Reżyser The Blood of Dawnwalker cieszy się z opóźnienia nowych konsol. Twórca Wiedźmina 3 tłumaczy, czemu mniejszym studiom jest to na rękę

Reżyser The Blood of Dawnwalker cieszy się z opóźnienia nowych konsol. Twórca Wiedźmina 3 tłumaczy, czemu mniejszym studiom jest to na rękę
Cztery wersje na głowie to wystarczający powód, żeby nie marzyć o dwóch kolejnych.

Podczas gdy branża załamuje ręce nad odsuwającą się w czasie premierą PlayStation 6 i nowego Xboksa, z Warszawy płynie votum separatum. Konrad Tomaszkiewicz – szef Rebel Wolves i reżyser The Blood of Dawnwalker, a wcześniej Wiedźmina 3 – stwierdził w rozmowie z Eurogamerem, że doniesienia o opóźnieniu kolejnej generacji konsol nie robią większego wrażenia na jego studiu. Ba, są wręcz dla niego korzystne. Argumentacja jest rozbrajająco praktyczna: zespół zna obecne konsole, wie, co się da na nich zrobić, a czego nie – każda nowa platforma to z kolei nauka od zera, poznawanie ograniczeń sprzętu i, co najboleśniejsze, kolejna wersja gry do zbudowania i utrzymania.

A tych wersji Rebel Wolves ma na głowie cztery. Debiutujący 3 września wampiryczny erpeg powstaje w wydaniach na Xboksy Series X/S i PlayStation 5 oraz – co ciekawe – w dwóch wariantach pecetowych, wymuszonych przez różnice w regionalnych klasyfikacjach wiekowych. 

Tomaszkiewicz obrazowo tłumaczy, co to oznacza w praktyce: każda łatka po premierze musi zostać sprawdzona na wszystkich czterech wersjach jednocześnie, a testerzy za każdym razem muszą upewnić się, że grę wciąż da się przejść od początku do końca bez żadnych przeszkód. Dołożenie do tego dwóch dodatkowych wydań na konsole nowych generacji mnożyłoby nakład pracy w sposób, który dla zespołu wielkości Rebel Wolves (około 160 osób) byłby zwyczajnie nieopłacalny. Stąd też teza reżysera, że przedłużona żywotność obecnej generacji to błogosławieństwo szczególnie dla mniejszych ekip i debiutujących studiów – łatwiej optymalizować pod sprzęt, który się zna.

Co istotne, zdaniem Tomaszkiewicza, mocniejszy sprzęt niewiele zmieniłby w samym projekcie gry – nowa generacja to dla Dawnwalkera głównie kwestia oprawy. Ambitniejsze rozwiązania techniczne poczekają więc na kolejne odsłony, a tych studio planuje więcej, bo The Blood of Dawnwalker od początku jest zapowiadane jako początek nowego gatunku. A wampiry mają z czekaniem relację niemal zawodową: kilka lat w tę czy we w tę nie jest dla zdechlaków żadnym problemem.

4 odpowiedzi do “Reżyser The Blood of Dawnwalker cieszy się z opóźnienia nowych konsol. Twórca Wiedźmina 3 tłumaczy, czemu mniejszym studiom jest to na rękę”

  1. A ja się pytam, Panie Konradzie, czemu nie 5 platform i gdzie Switch 2? 😉 Cyberpunk latał aż miło to i to by się dało

  2. Jest im to na rękę bo nowa generacja oznacza lepszą grafikę, czym Dawnwalker pochwalić się nie może. Spójżmy prawdzie w oczy, Cyberpunk 2077 świetną fabułą czy mechanikami sie nie sprzedał tylko Ray Tracingiem i Path Tracingiem. Gra utonęłaby gdyby działała tak jak działąła na premierze i w dodatku wyglądała po prostu słabo.

    • Yyy no nie. Nawet w wywiadzie jest zaznaczone: „nowa generacja to dla Dawnwalkera głównie kwestia oprawy.” Czytanie ze zrozumieniem rzecz trudna, dlatego lepiej wjechać z przemyśleniami fahofca.

      • Widzę że coś słabo z twoim czytaniem ze zrozumieniem. Grafika równa się „oprawa” graficzna. Tak jak w Cyberpunku, tak długo jak grafika będzie ładna, tak długo gra będzie sie sprzedawać. A bugi i patche? Ponownie na przykładzie Cyberpunka: tak długo jak grafika jest ładna, gracze będą twierdzić że oni żadnych bugów nigdy nie mieli, a nawet jak mieli to im te bugi w niczym nie przeszkadzały.

Skomentuj