Twórca Return to Monkey Island o przyszłości serii. Na kolejną odsłonę możemy trochę poczekać
Każdy miłośnik klasycznych przygodówek z pewnością kojarzy serię Monkey Island, której pierwsza odsłona zadebiutowała na początku lat 90. i szybko stała się jednym z najważniejszych przedstawicieli tego gatunku. Po wieloletniej przerwie marka powróciła w 2022 roku za sprawą Return to Monkey Island, stworzonego przez Rona Gilberta i jego studio Terrible Toybox.
Od tego czasu fani zastanawiają się, czy był to jedynie jednorazowy powrót, czy może początek nowego rozdziału w historii serii. Na razie wiele wskazuje jednak na to, że na kolejną przygodę Guybrusha Threepwooda przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.
Jak donosi serwis Polygon, Ron Gilbert poruszył temat przyszłości Monkey Island przy okazji zapowiedzi Thimbleweed Park 2. Twórca nie wykluczył całkowicie powrotu do kultowej serii, przyznał jednak, że stworzenie kolejnej odsłony byłoby obecnie wyjątkowo skomplikowane. Główną przeszkodą są prawa do marki, które należą dziś do Disneya. Gilbert chciałby mieć przy tworzeniu ewentualnej nowej części możliwie dużą swobodę i pracować w modelu zbliżonym do tego, który stosuje przy swoich niezależnych projektach.
Problem w tym, że Disney nie jest zainteresowany bezpośrednią współpracą z jego niewielkim studiem. Jak wiadomo, przy produkcji Return to Monkey Island uczestniczył również wydawca Devolver Digital. Zdaniem Gilberta ponowna współpraca na takich zasadach mogłaby okazać się przeszkodą nie do przeskoczenia.
Teraz w grę wchodzi Disney i nie chodzi o to, że byli złym partnerem – pod względem kreatywnym współpraca układała się bardzo dobrze. Jednak Disney, ze względu na sposób funkcjonowania firmy, woli raczej współdziałać z dużymi przedsiębiorstwami. Nie chcieliby pracować ze mną bezpośrednio, co oznacza, że w całym przedsięwzięciu musiałby pojawić się ktoś jeszcze, na przykład Devolver. To wszystko po prostu robi się bardzo skomplikowane.
To właśnie dlatego twórca obrał zupełnie inną drogę przy Thimbleweed Park 2. Zamiast korzystać z tradycyjnej umowy z dużym wydawcą, znalazł anonimowego inwestora, który zdecydował się sfinansować produkcję. Gilbert twierdzi, że zaproponowane warunki są znacznie korzystniejsze od standardowych kontraktów, jakie otrzymują niezależni developerzy. Taki model pozwala mu szybciej odzyskać koszty produkcji, a następnie dzielić się wygenerowanymi przychodami na bardziej atrakcyjnych zasadach.
Nie oznacza to jednak, że Monkey Island zostało definitywnie zakończone. Disney nadal posiada prawa do marki i może w przyszłości zdecydować się na kolejną współpracę z zewnętrznym studiem.
