe czy te tępe główki wpadką na takie pomysły jak:

    World of Warcraft na Project Helix czyli pierwsza tak duża gra z gatunku MMORPG na „konsoli” i oczywiście w usłudze Game Pass.
    Heroes of the Storm na Project Helix czyli pierwsza tak duża gra z gatunku MOBA na „konsoli”.

    Czego nie miałoby Sony.
    Oczywiście zakładam, że nowy Xbox będzie miał pełne normalne wsparcie dla klawiatury i myszki, a HOTS zostałby ożywiony i dostał nowe ciągłe aktualizacje.

    Już sama symbolika World of Warcraft pierwszy raz w historii na „konsoli” zrobiłaby mały szum czego tylko totalni nieudacznicy mogliby nie wykorzystać promując nowy sprzęt na premierę, co prawda to wszystko naciągane bo ten nowy Xbox to będzie PC nazwany konsolą ale mimo wszystko liczyłaby się symbolika.

    • Kubuś Puchatek 11 czerwca 2026 o 09:34

      Nikogo nie interesuje MMO na konsoli. Powinni iść w eksy i nie wypuszczać gier na premierę w Game Passie, tak jak to robi Sony i na swoich grach zarabia. Jak przestanie zarabiać to gra trafia do abonamentu. W przypadku Playstation wiesz, że jak chcesz szybko zagrać to musisz kupić. Przecież gdyby MS zostawił na Xboksach (i przede wszystkim olał pecety) Halo, Gearsy, Forzę, Fable, Dooma, Starfielda, Indianę, Pentimenta, South of Midnight, Senua, Diablo to Xboksy sprzedawałyby się szybciej niż byliby w stanie je produkować. Sony miałoby by problem, bo mają ciągle jedną grę z różnymi skinami. A tak na PS5 dostaniesz Fable, Senuę, Forzę 6 to po co komuś Xbox? Słabiutki Clockwork nikogo nie przyciągnie, Gears E-Day byłby w stanie, gdyby nie wyszedł na PC. Jak chcą uratować Xboxa to exy, exy, exy.

      • Patrzysz na świat wyłącznie z perspektywy swoich potrzeb, a one go nie opisują. Przykładowo Fable czy Forza, kompletnie nic mnie nie obchodzą i nie zagrałbym bawet gdybym ktoś z „Rodziny Steam” kupił i miałbym w bibliotece, za to Clockwork Revolution chętnie bym przynajmniej wypróbował. Senuę może ewentualnie…, ale sam na pewno nie kupię.

  4. Zasmucony fan... 11 czerwca 2026 o 07:08

    Serio nikt nie wpadł na pomysł, że chodziło tu tylko o kontrolę niegdyś „wolnej przestrzeni” jakim był świat gier? To przypadek, że jak z innymi formami kiedy ludzie uciekali za bardzo od gry zwanej „konsumpcjonistycznym materializmem”, największe korporacje zaczynały się interesować jak wpływać i kontrolować tych ludzi? Czy tylko ja dostrzegam, że gry już od dawna nie dają poczucia „wolności” i zwykłej przyjemności a stały się formą „kontroli czasu”? „Więzienia”? Kiedy każdy content ze świata gier zaprojektowany jest nie tak, żeby dawał frajdę i satysfakcję z przejścia gry i pokonania najtrudniejszych wyzwań tylko po prostu ma zajmować sztucznie czas – powinno to być oczywistością samą w sobie. Nawet ci tzw guru-gamingowi/youtuberzy i inni streamerzy którzy można by założyć, że są super umiejętnymi graczami najczęściej okazują się takimj samymi mało inteligentnymi ludźmi jak prezenterzy teleturniejów i wiadomości w telewizji. Boli mnie to bo od małego byłem graczem i kiedyś gry nie były projektowane w stylu „evil corpo” które tylko chce bezcelowego grindowania. A może to po prostu wina rynku i odbiorców którzy są coraz mniej wymagający i coraz mniej świadomi. Jak zombie…

    • Kubuś Puchatek 11 czerwca 2026 o 09:47

      „A może to po prostu wina rynku i odbiorców którzy są coraz mniej wymagający i coraz mniej świadomi”

      Dokładnie tak jest. Ma być łatwo, najlepiej jakby się samo przechodziło. Widać to nawet na stronie w komentarzach, widać w recenzjach. Jak musisz powtórzyć jakiś level, to „gra nie szanuje mojego czasu”, albo czyjś komentarz tutaj o nowych Gearsach, że jak trzeba za długo strzelać do przeciwnika to nie jest fajne. Obecnie w grach przejdziesz kilka metrów i już dostajesz awans na wyższy poziom, nową umiejętność lub broń. Zasypywany jesteś komplementami i bonusami. A jeszcze w zasadzie nic nie zrobiłeś. Gry prowadzą za rękę, wszędzie wskaźniki gdzie iść i co zrobić, podświetlanie interaktywnych obiektów, podpowiadanie jaki przycisk odpowiada za akcję itd. Postacie, które cię ciągle naprowadzają na rozwiązanie zagadki, co dalej zrobić (nienawidzę!). A ja chcę gry, w której się zatnę i chcę kombinować jak ruszyć dalej. Wtedy masz faktycznie satysfakcję z gry. Teraz jak przez 30 sekund stoisz w jednym miejscu to gra podpowie co zrobić dalej, żeby jakiś płatek gry nie odstawił. Dla mnie dawniej w point and clickach czy grach logicznych normą było kombinowanie z jedną zagadką przez kilka dni. A jak się udało rozwiązać to jaka satysfakcja! Albo w Sekiro po 3 dniach pokonanie Sowy. Radość z pokonania wyzwania jest większa niż z przechodzenia samograja, który wszystko ułatwia i robi za gracza.

  5. Jak na razie podejmuje lepsze decyzje niz dedykowany gamer i jego przylepa. Oby coś im z tego wyszło bo bez konkurencji obecnie w słabej kondycji jest zarówno Sony jak i Nintendo.

    • Cóż Ten Gamer Uratował Xboxa po tragedii jaka była prezentacja Xboxa one wymyślił gamepasa potem coś pochrzaniło…. Po tej pani większość spodziewała się że ostatni Pokaz Xboxa będzie wyglądał mniej więcej jak pokaz Xboxa one ale zamiast słynnych TV TV TV TV TV Only online TV TV 800$ to ten miał być Copilot copilot copilot copilot AI AI AI AI Only AI Slop Games o dziwo okazało się inaczej ale i tak nie było widać że oni tak mnóstwo Studiów kupili czy innych wydawców i też dalej nie wiadomo co z następną generacją w ich wykonaniu a ten ich niby powrót do Exkluzywności to też śmiech na sali bo raptem tylko 2 gry „Exkluzywne” z czego tylko na Ps 5 nie wyjdą a na PC \Steam normalnie są dostępne czyli nie są w 100% konsolowe zrozumiał bym to jeszcze jak by to było ONLY na ten ich syfiasty windows store więc no niby jakaś tam lekka poprawa jest ale nic apsolutnie nic nie zmieni w tragicznej sytuacji Xboxa. Ta generacja jest już dla nich stracona całkowicie. Pytanie co planują na następną.

      • Kubuś Puchatek 11 czerwca 2026 o 10:56

        Game Pass to też porażka. Zniechęcili ludzi do kupowania gier i zasugerowali, że mogą mieć je niemal darmo, bo GP kosztował grosze. Do tego za grosze gry premierowe. Jak zaczęli podnosić cenę to awantura, bo miało być tanio. Przez GP ludzie zamiast kończyć gry to włączają na godzinę i odpalają coś innego, więc studiom nie chce się dopracowywać końcowych fragmentów, bo prawie nikt tam nie dojdzie. Przez to, że gry Microsoftu są w GP to nie zarabiają tyle ile by mogły na normalnej sprzedaży, a samo to ile osób włączyło grę nie przekłada się na zarobek. Śmieszne że MS zarabia na sprzedaży gry na PS5 a nie na swojej konsoli. Game Pass to platforma do dem. Wypuść w GP grę z ograniczoną zawartością a potem sprzedawaj dodatki i rozszerzenia. Nic dobrego grom to nie przyniosło. Microsoftowi też. Zyskali może niektórzy deweloperzy, którzy sprzedali grę do GP i mogli olać jej dopracowywanie, bo kasę mają z góry.

    • slaba kondycja Sony i Nintendo 😀 cokolwiek cpiesz, bierz pol…

  6. Artur Mazurek 11 czerwca 2026 o 09:41

    Kubuś Puchatek napisał(a):

    Nikogo nie interesuje MMO na konsoli

    Kubuś i te jego słynne dane instytutu badań z tyłka. Chcesz nam wmówić, że nikt na konsoli nie gra w ESO, F76, czy FF14? 🙂 I pewnie nikt nie będzie grać w Guild Wars 3?

    • Kubuś Puchatek 11 czerwca 2026 o 11:01

      Na pewno te wszystkie snowflake’i niepotrafiące wytrzymać przy jednym zajęciu 20 minut, będą siedziały godzinami przy konsoli i grały w długaśne MMO, robiły godzinne rajdy i inne tego typu aktywności. Konsole nie są zbyt popularne wśród młodych, a starzy w MMO grać już za bardzo nie chcą, bo nie mają czasu i chcą grać w swoim tempie.

      • :D:D:D:D:D:D i dlatego WSZYSTKIE mmo i gry uslugi juz dawno upadly, bo grac nie ma komu….

        a nie, Pierre Dolisz 😀

  7. Artur Mazurek 11 czerwca 2026 o 12:03

    Kubuś Puchatek napisał(a):

    Konsole nie są zbyt popularne wśród młodych, a starzy w MMO grać już za bardzo nie chcą, bo nie mają czasu i chcą grać w swoim tempie.

    Mógłbyś podać konkretne źródło tych twierdzeń? Poza Instytutem Badań z Tyłka, rzecz jasna.

    • Kubuś Puchatek 11 czerwca 2026 o 12:25

      https://spidersweb.pl/2025/02/typowy-gracz-2025-wiek-zamoznosc-finanse-dane.html

      Według danych amerykańskiej agencji Cicada w minionych 12 miesiącach najszybciej urosła grupa konsolowych graczy z przedziału 45+. Gracze w wieku 45 lat i więcej stanowią już ponad 45 proc. wszystkich osób kupujących produkcje konsolowe, a trend starzejącego się społeczeństwa zachodniego działa wyłącznie na ich korzyść.

      Biorąc pod uwagę powyższe dane, można założyć, że typowy konsolowy gracz ma już około 40 lat, albo lada moment pojawi się mu czwórka z przodu. Drastycznie rozjeżdża się to z wizją posiadacza konsoli prezentowaną na wielu materiałach reklamowych, gdzie widzimy nastolatków szczerzących się od ucha do ucha. Prawda jest taka, że ci siedzą z nosami w smartfonach, albo grają po taniości na PC.

      Do tego było kiedyś badanie jak młodzi wyobrażają sobie przyszłość gier i nie były to konsole, a po prostu streaming na dowolny ekran. Do tego gry rozwijane po premierze, na co chcą mieć wpływ. Oni nie chcą kupować konkretnej platformy a grać w dowolnym miejscu (pewnie przy okazji robiąc sobie selfie i inne głupoty). Czyli ich wizja gier jest całkowicie odmienna od tego czego ja chcę i ogólnie starsi gracze – czyli kompletna gra po zakupie, na własność, odpalana lokalnie.

  8. Kubuś co ci szkodzi że ktoś gra w daną grę tyle czasu ile ma na to ochotę, zamiast siedzieć pół życia nad zagadką, która może nie dać mu takiej satysfakcji jak tobie ?? Konsole są bardzo popularne wśród młodych, obstawiam, że to raczej starsi nie zainteresowali się aż tak ps5 itp. Jeśli jakieś studio nie dopracowywuje swojej gry, to warto jego nazwę zapamiętać, zarówno by móc posłużyć się później choć jednym konkretem w merytorycznej dyskusji, jak i by wiedzieć czyje gry warto ogrywać/sprawdzać a czyje nie, zamiast lecieć na ślepo i później narzekać na klawisze przypisane pod akcję i znaczniki pokazujące gdzie iść (te pojawiają się już w grach z lat 2000)

Skomentuj