„Odyseja” Nolana pomogła Ubisoftowi. Assassin’s Creed Odyssey przeżywa najlepszy okres od lat

„Odyseja” Nolana pomogła Ubisoftowi. Assassin’s Creed Odyssey przeżywa najlepszy okres od lat
To się musiało stać.

„Odyseja” Nolana weszła do kin 17 lipca i błyskawicznie rozgrzała świat wokół starożytnej Grecji. Zapał oglądających przelał się prosto do gry, która akurat oferuje kilkadziesiąt godzin zwiedzania Hellady. Assassin’s Creed Odyssey ma osiem lat, ale zbieżność tytułów zrobiła robotę. Ubisoft ma za co dziękować twórcy „Incepcji”.

Liczby pochodzą od Rhysa Elliota z Alinea Analytics i robią wrażenie. 17 lipca, w dniu premiery filmu, w Odyssey grało około 122 tysięcy osób na Steamie, Xboksie i PlayStation. Dziesięć dni później liczba ta wzrosła do 233 tysięcy, o 90%! Alinea do tego zaznacza, że i tak mierzy ostrożnie, bo tylko trzy platformy.

Ciekawiej robi się w rozbiciu na sprzęt. Steam urósł skromniutko, o 26%. Na PlayStation baza graczy niemal się podwoiła (+94%, do 114 tysięcy dziennie). Ale prawdziwego wiatru w swoje helleńskie żagle dostał Xbox, bo wystrzelił z 36 tysięcy do 84 tysięcy, czyli o 134%. Zdaniem analityków „winne” są subskrypcje: Odyssey siedzi przecież i w Game Passie, i w PS Plusie, więc świeżo upieczony kinoman nie musiał wydać ani grosza, żeby sprawdzić „tę drugą Odyseję”, zakładając, że już miał wykupiony abonament.

Co ważne, ten fenomen nie przełożył się na sprzedaż. Od początku roku Odyssey rozeszło się w skromnych okolicach 400 tysięcy egzemplarzy – film nie kazał milionom kupować leciwego już Asasyna, tylko przypomniał sporej grupie, że już go prawdopodobnie mają. Dla Ubisoftu to i tak niezła amunicja na wypadek, gdyby ktoś chciał odświeżyć Odyssey w duchu niedawnego Black Flag Resynced, o którym pisał u nas UV.

Sam francuski wydawca zresztą nie stał biernie, bo w jego obecnej sytuacji i tak mało co może mu bardziej zaszkodzić: równolegle z premierą odpalił czasowe akcje w mediach społecznościowych i przypomniał o Discovery Tour, edukacyjnym trybie bez walki, sprzedając go jako interaktywny dodatek dla każdego, kto po seansie wpadł w historyczną króliczą norę. Synergia wyszła bardzo ładnie, trzeba przyznać: nikt nikomu nie zapłacił, wszyscy wygrali.

Skomentuj