Electronic Arts trafi w saudyjskie ręce we wtorek za 55 mld dolarów. Samo też opłaci część tego rachunku
Electronic Arts złożyło w czwartek w amerykańskiej Komisji Giełd i Papierów Wartościowych tajemniczo brzmiący formularz 8-K, w którym poinformowało, że skompletowało wszystkie zgody regulacyjne potrzebne do domknięcia przejęcia przez saudyjski fundusz PIF. Firma spodziewa się, że transakcja zamknie się mniej więcej wraz z końcem sesji 4 sierpnia, czyli we wtorek, i zastrzega jedynie standardowe warunki zapisane w umowie. W praktyce oznacza to, że po prawie czterech dekadach na Nasdaqu wydawca Battlefielda, The Sims i EA Sports FC przestanie być spółką publiczną.
Ostatnią realną przeszkodą była Bruksela. Komisja Europejska zaakceptowała transakcję 23 lipca, uznając, że nie budzi ona obaw o konkurencję, bo obie strony działają na różnych rynkach. Pierwotnie zamknięcie planowano na 30 czerwca, ale procedury antymonopolowe i przeglądy bezpieczeństwa narodowego przeciągnęły się o miesiąc z okładem.
Warto przy tym pamiętać, o czym mówimy, gdy mówimy o konsorcjum. Formalnie kupującymi są trzy podmioty: saudyjski Public Investment Fund, fundusz private equity Silver Lake oraz Affinity Partners Jareda Kushnera, zięcia Donalda Trumpa. Po zamknięciu PIF będzie jednak trzymał 93,4 proc. udziałów, Silver Lake 5,5 proc., a Affinity Partners 1,1 proc.… i to pomijając taki drobny detal, że Saudowie mają udziały również w pozostałych funduszach. Z 55 miliardów dolarów 36,4 miliarda stanowi kapitał własny, a 20 miliardów nowy dług, którego pełne zobowiązanie zadeklarował JPMorgan Chase.
Na czele firmy zostaje Andrew Wilson, a siedziba nadal będzie mieścić się w Redwood City. Akurat ta pierwsza informacja brzmi okropnie, naprawdę. Wilson wspiął się na szczyt EA jako producent wykonawczy FIFA, gdzie dopracował mechanikę lootboksów z zawodnikami i właśnie za tę specjalizację rada nadzorcza postawiła na niego w 2013 roku. Egon Durban z Silver Lake, ogłaszając transakcję, chwalił go za pomnożenie kapitału. Ani słowa o grach. Saudyjczycy nie dostają więc prezesa w pakiecie z firmą – kupują firmę razem z okropnym modelem, który on zbudował.
Kluczowa jest jednak kwestia długu. W tym wypadku spłacać go będą sami Elektronicy z własnych przepływów pieniężnych. Jason Schreier zwracał na to uwagę już we wrześniu 2025 roku, przewidując, że w kolejnych miesiącach i latach czekają EA agresywne cięcia kosztów. Od tamtej pory firma zdążyła przeprowadzić zwolnienia w studiu Full Circle, w całej strukturze Battlefield Studios oraz w działach spoza produkcji w Stanach i Hyderabadzie, i to jeszcze zanim podpisano papiery. Wilson w tym czasie skasował tłuściutkie premie, bo jak mówił pewien niezbyt popularny rzecznik komunistyczny, rząd i tak sam się wyżywi.

Sytuacji nie ułatwia to, że sam PIF w listopadzie wstrzymał finansowanie części swoich spółek zależnych z powodu kłopotów z płynnością. Fundusz zarządza dużymi aktywami, ale petrodolary przestały płynąć w tempie, do którego przywykł, i Rijad zaczął zaciskać pasa. Wtorkowa transakcja będzie więc najdroższym zakupem w historii branży dokonanym przez podmiot, który równolegle tnie własne wydatki. Szykujcie portfele, gracze EA – macie dług do spłacenia.
Czyżby te wielomilionowe premie dla executive’ów były ostatnim, co złapały szczury uciekające z okrętu przechodzącego w inne ręce?