Valve grzebie w plikach Half-Life: Alyx. Fani serii mogą się jednak rozczarować działaniami studia
Valve nie powraca już do świata Half-Life’a tak często, jak kiedyś, a ostatni tego typu przypadek dotyczył Alyx, VR-owego spin-offu serii z 2020 roku. Choć w tytuł dało się grać tylko z użyciem gogli wirtualnej rzeczywistości, to i tak sprzedał się w setkach tysięcy egzemplarzy i pomógł firmie wypromować własny sprzęt w postaci Valve Index. Teraz twórcy najwyraźniej kombinują coś z tytułem, choć nie jest to raczej nic, co rozbudziłoby wyobraźnię graczy.

Jak można zaobserwować na SteamDB, Valve grzebało ostatnio w plikach Half-Life: Alyx. Chodzi tu konkretnie o nową gałąź gry, a więc jedną z wersji, którą udostępnia się danym osobom (różne gałęzie mogą dotyczyć np. wersji dla graczy, kopii recenzenckich czy takiej dotyczącej testów produkcji). Z reguły takie zabiegi nie znaczą zbyt wiele i nie wiążą się ze spektakularnymi zmianami.

Najprawdopodobniej Valve przygotowuje się do premiery Steam Frame’a, a więc najnowszych gogli VR firmy, i dostosowuje Half-Life: Alyx tak, aby bez problemu obsługiwało sprzęt. Oczywiście już teraz wśród graczy pojawiają się teorie, że studio szykuje coś zupełnie nowego związanego z serią Half-Life, ponieważ kiedyś podobne tajemnicze ruchy poprzedzały zapowiedź Portala 2. Trzeba jednak wspomnieć, że jak dotąd nic nie wskazywało na to, że twórcy szykują coś świeżego w obszarze wirtualnej rzeczywistości.
To, na co jednak trzeba się szykować, to możliwe problemy z obsługą modów. Gdyby do pełnej wersji Half-Life: Alyx faktycznie weszły wspomniane zmiany w ramach aktualizacji, mogłoby to popsuć działanie już istniejących modyfikacji, jak choćby tej pozwalającej grać w tytuł bez sprzętu do wirtualnej rzeczywistości.
Steam Frame ma zadebiutować według słów Valve jeszcze tego lata, choć nadal brakuje w tym temacie dokładnej daty premiery, a także ceny. Ta zresztą może być nieciekawa dla tych, którzy chcieliby w miarę tanio rozpocząć przygodę z wirtualną rzeczywistością.
Nigdy nie spotkałem się z użyciem podręcznikowego słowa „gałąź” w praktyce, zawsze mówiło się po prostu brzydko, z angielska „brancz”. Tak samo jak nikt nie nazywa buga „pluskwą”, a kliknięcia myszką „mlaskiem”, a „testy czarnoskrzynkowe” i inne potwory spod łóżka widziałem tylko na istqb :v
interfejs = międzymordzie 🙂