Reżyser Marathona odchodzi z Bungie 4 miesiące po premierze gry. Zapewnia, że zostawia grę w dobrych rękach
Joe Ziegler, reżyser Marathona, ogłosił na Twitterze (X), że to jego ostatni dzień w Bungie – niecałe 4 i pół miesiąca po marcowej premierze extraction shootera, który miał otworzyć studiu nowy rozdział po Destiny. Opieką nad tytułem w jego miejsce przejmuje Del Chafe III, weteran z 15-letnim stażem w firmie, który poprowadzi projekt wspólnie z Julią Nardion. Jednocześnie Ziegler zapewnia, że ta dwójka od dawna prowadziła przywódcze role w zespole i w związku z tym są gotowi wprowadzić Marathona w przyszłość jeszcze lepszą i jaśniejszą. Sam kieruje się ku innym rzeczom, a szczegóły obiecuje zdradzić wkrótce. W podziękowaniach dla społeczności wspomniał o „krętej misji” dostarczenia mrocznego, kosmicznego pogranicza na ekrany – i trochę trudno o lepszy przymiotnik, naprawdę.
Historia Zieglera w Bungie to koniec 2022 roku, po 15 latach w Riot Games, gdzie współtworzył Valoranta. Za sterami Marathona stanął dumnie w 2024 roku po odsunięciu poprzedniego reżysera, Christophera Barretta. Gra miała swoją premierę 5 marca, a reżyser był przy niej, gdy rzeczywistość wzięła się za brutalną weryfikację planów Sony. I teraz numerki: szacunki analityków wykazują, iż w pierwszym miesiącu w Marathona zagrało 2,2 miliona osób, co przy około 1,2 miliona sprzedanych kopii i budżecie szacowanym na ponad ćwierć miliarda dolarów wygląda mniej jak ładny wpis do portfolio studia, a bardziej jak początek długiego tłumaczenia się podpartego pivocikami z Excela. Dziś, według danych ze SteamDB, szczytowa dzienna liczba grających na pecetach spadła do okolic 6-5 tysięcy – co w krótkiej historii tak ambitnej gry jest, niestety, słabiutkim wynikiem.

Samo odejście jest jedynie najnowszym odcinkiem telenoweli, którą cała branża śledzi od wiosny. W maju Bungie ogłosiło koniec wsparcia Destiny 2 – bez „trójki” w planach, a pod koniec czerwca Sony potwierdziło, iż zwalnia około 300 osób, co stanowi jakieś 40% załogi – czyli większość zespołu Destiny 2 i część twórców Marathona. W czerwcu studio opuścił także jego szef, Justin Truman, oraz paru innych weteranów, w tym Lars Bakken, legenda z ponad 20-letnim stażem sięgającym prehistorycznych czasów Halo. Jednocześnie Hermen Hulst zapewniał przy okazji, że Marathon pozostaje „ważną częścią portfolio” Sony, ale budzi to we mnie tyle samo zaufania co Microsoft mówiący o „projektach o wyższym priorytecie”. Mowa trawa, w której siedzą żmije.

Jest oczywiście światełko w tunelu, szansa majacząca na horyzoncie: to zapowiadany na jesień, pełnoprawny tryb PvE, mający otworzyć grę na ludzi odbijającego się od PvP, a studio deklaruje, że następne sezony będą i tempo się nie zmieni. Z drugiej strony Chafe i Nardin dostają Bungie w momencie, w którym wszystko, co już miało pójść dobrze, poszło źle – i trzeba tylko wyjść z zakrętu. Oczywiście, zawsze może być gorzej, ale po co sprawdzać?
Jak zwykle winni są gracze którzy zawiedli oczekiwania Bungie związane z Marathonem. Zamiast grać w najnowszy tytuł studia i dać studiu zarobić, oni grali w Destiny 2 na znak protestu. Nic dziwnego że zwolnienia a reżyser gry odchodzi. Wstyd, fani Bungie, wstyd! 😀