Rebel Wolves pokazało 8 minut The Blood of Dawnwalker. Wygląda trochę jak Wiedźmin 3.5, ale fabuła się broni

Rebel Wolves pokazało 8 minut The Blood of Dawnwalker. Wygląda trochę jak Wiedźmin 3.5, ale fabuła się broni

Lipcowa odsłona cyklu IGN First należy do The Blood of Dawnwalker, erpega akcji w anturażu mrocznego fantasy produkowanego przez warszawskie studio Rebel Wolves. Na start portal pokazał osiem minut rozgrywki z prologu Deep Down: widać w nich system śledztwa (łudząco przypominającego wiedźmińskie zmysły) prowadzonego przez głównego bohatera, Coena. Do tego krótka walka z nieumarłymi oraz starcie z bossem.

Najpierw beczka miodu: dialogi napisane są w sposób, który sprawił, że nie chciałam, żeby filmik się kończył. To kawał dobrej, kreatywnej roboty i fabuła może być najmocniejszą stroną nadchodzącej gry, po prostu.

Teraz łyżka dziegciu: problem, który ma podkreślić oryginalność gry, trochę tego nie robi. To niby nie ma być Wiedźmin 3.5 (chociaż filozofia zadań pobocznych będzie podobna), ale sama rozgrywka trochę jednak tak wygląda – szczególnie te wiedźmińskie wampirze zmysły do śledztwa. I tak, trudno się dziwić, za sterami stoi Konrad Tomaszkiewicz, który robił trzecią odsłonę przygód Geralta, ale jest to trochę jak w memie o zadaniu domowym. Rodzinne podobieństwo, nic dziwnego, że nie boją się porównań.

Do tego garść trochę bardziej konkretnych uwag: momentami synchronizacja ruchu warg i mimika pozostawia wiele do życzenia. Są też drobne niedoróbki jak dziwnie ułożone ślady stóp, ale to już detal. Problemem jest również to, że z całej gry wybrano raczej niezbyt porywający kawałek, realnej akcji było niewiele, a współczesny gracz chce zobaczyć pościgi i wybuchy, zanim kupi tytuł. Reakcja nie była więc entuzjastyczna, sądząc po komentarzach, chociaż sam pokaz raczej nikogo nie zniechęcił do zakupu.

Warto jednak pamiętać, że to jest wersja pre-beta, a do samej premiery zostały dwa miesiące, więc część usterek ma szansę zniknąć. Nie brakuje też przychylnych komentarzy, bo walka wygląda naprawdę solidnie. Sam pomysł na grę bez sztywnego głównego wątku, w którym niemal każda duża decyzja kosztuje czas i realnie zmienia układ sił w Vale Sangora wciąż brzmi ciekawiej niż większość wampirzej konkurencji. Gra zadebiutuje 3 września tego roku, dlatego trzymamy kciuki.

Skomentuj