Anakin, Obi-Wan i Padme znów razem? Hayden Christensen marzy o aktorskich „Wojnach klonów”

Anakin, Obi-Wan i Padme znów razem? Hayden Christensen marzy o aktorskich „Wojnach klonów”
Czas zebrać stary zespół.

Czy legendarna trójka z prequeli „Gwiezdnych wojen” znów połączy siły? Hayden Christensen zdradził, że chętnie wziąłby udział w aktorskim projekcie osadzonym podczas trwania Wojen Klonów. Co więcej, aktor jest przekonany, że Natalie Portman oraz Ewan McGregor również chętnie wróciliby do swoich ról.

Odtwórca Anakina Skywalkera, którego już wkrótce zobaczymy w drugim sezonie serialu „Ahsoka”, podzielił się swoimi przemyśleniami podczas występu w podcaście Hey Jonas. Christensen nie ukrywa, że wcielanie się w Anakina z czasów Wojen Klonów sprawia mu ogromną frajdę, a okres znany dotąd głównie z wersji animowanej pozwala pokazać zupełnie nowe oblicze tego bohatera.

Na pytanie prowadzącego o potencjalny, solowy serial z Anakinem, aktor odpowiedział z dużym entuzjazmem, sugerując powrót znanych twarzy:

Wiem, że Ewan McGregor bardzo chciałby zrobić coś więcej w tym uniwersum. Słyszałem też, że Natalie Portman z chęcią by wróciła. No i Sam Jackson. Moglibyśmy po prostu zebrać stary zespół.

Słynny animowany serial „Gwiezdne wojny: Wojny klonów” (emitowany w latach 2008–2020) skupiał się na kluczowym konflikcie poprzedzającym wydarzenia z „Zemsty Sithów”. Czy jednak aktorska wersja tych wydarzeń jest nam naprawdę potrzebna? Christensen już w zeszłym roku wspominał, że z chęcią po raz kolejny przywdziałby kostium największego złoczyńcy w historii popkultury.

Hayden Christensen w tym samym wywiadzie powrócił też wspomnieniami do początków swojej przygody z Lucasfilmem. Aktor przyznał, że podczas castingów do „Ataku klonów” był przekonany, że nie ma żadnych szans na rolę, zwłaszcza gdy dowiedział się, że George Lucas rozważa angaż Leonardo DiCaprio.

To zresztą nie pierwszy raz, kiedy aktor otwarcie mówi o obawach z tamtego okresu. Przekonanie, że i tak nie dostanie roli, paradoksalnie zdjęło z niego presję i dało mu ogromną swobodę. Zagrał na luzie i bez zbędnych oczekiwań, a to ostatecznie zapewniło mu angaż, który zdefiniował całą jego karierę.

Skomentuj